fot. PAP/Leszek Szymański

Komisja śledcza ds. VAT przesłuchała byłego dyrektora departamentu Ministerstwa Finansów

Nie było woli politycznej oraz instrumentów, by powstrzymać przestępców VAT-owskich. Nikt też nie interesował się uszczelnianiem systemu VAT – tak w dużym skrócie przedstawiają się zeznania kolejnego świadka przed komisją śledczą ds. VAT – Tomasza Tratkiewicza, byłego dyrektora jednego z departamentów ministerstwa finansów.

Sejmowa komisja śledcza do spraw wyłudzeń podatku VAT przesłuchała kolejnego świadka. To były dyrektor Departamentu Podatku od Towarów i Usług Ministerstwa Finansów.

– Faktycznie, w 2008 roku był taki wzrost w działalności grup przestępczych w sektorze ekonomicznym. Ale później nastąpiła stabilizacja – mówił świadek.

Tomasz Tratkiewicz zaznaczył, że kolejna wzmożona działalność mafii VAT-owskiej zaczęła się w 2011 roku. Być może nie byłoby jej, gdyby trzy lata wcześniej, kiedy problem się pojawił, resort wdrożył odpowiednie instrumenty.

– Było wielkie oczekiwanie już od 2006 roku, jakby na zliberalizowanie wielu przepisów podatkowych, również w obszarze VAT – wspomniał były dyrektor departamentu MF.

Utrzymanie 30-procentowej sankcji VAT nie pomogłoby w walce z przestępcami, bo uderzała ona głównie w zwykłych podatników, którzy pomylili się w rozliczeniach. Świadek podkreślał, że karuzele VAT-owskie odbywały się głównie w sektorze handlowym, a największa luka podatkowa była wynikiem tzw. szarej strefy. Z nią rząd PO-PSL miał walczyć.

– Działania w zakresie uszczelniania na etapie sprzedaży detalicznej za pomocą systemu kas rejestrujących – to jest rozwiązanie, które na pewno znacząco wpływało na ograniczanie tej strefy – zaznaczył Tomasz Tratkiewicz.

Innymi osiągnięciami resortu finansów w walce wyłudzeniami podatku miał być także odwrócony VAT oraz tzw. odpowiedzialność solidarna.

TV Trwam News/RIRM

drukuj