fot. Małgorzta Wiatr, Sebastian Maślanka, Michał Piętosa

Młodzi dla Kamerunu: polska młodzież chce pomóc w budowie kolejnej szkoły w Kamerunie

W polskich parafiach i szkołach trwają zbiórki w ramach ogólnopolskiego projektu misyjnego „Młodzi dla Kamerunu”. W tym roku wolontariusze postawili sobie śmiały cel – budowę przedszkola na przedmieściach Bafoussam. Młodzi maja już na swoim koncie kilka inicjatyw budowlanych w Kamerunie.

Projekt o którym mowa to inicjatywa w którą zaangażowała się młodzież z kilkunastu miast w Polsce, od początku wspierając misje polskich sióstr Pallotynek pracujących w Kamerunie.

30 stycznia wolontariusze projektu udadzą się do Kamerunu by rozpocząć prace dotyczące budowy. Patryk Gaertner, student pierwszego roku teologii w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym im. Edyty Stein w Zielonej Górze oraz Michał Piętosa, katecheta Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze są w ostatniej fazie przygotowań Misji Kamerun 2017. Ich zadaniem jest ustalenie harmonogramu prac w oparciu o projekty jakie zostały przygotowane przez ks. Erica Kuate, proboszcza anglofońskiej parafii w kameruńskim Bafoussam.

To specyficzna parafia – mówi Michał Piętosa, koordynator krajowy projektu Młodzi dla Kamerunu.

Miasto jest stolicą klanu Bamiléké. To najbardziej przedsiębiorczy ludzie w Kamerunie. Nie dopuszczają do handlu białych. Nie sposób ich także spotkać na stanowiskach kierowniczych w większych sieciach handlowych, dlatego wiele europejskich firm tutaj nie dociera ze swoimi przedstawicielstwami. ONZ podaje, że miasto zamieszkuje ok 300 tys. ludzi. W rzeczywistości może to być nawet ponad milion mieszkańców. To strefa frankofońska, a parafia w której rozpoczynamy prace, zrzesza ludzi mówiących w języku angielskim. To taka parafia dla mniejszości językowej, dla ludzi, którzy na niedzielną Eucharystię musza pokonać wiele kilometrów przemierzając całe miasto z różnych jego stron –  dodaje Michał Piętosa.

Wolontariusze przekażą pieniądze pozyskane ze zbiórek i sprzedaży kalendarzy misyjnych, które wydali już po raz szósty. Po raz drugi w kooperacji z misjonarkami działającymi w ramach Vides Polska. Spotkają się również z dziećmi, które wielu Polaków wspiera w ramach adopcji serca, szczególnie z uczniami szkół, które działają dzięki projektowi „Młodzi dla Kamerunu”.

– W naszej pracy na rzecz misji ważne jest także wsparcie duchowe. Samo materialne wspomaganie misji byłoby pomocą niepełną. Modlitwa ludzi wspierających misje przynosi wspaniałe owoce. To nasza wspólna praca. Działamy z nimi i dla nich, bo nie tylko sponsorujemy budowanie, ale budujemy społeczność – mówi Sandra Niemiec, koordynator projektu w diecezji opolskiej.

W tym wszystkim obecny jest Pan Bóg. W tegorocznej edycji kalendarza, udało nam się zamknąć wiele pozytywnej energii. Dla nas siłą i energia jest Pan Jezus, który jest jedynym powodem, dla którego chce się wstawać skoro świt i wystawać na mrozie z kalendarzami – dodaje uśmiechając się Sandra.

W posłudze misjonarzy najważniejsze jest nawiązywanie relacji z ludźmi, wśród których pełnią oni swą posługę. Obecność jest czymś, czego my będąc tutaj nie możemy zapewnić. Obecność jest tym, co pragniemy podarować w ramach projektu ludziom, dając dowód zainteresowania, bliskości, jedności w wierze – mówi Małgorzata Wiatr, koordynator projektu w diecezji katowickiej.

Misjonarz w swej obecności wśród ludzi musi jednak „Iść i głosić” do czego potrzebne są dary Ducha, a nade wszystko Miłość i tu jest właśnie nasze zadanie! O to my musimy się modlić – towarzysząc duchowo tym, w których odbiciu ludzie mają zobaczyć Chrystusa – dodaje Małgorzata.

W ramach projektu Młodzi dla Kamerunu od 2010 roku przeprowadzono kilka inicjatyw. Młodzież wsparła chór im. Jana Chrzciciela z Bafoussam, kupując sprzęt nagłośnieniowy, wybudowano dwie szkoły w Kengang i w Ndzindong, wyremontowano kilka placówek szkolnych, wybudowano toalety dla dzieci ze szkół w Lafe Baleng oraz szkoły św. Kizito działającej przy parafii św. Alberta Wielkiego w Bafoussam. W ramach projektu wspomagano finansowo kilka operacji dzieci i adopcję na odległość kilkuset dzieci, a także studentów i kleryków. Przeprowadzono zbiórki leków, obuwia, przyborów szkolnych (ponad 500 kg przyborów). Pomoc ta trafiła do wielu placówek misyjnych nie tylko w Kamerunie, ale także do Rwandy czy na Ukrainę.

Każdego roku wolontariusze projektują kalendarze i inne cegiełki, które rozprowadzają w ramach animacji misyjnych w parafiach i szkołach. Młodzież organizuje także warsztaty misyjne, konferencje, oraz współorganizuje rekolekcje szkolne. Działania projektu są wspierane przez Europejskie Centrum Wolontariatu w Zielonej Górze oraz Centrum Misyjne Sióstr Pallotynek w Warszawie.

Więcej informacji na stronie: www.mlodzidlakamerunu.pl oraz na facebookowym profilu Projektu.

Wesprzyj projekt: wspieram.to/mlodzidlakamerunu

* * *

Świadectwa osób zaangażowanych w projekt „Młodzi dla Kamerunu”:

 

Ela Bartoszewska (Racibórz) – Pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z MdK – wydaje się bardzo dawno temu, kiedy śpiewając ze scholą parafialną (piosenkę wymyśloną na potrzeby Spotkania z Afryka, której melodie i pierwszą zwrotkę pamiętam do dziś) podziwialiśmy afrykańskie domki i wszechobecne wszędzie żywe kolory. Strasznie mi się spodobało! Cieszyłam się, że robiąc, według mnie wtedy, niewiele, mogę jakoś pomoc innym ludziom. Gdy już trochę podrosłam (nie za dużo co prawda, ale jednak) mogłam, jako wolontariuszka uczestniczyć w charytatywnym zbieraniu datków na misję. Aktywnie działam dopiero od jakiegoś roku, czyli jeżdżę wszędzie tam, gdzie mogą znaleźć się ludzie gotowi pomóc dzieciom w Afryce. Czasem jest to tuż za rogiem, w pobliskim kościele, ale zdarzyło mi się nawet być na drugim końcu Polski! Miałam nawet przyjemność opowiedzieć o naszym projekcie grupie Włochów, którzy również hojnie wsparli naszą działalność. Nawet nie pamiętam jak to się stało, że nagle włączyłam się do tego ruchu, ale pamiętam, że zarówno wtedy, jak i teraz byłam i jestem szczęśliwa; MdK są jak jedna duża rodzina, wszyscy są otwarci i chętni do pomocy – to bardzo rzadkie i przydatne w tych czasach. Cieszę się, że stałam się wolontariuszką w tej konkretnej grupie, bo jestem między ludźmi, dla których wszyscy są równi oraz wszystkim należy się druga szansa i wyciągnięta dłoń.

Jola Strzelec (Sudół) – bo należy pomagać, bo spotykam fajnych ludzi. Bo to zrobiłby Jezus.

Patrick Suchan (Mechnica) – Dlaczego angażuję się w MdK? Jest to idealny sposób, żeby pomóc tym którzy tego rzeczywiście potrzebują. Jako wolontariusz mogę w każdej chwili zapytać gdzie trafiają pieniądze i wiem, na co one rzeczywiście są przeznaczone. Mam wielką potrzebę pomagania innym, bo daje mi to poczucie udziału w czymś wielkim. Dzięki temu, że mogę dać siebie innym ludziom mam poczucie, że moje życie nie jest puste, nikomu niepotrzebne. W projekcie MdK podoba mi się bardzo to, że każdy sam decyduje na ile się zaangażować i jeśli nie da rady – nie jest odrzucany, tylko może pracować i pomagać w takim stopniu w jakim chce.

Jan Młynarczyk (Racibórz) –  moje zaangażowanie w projekcie wynika z chęci pomocy. I to chyba tyle.

Dariusz Nowak (Markowice) – angażuję się w projekt „Młodzi dla Kamerunu”, gdyż wierzę w to, że przez pomoc bliźnim służę Bogu, który jest w sercu każdego człowieka.

Robert Pastuszko (Racibórz) – więcej miłości wynoszę  z dawania niż z brania.

Mirka Chojecka (Racibórz) – Zawsze miło funkcjonować ze świadomością że komuś pomagamy, jest to ogromna przyjemność. Sam fakt, że dzieciaki potrzebują tej pomocy mobilizuje do działania. Poza tym uśmiechy na twarzach innych są największą radością oraz najpiękniejszą rzeczą, jaką widzimy każdego dnia i tak naprawdę zachęcałabym do pomocy każdego, zwłaszcza że pomagasz w takiej wspaniałej ekipie.

Anna Woźniak (Sulechów) – „Młodzi dla Kamerunu” to pierwszy projekt w którym mam przyjemność uczestniczyć. Jeśli mogę, to pomagam nawet w najmniejszy sposób. Wiem, że to, co robię nie idzie na marne, bo każda pomoc jest ważna. Angażuje się w to, bo wiem, że robię coś dobrego i że moja pomoc zostanie doceniona.

Patryk Gaertner (Babimost) – Dlaczego wolontariat? No cóż, w dobie szeroko dostępnych bezproduktywnych przyjemności (od których, jako młody człowiek bynajmniej nie stronię ), wolontariat wydaje się być sensowną formą spędzania wolnego czasu. Nieraz wymaga oczywiście pewnych wyrzeczeń, ale jeśli dzięki mojemu wyrzeczeniu, gdzieś tam w świecie, nawet za oceanem, jakiemuś człowiekowi (nie ważne o jakim kolorze skóry) poprawią się choć w minimalnym stopniu warunki życia, jeśli ten człowiek się dzięki mnie uśmiechnie, bądź też po prostu poczuje lepiej to…. Wydaje mi się, że było warto zaangażować się w ten projekt.

Klaudia Jóźwiak (Gniezno) – angażuję się, bo wszyscy jesteśmy braćmi, niezależnie od tego, gdzie mieszkamy. To Bóg nakazał nam nieść pomoc tym, którzy są w potrzebie i nie mają tego, co my. Z drugiej strony „Czarny Ląd” fascynuje mnie już od dłuższego czasu, więc taka działalność stała się już w pewnym sensie codziennością i czymś, w co każdy z nas powinien się zaangażować. Pamiętajmy, że ofiarowane dobro wraca, a uśmiech wywołany na twarzy drugiego człowieka, zwłaszcza dziecka, które dostanie nowe buty, mundurek do szkoły, leki, kredki i szansę na edukację jest po prostu bezcenny. Dlatego warto – dla innych. Dla ich szczęścia i uśmiechu.

Ania Szczerba (Cieszyn) – angażuję się w pomoc MdK ponieważ od dziecka mocno mam zakorzenione wezwanie Pana „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. To przynaglenie jest tym mocniejsze, że mój wujek był wiele lat misjonarzem w Kamerunie. Zawsze kiedy przyjeżdżał do domu na urlop fascynowały mnie opowieści o Afryce i misjach. Obiecałam sobie, że jak dorosnę to pojadę mu pomóc. Niestety wujek zginął na misjach. Dzięki MdK mimo, że wujkowi już bezpośrednio nie mogę pomóc pomagam ludziom, którzy kiedyś byli tak bliscy jego sercu.

RIRM

drukuj