Czy rodzina XXI wieku potrzebuje ojca?
Wydawałoby się, że już przedszkolak potrafi powiedzieć, że rodzina to "tata,
mama i ja". Tymczasem w dzisiejszych czasach zakwestionowano najbardziej oczywiste,
fundamentalne dla człowieka rzeczywistości. Ludzkość osiągnęła ogromny postęp
techniczny, a równocześnie zatraciła fundamentalne wartości, nie potrafi odpowiedzieć
człowiekowi na jego podstawowe pytania. Konkretny przykład: ONZ, uchwalając
Międzynarodowy Rok Rodziny, w 1994 r. nie była w stanie określić, czym jest
rodzina. Mówiąc z pewną ironią: może lepiej byłoby się zwrócić z tym pytaniem
do przedszkolaka niż do ekspertów ONZ?
Jeśli współczesny świat nie jest w stanie podać jasnej, precyzyjnej definicji
rodziny, jakże może odpowiedzieć na pytanie, czy w tej rodzinie jest jeszcze
potrzebny ojciec i na czym polegają jego istotne zadania.
Skrajne ruchy feministyczne z ogromną agresją zaatakowały mężczyznę, podważając
jego rolę w rodzinie i społeczeństwie. Głosząc wyzwolenie kobiety ze wszelkich
norm i obowiązków, usunęły w cień, a niekiedy przekreśliły funkcje mężczyzny,
nawet w zakresie najbardziej dotąd ewidentnym, biologicznym i prokreacyjnym.
Jakże bulwersujące wiadomości docierają do nas choćby w kwestii klonowania
człowieka. Mnoży się liczba kobiet samotnie wychowujących dzieci, i to nie
tylko tych, które się rozwiodły, lecz także tych, które mężczyzny potrzebowały
jedynie do poczęcia dziecka, z góry wykluczając go ze swojej dalszej egzystencji.
Zniszczeniem sensu ojcostwa jest legalizacja związków homoseksualistów, wprowadzona
już w kilku krajach.
W obliczu wspomnianych wstrząsów we współczesnym świecie postawione w tytule
pytanie "Czy rodzina XXI wieku potrzebuje ojca?" nie ma charakteru prowokacyjnego,
lecz skłania do głębokiej refleksji nad sensem ludzkiego ojcostwa i jego realizacją.
Nasze rozważania obejmują w sposób oczywisty kontekst małżeństwa i rodziny.
Dlatego można na początku zaproponować kilka hipotez wyjściowych:
1. Dla uzdrowienia czy też umocnienia współczesnej rodziny polskiej trzeba
przywrócić właściwie pojęty autorytet ojca.
2. Mężczyzna afirmuje siebie jako mężczyzna, mąż i ojciec, odnajduje swoją
tożsamość przez odniesienie do kobiety, żony, matki.
3. Aby być dobrym ojcem, trzeba najpierw być dobrym mężem; aby być dobrym ojcem
i mężem, trzeba najpierw stać się dojrzałym, odpowiedzialnym mężczyzną.
Jeśli z płaszczyzny empirycznej przejdziemy na płaszczyznę refleksji teologicznej,
możemy mówić o fundamentalnych tezach, płynących z wiary, w odniesieniu do
mężczyzny:
1. Chronologicznie pierwszym i podstawowym powołaniem mężczyzny jest zawarcie
związku małżeńskiego i założenie rodziny: "Przeto opuszcza mężczyzna ojca swego
i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się dwoje jednym
ciałem" (Rdz 2, 24).
2. Centralną treścią Chrystusowej nauki, a więc istotnym elementem chrześcijaństwa,
jest prawda o tym, że Bóg jest naszym Ojcem, który stworzył nas z miłości i
pragnie naszego szczęścia.
3. Ojcostwo mężczyzny jest obrazem, odbiciem ojcostwa samego Boga (por. Ef
3, 14).
4. Według Jana Pawła II: "Miejsce i zadania ojca w rodzinie i dla rodziny mają
wagę jedyną i niezastąpioną" .
Ten sam Papież w sposób zwięzły, a równocześnie głęboki, realizację powołania
ojcowskiego sprowadza do czterech istotnych zadań (por. FC 25):
1. Wielkoduszna odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki;
2. Troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzieci, dzielonego ze współmałżonką;
3. Praca, która nie rozbija rodziny, lecz utwierdza ją w spójni i stałości;
4. Dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego.
To powołanie ojcowskie i zadania z niego wypływające pochodzą nie z ustanowienia
jakieś instytucji ludzkiej, lecz z woli Boga, Stwórcy człowieka. Dlatego będą
istotne i aktualne nie tylko w XXI wieku, który niedawno rozpoczęliśmy, lecz
także tak długo, jak długo będzie istniała ludzkość. Warto więc zastanowić
się ponownie, na czym polega sens ojcostwa i jego realizacja.
1. Mężczyzna – "istota nieznana"?
Każdego musi uderzać fakt, że w Polsce i na świecie wiele się mówiło i pisało
na temat kobiety. Natomiast w odniesieniu do mężczyzny – męża, ojca – liczba
publikacji, nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie, jest raczej skąpa. Drugie
spostrzeżenie: nawet wśród tych nielicznych publikacji brak pozytywnych całościowych
ujęć o charakterze naukowym. Mężczyzna paradoksalnie nadal pozostaje istotą
nieznaną lub niedocenioną, a niekiedy wręcz odrzuconą, zwłaszcza przez najbliższe
mu osoby: przez żonę i dzieci.
W raporcie dotyczącym ochrony zdrowia matki i dziecka, przedstawionym w 1931
r. na zebraniu Komitetu Higieny Ligi Narodów, liczącym 77 stron, ani razu nie
pada słowo "ojciec" . To jakiś wielki nieobecny w gazetach, zwłaszcza młodzieżowych,
w radiu, telewizji. Nie było i pewnie nie będzie roku mężczyzny czy dnia mężczyzn.
Stąd snując refleksje dotyczące mężczyzny, chciałoby się sparafrazować tytuł
książki A. Carrela "L’Homme, cet inconnu" na "mężczyzna – istota nieznana".
Paradoksalnie słowo francuskie "homme" oznacza zarówno mężczyznę, jak i człowieka.
Wbrew pozorom sytuacja mężczyzny niewiele się w ciągu wieków zmieniła. Przecież
on nie musiał się emancypować. Od początku dziejów jego zadaniem jest utrzymanie
rodziny. Jego obowiązkiem jest ciężka praca, nieraz od świtu do nocy, na gospodarstwie,
w rzemiośle, czy w fabryce. Na pozór twardy, "nieokrzesany", starannie kryjący
swe uczucia. Przecież już małemu chłopcu się mówi: "Nie płacz, bądź mężczyzną",
nikomu natomiast nie przyjdzie do głowy, by powiedzieć analogiczne słowa dziewczynce.
Równocześnie ten twardy mężczyzna jest tak bardzo wrażliwy na odruch uczucia
ze strony żony, gdy wraca zmęczony do domu, na odrobinę serca ze strony dziecka.
Kto zliczył męskie łzy zawodu, poniesionej klęski, bezsilności, otarte gdzieś
ukradkiem, by nikt tego nie widział? Jemu nigdy nie wolno być słabym. Musi
wszystkiemu podołać. Nieraz wyczerpany, a tyle musi wysłuchać: "Co z ciebie
za niedorajda… Nie potrafisz tego zrobić… Inni mogą, a ty nie…". Niekiedy
padają te słowa, które ranią jak sztylety: "Nie jesteś mężczyzną… Wynoś się…
Nie potrzebuję cię".
Nie tylko Adamowi była potrzebna pomoc. Tamten był zresztą w sytuacji uprzywilejowanej,
w warunkach rajskich. Dzisiejszy mężczyzna żyje w twardej rzeczywistości życia
codziennego na ziemi, z piętnem grzechu pierworodnego. Pomóc mu może – według
mądrego zamysłu Stwórcy – miłość i wierność żony, zainteresowanie się jego
sprawami, problemami, a także szacunek i miłość ze strony dzieci.
Istotne powołanie mężczyzny
Różnorodność koncepcji, opinii, poglądów filozoficznych, socjologicznych czy
psychologicznych, często wykluczających się wzajemnie, uniemożliwiają ustalenie
tego, co nazywamy "tożsamością" mężczyzny. Wiara chrześcijańska, dając odpowiedź
na podstawowe pytania ludzkości, tożsamość mężczyzny określa mianem powołania.
Bóg, stwarzając człowieka jako mężczyznę i kobietę, wpisał w ich naturę specyficzne,
odrębne, ale równocześnie uzupełniające się powołanie. Z tego faktu wypływa
twierdzenie wiodące niniejszej refleksji: Mężczyzna nie odnajdzie swojej
tożsamości, w konsekwencji nie zrozumie, na czym polegają jego zadania wobec
siebie samego, wobec rodziny i społeczeństwa, jeśli nie odczyta poprawnie
sensu swego powołania, które otrzymał od Stwórcy "od początku".
Dla każdego mężczyzny (analogiczna refleksja dotyczy kobiet) istotnym powołaniem
jest ta droga życiowa, którą dla niego przewidział Bóg w swej mądrości i miłości
i która prowadzi do ostatecznego celu, czyli do zbawienia wiecznego. Dla toku
naszego rozumowania wolno jednak te osobiste, indywidualne powołania połączyć
niejako w trzech zasadniczych kategoriach:
1) powołanie do małżeństwa i rodziny,
2) powołanie do kapłaństwa czy życia zakonnego,
3) powołanie do życia w stanie bezżennym, poza kapłaństwem czy zakonem, czyli
do tak zwanego życia samotnego, świadomie wybranego czy też akceptowanego,
wypełnionego pracą dla dobra bliźnich.
Odnalezienie swojej tożsamości przez każdego mężczyznę będzie więc przede wszystkim
polegało na poznaniu, która z tych kategorii powołania jest jego drogą życiową.
Ze względu na wybrany temat koncentrujemy się na pierwszym z tych powołań mężczyzny.
Istotne twierdzenie dla chrześcijańskiej refleksji dotyczącej mężczyzny można
sformułować następująco: z woli Boga, Stwórcy człowieka, pierwszym i podstawowym
powołaniem mężczyzny jest zawarcie związku małżeńskiego i założenie rodziny.
Pismo św. lapidarnie wyraża to podstawowe powołanie mężczyzny: "Przeto opuszcza
mężczyzna ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają
się dwoje jednym ciałem" (Rdz 2, 24).
Grzech pierworodny nie przekreślił tego podstawowego powołania mężczyzny, ale
w znacznym stopniu utrudnił jego realizację. Dlatego nieustannym echem powraca
Boże pytanie: "Adamie, gdzie jesteś?". Można postawić twierdzenie, że sukces
szatana polegał przede wszystkim – dodajmy: i nadal polega – na naruszeniu
więzi człowieka z Bogiem i harmonii między mężczyzną a kobietą. Gdyby nie zbawcze
dzieło Chrystusa, dopełnione w sposób szczególny w sakramencie małżeństwa,
wrogość obu płci do siebie, podsycana przez szatana, mogłaby doprowadzić do
zagłady ludzkości.
W obrębie rodziny szczególne miejsce zajmuje mężczyzna. Nie chodzi o jakąś
wyższość nad kobietą, lecz o specyficzne powołanie, którym obdarzył go Bóg.
Jan Paweł II w numerze 25 adhortacji "Familiaris consortio" ukazuje sens i
sposoby realizacji podstawowego powołania mężczyzny. To powołanie, urzeczywistniające
się we wspólnocie życia rodzinnego, wyraża się w podwójnej roli, jaką ma on
do spełnienia: męża i ojca. Te dwie funkcje łączą się ściśle ze sobą: nie będzie
dobrym ojcem ten, kto nie potrafi być dobrym mężem. Można pójść dalej w tym
wnioskowaniu: aby być dobrym mężem i ojcem, trzeba najpierw stać się w pełni
mężczyzną. Nie tylko w sensie biologicznym, lecz przede wszystkim psychicznym
i moralnym: chodzi o dojrzałą osobowość, zdolność do podjęcia odpowiedzialności
za siebie i innych.
Mężczyzna jako mąż
Pierwsza więc rola mężczyzny w rodzinie dotyczy kobiety, która stała się jego
żoną. W Bożym planie stwórczym kobieta nadaje nowy sens egzystencji mężczyzny.
Według obrazowego języka Księgi Rodzaju tylko kobieta może wypełnić pustkę
w życiu mężczyzny, uwolnić go od poczucia samotności, stać się odpowiednią
dla niego pomocą. "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją
i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2, 24).
Mężczyzna afirmuje się jako mąż i ojciec, czyli akcentuje swoją tożsamość,
przez odniesienie do kobiety jako żony i matki.
Kobieta fascynuje, ale równocześnie zaskakuje mężczyznę. Często wytwarza on
sobie nierealny ideał kobiety: "eternel feminin", i próbuje nagiąć
napotkaną rzeczywistość do tego ideału. Łatwo przychodzą rozczarowania w życiu
małżeńskim,
zwłaszcza gdy wybrana osoba okazuje się daleka od wymarzonego ideału. Do tego
dochodzi nieznajomość psychiki kobiety, brak uwrażliwienia na jej przeżycia,
reakcje, potrzeby. Dzięki poznaniu intuicyjnemu kobieta szybciej i łatwiej
zrozumie mężczyznę, natomiast nawet kochający mąż potrafi być ignorantem, jeśli
chodzi o cechy psychiczne, a zwłaszcza sposób rozumowania i reakcje swojej
żony. Wypływa stąd oczywisty wniosek: przygotowanie do małżeństwa winno objąć
także elementy psychologii różnicowej mężczyzny i kobiety.
Relacja między mężem a żoną winna być oparta na pełnej, autentycznej miłości.
W życiu chrześcijan ta miłość na wskroś ludzka – to znaczy zarówno duchowa,
jak i cielesna (HV 9) – otrzymuje nowy wymiar. Poprzez sakrament małżeństwa
staje się symbolem i wyrazem miłości, która łączy Chrystusa i Kościół. To nie
jakiekolwiek hasła emancypacyjne czy feministyczne, lecz prawdziwa miłość skłania
mężczyznę do głębokiego szacunku dla swojej żony. Jan Paweł II cytuje słowa
św. Ambrożego – słowa, które winny stać się dewizą życiową każdego mężczyzny:
"Nie jesteś jej panem, lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę… Odpłać
życzliwością za życzliwość, miłość wynagrodź miłością" (FC 25).
Chodzi także o umiejętność naprawy zła, które się wyrządziło. Uderzające są
słowa byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy’ego Cartera, skierowane
do pracowników jednego z ministerstw: "Mam nadzieję, że ci z was, którzy
porzucili swe żony, powrócą do nich; ci, którzy nie pamiętają imion swoich
dzieci, zapoznają
się z nimi" .
Punktem wyjścia powinna być świadomość mężczyzny: "muszę znaleźć czas dla mojej
żony". I to nie tylko "w nocy", ale przede wszystkim w ciągu dnia. Jakże godnym
naśladowania przykładem byłby zwyczaj członków Equipes Notre-Dame, lansowany
u nas przez Ruch Domowy Kościół, tak zwany "devoir de s’asseoir" – "obowiązek
zasiadania". Mąż bierze do ręki swój kalendarz zajęć i obowiązków i z góry
rezerwuje czas na spotkanie… ze swoją żoną! Czas nienaruszalny, w którym
żadne inne zajęcie nie może wejść w drogę; czas, w którym oboje z całym spokojem
usiądą i omówią wszystkie bieżące sprawy, wypowiedzą swoje żale, podzielą się
radościami.
Mężczyzna jako ojciec
Druga rola mężczyzny w rodzinie odnosi się do dzieci. Określa się ją mianem
ojcostwa. W świetle wiary chrześcijańskiej ojcostwo jest darem i powołaniem.
Co więcej, ojcostwo mężczyzny jest obrazem, odbiciem ojcostwa samego Boga.
Ojciec Przedwieczny – "od którego pochodzi wszelkie ojcostwo w niebie i ziemi"
(Ef 3, 14) – powołując mężczyznę do ojcostwa, udzielając mu daru ojcostwa
w momencie poczęcia dziecka, stawia przed nim istotne zadania do spełnienia
wobec wspólnoty rodzinnej. Trzeba także podkreślić, że centralną treścią
Chrystusowej nauki, a więc istotnym elementem chrześcijaństwa, jest prawda
o tym, iż Bóg jest naszym Ojcem, który stworzył nas z miłości i pragnie naszego
szczęścia.
W adhortacji "Familiaris consortio" Jan Paweł II podkreśla, że "miejsce i zadania
ojca w rodzinie i dla rodziny mają wagę jedyną i niezastąpioną" (FC 25). Do
tych słów ośmieliłbym się dodać twierdzenie: aby uzdrowić współczesną rodzinę,
zwłaszcza rodzinę polską, trzeba przywrócić autorytet ojca w rodzinie. Brak
autorytetu utrudnia, a niekiedy wręcz uniemożliwia mężczyźnie spełnienie jego
roli jako męża i ojca, przede wszystkim przekreśla funkcję wychowawczą ojca
wobec dzieci. Jest to jedna z podstawowych przyczyn utraty tożsamości przez
współczesnego mężczyznę.
Nie ma czasu na szczegółową analizę przyczyn kryzysu autorytetu ojcowskiego
czy wręcz ojcostwa w XX wieku. Dlatego poprzestaję na wymienieniu niektórych
z nich:
1. szybki rozwój przemysłu i urbanizacji,
2. ruch emancypacyjny kobiet, a następnie skrajne ruchy feministyczne,
3. bunt młodego pokolenia przeciw wszelkim autorytetom, zwłaszcza przeciw ojcu,
4. wpływ freudyzmu, z jego skrajnymi twierdzeniami: aby stać się dorosłym,
trzeba "zabić ojca" (oczywiście w sensie przenośnym); pojęcie Boga jako ojca
jest alienujące dla człowieka,
5. rozwój tak zwanych "wolnych związków" czy też "małżeństw na próbę",
6. uznanie za zjawisko normalne, a nawet legalizacja prawna związków homoseksualistów,
7. w ramach walki z dyskryminacją kobiety wprowadzenie do prawodawstwa wyraźnej
dyskryminacji mężczyzny, zwłaszcza ojca,
8. odrzucenie norm moralnych (w tym IV przykazania Dekalogu: "Czcij Ojca swego
i Matkę swoją").
Rola i zadania ojca wobec rodziny
Na autorytet trzeba sobie zasłużyć. Trzeba go budować i umacniać swoją postawą
i spełnianiem życiowych obowiązków. Jak już znaczyliśmy na wstępie, Papież
Jan Paweł II z właściwą sobie precyzją myśli podkreśla cztery podstawowe
zadania stojące przed mężczyzną jako ojcem:
1. wielkoduszna odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki,
2. troskliwe pełnienie obowiązku wychowania dzieci, dzielonego ze współmałżonką,
3. praca, która nie rozbija rodziny, lecz utwierdza ją w spójni i stałości,
4. dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego.
Odpowiedzialność za życie
Przedstawmy teraz kilka refleksji na temat wyżej wymienionych zadań ojca w
rodzinie i wobec rodziny. Aby mężczyzna mógł je właściwie zrozumieć i należycie
wypełnić, musi przede wszystkim kochać swoją żonę i dzieci. Ta dojrzała i
odpowiedzialna miłość powinna zaistnieć, zanim nastąpi poczęcie dziecka.
Wszelkie głosy zwolenników aborcji w imię wolności kobiety kompletnie ignorują
mężczyznę. W ten sposób z jednej strony wyrządza się mężczyźnie krzywdę,
ponieważ wyłączne prawo decydowania o losie wspólnie poczętego dziecka przyznaje
się kobiecie, a z drugiej strony uczy się mężczyzn zupełnie nieodpowiedzialnej,
wręcz infantylnej postawy: "Chcę się zabawić z kobietą i nic mnie nie obchodzi,
co z tego wyniknie". Małżonkowie wspólnie, w sposób dojrzały i odpowiedzialny
powinni podjąć decyzję o liczbie dzieci, które chcą powołać do życia, i o
momencie ich poczęcia. Mężczyzna ponosi pełną odpowiedzialność nie tylko
za samą decyzję w tej sprawie, lecz także za sposób jej realizacji. Z chwilą
poczęcia powinien otoczyć miłością i szczególną opieką zarówno żonę, jak
i ich wspólne dziecko.
Wychowanie
Zadanie wychowania dziecka aż do chwili całkowitego usamodzielnienia się jest
podstawowym prawem i obowiązkiem rodziców. Udział każdego z nich w tym trudnym
zadaniu jest niezastąpiony i konieczny. Bez autorytetu ojcowskiego, podtrzymywanego
umiejętnie przez matkę, nie ma żadnych szans na pełne i właściwe wychowanie
dziecka. Chodzi o to, aby ojciec ukochał swoje dziecko , miał dla niego czas
, rozmawiał z nim i pomagał mu w różnych sytuacjach życiowych. Ojciec powinien
zbudować pomost, po którym dziecko przejdzie bezpiecznie w dojrzałe, samodzielne
życie.
Właściwe spełnienie roli ojca utrudnia mężczyźnie jego nieobecność w rodzinie.
Pomijamy już skrajne przypadki, takie jak na przykład praca marynarza czy pobyt
w delegacji na kilka lat w odległym kraju. Weźmy życie przeciętnego robotnika.
Ile godzin spędza on w domu, a ile poza nim? Praca na trzy zmiany, daleki,
nużący dojazd. Często ojciec wychodzi do pracy, gdy dziecko jeszcze śpi, a
wraca, gdy dziecko już śpi. Bywa i tak, że gdy zmęczony wraca do domu, witany
jest potokiem wymówek i narzekaniami żony. Jego spotkanie – jakże krótkie –
z dzieckiem ma być okazją do wymierzenia sprawiedliwości za wykroczenia dzieci,
z którymi nie może poradzić sobie matka. Jeden z największych błędów: sprowadzenie
roli ojca do instancji karzącej. Nic dziwnego, że ze strachem dziecko oczekuje
powrotu takiego ojca.
To jest paradoks naszych czasów, z którym nie wolno się pogodzić: mężczyzna,
którego istotne powołanie realizuje się w małżeństwie i rodzinie, nie ma czasu
ani dla żony, ani dla dzieci. W czasie pełnienia funkcji prezydenta Jimmy Carter
wystosował do wysokich urzędników ekipy w Białym Domu odręczne listy, w których
prosił ich, aby spędzali "odpowiednią część czasu" ze swoimi rodzinami. Chodziło
o to, aby w ten sposób zabezpieczyć trwałość życia rodzinnego. "To jest ważne
dla was, dla mnie i dla całego kraju" – stwierdził prezydent .
Praca
Tradycyjnie, od wielu wieków i pokoleń, praca mająca na celu utrzymanie rodziny
należała do podstawowych obowiązków mężczyzny. Nie do przyjęcia jest rozpowszechniona
opinia, która funkcje mężczyzny w rodzinie redukuje tylko do tego obowiązku,
według absurdalnego powiedzenia: "Dobry ojciec to taki, który się nie upija
i przynosi dużo pieniędzy do domu". Praca jest konieczna, ale nie powinna
mężczyźnie utrudniać czy wręcz uniemożliwiać wypełnienia wielu innych zadań
w odniesieniu do żony i dzieci. Jak bardzo nasza polska rzeczywistość odbiega
od tej oczywistej zasady. Jest też inny aspekt, stwarzający wiele problemów
w społeczeństwie i w rodzinie: zjawisko masowego bezrobocia. Mężczyzna bezrobotny
bardziej niż kobieta traci grunt pod nogami, przeżywa głęboki kryzys swojej
tożsamości. Wspomniana powyżej opinia prowadzi go do przekonania, że bez
pracy zawodowej nie może być ani dobrym mężem, ani dobrym ojcem – staje się
zupełnie niepotrzebny w rodzinie. Zmiana tej błędnej, choć rozpowszechnionej
mentalności jest równie konieczna jak walka z bezrobociem.
Wychowanie religijne
W świetle wiary szczególnego znaczenia nabiera świadectwo własnego życia, które
ojciec winien dać swoim dzieciom. Wychowanie religijne dziecka, które jest
obowiązkiem ojcowskim, bez przykładu własnego życia religijnego będzie budowaniem
zamków na lodzie. Dziecko nie zrozumie i nie przyjmie podstawowej prawdy
wiary chrześcijańskiej, że Bóg jest naszym Ojcem, jeżeli doświadczenie własnego
ojca będzie mierne czy nawet odrażające. W sferze religijnej ojciec nie może
przybierać formy drogowskazu, który jedynie wskazuje kierunek, lecz powinien
stać się przewodnikiem dziecka – iść razem z nim do jasno wytyczonego celu.
To on pełni wobec dziecka rolę "pierwszego na linie", posługując się tym
pięknym obrazem ze wspinaczki wysokogórskiej. Wzorem i nieustannym orędownikiem
każdego mężczyzny, męża i ojca, powinien stać się św. Józef – najwspanialszy
mąż i ojciec, jakiego kiedykolwiek znała ludzkość.
ks. prof. Bronisław Mierzwiński
