Zmiana taktyki Eurogrupy ws. Grecji
Eurogrupa zmienia taktykę wobec tonącej w długach Grecji. Teraz będzie więcej reform zamiast drakońskich oszczędności. Jednak zdaniem ekonomistów te zmiany to tylko polityczna taktyka. W kilku krajach w Unii zbliżają się wybory, a temat greckiego kryzysu może być niewygodny.
Zmiany w podejściu kredytodawców ze strefy euro wobec Grecji domagał się Międzynarodowy Fundusz Walutowy, ale nie byłaby ona możliwa, gdyby nie dobre wyniki greckiego budżetu. W zeszłym roku dzięki oszczędnościom uzyskano większą niż planowano nadwyżkę budżetową. Ministrowie finansów strefy euro zgodzili się na zmianę podejścia wobec Grecji.
– Będzie zmiana w polityce, oznaczająca przejście od oszczędności i położenie większego nacisku na głębokie reformy” – zapowiadał szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem.
Mimo to wśród Greków nastroje nie są optymistyczne.
Gospodarka Grecji od 9 lat tkwi w recesji – przypomina ekonomista Krzysztof Kolany.
– To, co przeprowadzono na Grecji, to był plan drakońskiej podwyżki podatków. Oszczędności rozumiane jako cięcia w wydatkach budżetowych były mniejsze niż wartość podnoszonych podatków. Te podatki dosłownie „zarżnęły” grecką gospodarkę – wskazuje Krzysztof Kolany.
PKB skurczył się o jedną trzecią. Od takiej polityki już zaczyna się teraz odchodzić. Jak wskazuje ekonomista Mariusz Kękuś, w greckiej gospodarce nie ma żadnego przełomu; długi rosną szybciej niż gospodarka. Dlaczego zatem międzynarodowe instytucje finansowe zmieniają swoje stanowisko?
– Moje prywatne zdanie jest takie, że to działanie ma charakter stricte polityczny, to znaczy trzeba mieć świadomość, że mamy rok wyborczy we Francji i w Niemczech. Sytuacja nie jest najlepsza, jeżeli chodzi o kwestie dotyczące polityki na poziomie UE, i budowanie sobie kolejnych punktów zapalnych nie jest dobre wizerunkowo dla UE – ocenia Mariusz Kękuś.
W oczach wielu ekonomistów dług Grecji jest nie do spłacenia.
TV Trwam News/RIRM
