Jest nadzieja
Rozmowa z Januszem Olewińskim, przewodniczącym Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia
Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach
Niemal od początku III Rzeczypospolitej walczy Pan o sprawiedliwość i zadośćuczynienie
dla osób represjonowanych w latach 80. za działalność opozycyjną. Jakie działania
były podejmowane w tym czasie?
– W sprawie zadośćuczynienia poszkodowanym zacząłem występować już w roku 1990
– wtedy jeszcze samotnie. Od tamtej pory upominałem się o ludzi, którzy utracili
wszystko: majątek, zdrowie, a nawet życie w obronie Ojczyzny i "Solidarności",
gdyż godność ludzka i wolność Polski stanowiła dla nich najwyższe dobro. Od
1998 r. starania te kontynuujemy w ramach Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych
i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach, którego jestem przewodniczącym.
Trudno wymienić wszystkie działania, ale o ich skali niech zaświadczą liczby.
Od 1990 r. w sprawie represjonowanych wysłanych zostało około 220 pism imiennych
do najważniejszych urzędów w Polsce: do prezydenta, premiera, marszałka Sejmu
i marszałka Senatu, a także do ministrów. Oprócz tego ponad 4000 pism wręczono
posłom i senatorom RP. O zainteresowanie się problemami osób represjonowanych,
które z powodu swej działalności opozycyjnej znalazły się wręcz niekiedy w
dramatycznej sytuacji życiowej, apelowaliśmy także wielokrotnie do NSZZ "Solidarność".
Jak ocenia Pan efekty tych wysiłków?
– Przez wiele lat starania te nie przynosiły żadnych efektów, a raczej pogłębiały
poczucie krzywdy i bezradności, choć już w 1992 r. Sejm uznał wprowadzenie
stanu wojennego za nielegalne i zobowiązał się przez komisję nadzwyczajną
do "zbadania możliwości naprawienia krzywd i szkód wyrządzonych z powodów
politycznych" oraz "przygotowania aktów prawnych likwidujących
skutki stanu wojennego". Uchwała z 1998 r. w sprawie potępienia totalitaryzmu
komunistycznego wyraźnie zaś stanowi: "Sejm RP uczyni wszystko, co możliwe,
aby wynagrodzić krzywdy powstałe w okresie komunistycznych rządów" oraz
podkreśla, że "naprawienie krzywd to podstawowe warunki funkcjonowania
państwa prawa".
Jednak deklaracje te pozostały tylko na papierze. Nie otrzymywaliśmy nawet
odpowiedzi na nasze pisma, prośby o wsparcie dla najbardziej potrzebujących
– a są wśród represjonowanych osoby, które w wyniku swej działalności opozycyjnej
zostały kalekami i żyją z 400-500-złotowej renty. Na 23 pisma skierowane do "Solidarności" otrzymaliśmy
trzy odpowiedzi, ale… negatywne. Za rządów AWS nie doszło też do nowelizacji
ustawy o kombatantach tak, aby objęła represjonowanych i poszkodowanych w latach
1980-1990, ponieważ spotkało się to z krytyką ze strony wielu parlamentarzystów
– dawnych działaczy opozycyjnych.
Rok "Solidarności" był chyba dobrą okazją
do przypomnienia problemów represjonowanych?
– Wydaje mi się, że doszło do jakiegoś totalnego nieporozumienia, a może świadomego
zafałszowania historii. 25. rocznicę pierwszej "Solidarności" hucznie
świętowali przede wszystkim beneficjenci Okrągłego Stołu. Łatwo policzyć, że
ich 25-lecie przypadnie w kwietniu 2014 roku. Jeśli gdzieniegdzie do nowej
gwardii dokooptowano naiwnego "starego" działacza, to czyniono tak,
aby pokazać, iż obecna "Solidarność" jest kontynuatorką pierwszej
i autentycznej "Solidarności". Jeżeli odbywały się jakieś oficjalne
spotkania, to miały one dla nas, represjonowanych, upokarzający przebieg. Oto
przykład. Na spotkaniu w Suchej przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz
Śniadek uznał m.in., że opublikowane w prasie w roku 2000 podziękowanie do
bezimiennych bohaterów "Solidarności" będzie wystarczającą realizacją
uchwały Związku z 1998 r. w sprawie zadośćuczynienia poszkodowanym działaczom
za działalność związkową. Naciskany przez represjonowanych zaproponował, że
napisze wzór dyplomu w internecie i każdy, kto zechce, przyzna go sobie, sam
sobie wydrukuje, gdyż dyplom drogo kosztuje, związku na to nie stać. A przypomnę,
że obecna "Solidarność" przejęła majątek wypracowany w latach 80.
przez pierwszą "Solidarność" w wysokości szacowanej przez nas na
1 mld zł, z czego ponad 530 mln zł mamy udokumentowanych.
Czy Stowarzyszenie podjęło po ostatnich wyborach jakieś działania w sprawie
represjonowanych?
– Wystosowaliśmy pisma do przedstawicieli nowych władz: prezydenta, premiera,
marszałka Sejmu, ministra sprawiedliwości, prezesa PiS, przewodniczącego klubu
parlamentarnego PiS, przypominające o naszym istnieniu i przedstawiające nasze
problemy oraz propozycje rozwiązań. Postulowaliśmy usunięcie z wymiaru sprawiedliwości
osób, które sprzeniewierzyły się niezawisłości sędziowskiej i prokuratorskiej.
Domagaliśmy się nowelizacji ustawy o IPN w części dotyczącej nieprzedawniania
przestępstw i zbrodni komunistycznych, a także uregulowania spraw osób represjonowanych
w PRL w latach 1956-1990 poprzez nowelizację dwóch istniejących ustaw.
Dlaczego te sprawy uznali Państwo za najważniejsze?
– Jeśli chodzi o nowelizację ustawy o IPN, to warto sobie uświadomić, że w
obecnym kształcie stanowi ona, iż przestępstwa komunistyczne przedawniają
się w 2010 roku. Tymczasem pociągnięcie do odpowiedzialności przestępców
komunistycznych nie było możliwe ani do 1989 r., ani przez ostatnie 16 lat,
ponieważ mafijne powiązania układu okrągłostołowego gwarantowały im całkowitą
bezkarność. W związku z tym postulujemy, aby uznać, iż przestępstwa i zbrodnie
komunistyczne nie ulegają przedawnieniu, podobnie jak faszystowskie.
Jeśli chodzi o ustawy dotyczące represjonowanych, to w obecnym kształcie obejmują
tylko represjonowanych do 1956 r., z wyjątkiem roku 1970. Represje jednak,
i to okrutne, trwały nadal i zakończyły się wraz z rozwiązaniem SB w roku 1990.
Działacze opozycji demokratycznej, którzy walczyli w latach 80. o upragnioną
wolność, byli wraz z rodzinami prześladowani – niejednokrotnie w sposób okrutny
– za swoją opozycyjność i bezkompromisowość wobec totalitarnego systemu. Do
dziś są za to dyskryminowani, degradowani, poniżani i wyszydzani, otrzymują
najniższe renty i emerytury. Stosowane szykany, dyskryminacja, materialna i
prawna segregacja osób represjonowanych za działalność na rzecz praw człowieka,
wolności Polski i Europy, są kontynuacją represji z okresu PRL.
Chcemy również, by nadano odrębny przepis prawny internowaniu. W stanie wojennym
bezprawnie, nielegalnie i bezterminowo pozbawiano wolności tysięcy działaczy
organizacji związkowych i niepodległościowych, bez nakazu sądu czy prokuratury,
tj. bez podstawy prawnej. Internowanych traktowano gorzej niż aresztowanych.
Nie stosowano jakichkolwiek pozorów elementarnych i humanitarnych zasad poszanowania
życia i zdrowia internowanych. Ta terrorystyczna akcja pozbawiania wolności,
mająca na celu eksterminację ludzi o innych poglądach od oficjalnych, nosiła
znamiona ludobójstwa i przygotowanej zagłady, czego przykładem może być zakład
karny w Kwidzyniu. Internowanie należy uznać za szczególny typ przestępstwa
i ustanowić odrębny przepis prawny.
Ponadto domagamy się ujawnienia i upublicznienia wszystkich konfidentów służb
specjalnych PRL i ich mocodawców, zerwania ze zdradziecką zmową Okrągłego Stołu,
którego przekleństwo ciągnie się do dzisiaj, uznania kierowniczych gremiów
PZPR wszystkich szczebli za zbrodnicze i przestępcze oraz zweryfikowania tytułów
naukowych zdobytych na kursach i szkoleniach z marksizmu i leninizmu, prowadzonych
m.in. w Wyższej Szkole Nauk Politycznych KC PZPR oraz innych komunistycznych
WUML-ach.
Czy doczekali się Państwo reakcji adresatów swych pism?
– Po raz pierwszy reakcja była niemal natychmiastowa i pozytywna. Już 11 stycznia
w Sejmie odbyło się spotkanie, w którym ze strony Stowarzyszenia uczestniczyłem
jako przewodniczący Zarządu, ponadto była tam obecna Elżbieta Jędrzejuk –
zastępca przewodniczącego, i członek Anna Niszczak. Podczas spotkania przekazaliśmy
nasze postulaty i trzy projekty nowelizowanych ustaw: dwóch o represjonowanych,
jednej o IPN.
Ponadto zaproponowałem powołanie komisji lub zespołu ds. represjonowanych.
Celem jej byłoby wykorzystanie wiedzy naszego środowiska w różnorakim zakresie,
m.in. na temat sędziów i prokuratorów skazujących (na podstawie nieistniejącego
dekretu stanu wojennego) za działalność opozycyjną. Komisja taka pomagałaby
również represjonowanym i ich rodzinom w różnych problemach, z jakimi się borykają
np. przez udzielanie fachowych porad.
To spotkanie nie jest jedyną formą realizacji postulatów Stowarzyszenia. Wczoraj
posłowie poparli projekt uchwały w sprawie zadośćuczynienia osobom represjonowanym
w latach 1944-1989…
Nasze środowisko bardzo pozytywnie przyjmuje wszystkie informacje świadczące
nie tylko o poważnym podejściu do problemów represjonowanych, ale o wszelkich
działaniach zmierzających do naprawy państwa polskiego. Świadczy to o tym,
że istnieje wola polityczna władz RP, z prezydentem na czele, by naprawić trwałe
krzywdy wyrządzone represjonowanym z powodów politycznych oraz szerzej – by
przeorać głębokim lemieszem polską glebę i skutecznie wyplenić wszelkie chwasty.
Patriotyczne środowisko, jakie reprezentują osoby represjonowane wraz ze swoimi
rodzinami, z ogromną nadzieją przyjmuje działania, na które bezskutecznie oczekiwało
i których domagało się od roku 1989. Pragniemy aktywnie włączyć się w autentyczną
przebudowę Ojczyzny, o co walczyliśmy przez lata 80. Chcemy uaktywnić całe
środowisko wraz z rodzinami i dziećmi – często są to już osoby dorosłe, wykształcone,
wzrastające w zdrowych, patriotycznych rodzinach. Ważne jest, aby represjonowani
poczuli, że są potrzebni i wartościowi, a nie byli odtrącani i poniewierani
jak przez całe lata od 1989 roku. Wierzę, że można solidarnie wspierać się
wzajemnie. Jestem przekonany, iż jest to niepowtarzalna okazja do dokonania
głębokich zmian w Polsce. Dlatego proszę wszystkich represjonowanych o wyprostowanie
swoich przygiętych pleców i wraz ze swoimi rodzinami poparcie rządu premiera
Marcinkiewicza. Dla nas jest to także jedyna i niepowtarzalna okazja, aby zmienić
autentycznie to, co miało nastąpić po roku 1989, i dokończyć to, co zaczęliśmy
w 1980 roku.
Dziękuję za rozmowę.
Anna Wasak
