fot. PAP

Dziś decyzja ws. strajku na Śląsku

Dziś liderzy regionalnych central związkowych podejmą decyzję w sprawie rozpoczęcia działań protestacyjno-strajkowych na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Ma to związek z wczorajszą informacją o przyjęciu przez rząd i skierowaniu do Sejmu ustawy o restrukturyzacji górnictwa, zakładającej likwidację kopalń i tysięcy miejsc pracy.

O godz. o 13.00 odbędzie się spotkanie Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, w skład którego wchodzą NSZZ Solidarność, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Forum Związków Zawodowych, Sierpień 80 i ZZ Kontra. Na tym posiedzeniu MKPS zapadną decyzje dotyczące akcji protestacyjno-strajkowej zarówno w górnictwie, jak i w całym regionie.

– Górnictwo znalazło się w arcytrudnej sytuacji, a wraz z nim dziesiątki tysięcy pracowników branży i otoczenia. Ale nie tylko sytuacja w górnictwie będzie tematem posiedzenia MKPS. Na krawędzi upadku znajduje się gliwicki Bumar, gdzie kolejne kilka tysięcy ludzi może wkrótce stracić pracę. W bardzo trudnej sytuacji są też pracownicy przemysłu stalowego w naszym regionie. Sposób, w jaki rząd postąpił z problemami górnictwa, pokazuje, że ta władza nie cofnie się przed likwidacją miejsc pracy w innych zakładach i branżach, bo nie ma pomysłów i po prostu nie potrafi zrobić nic sensownego. Każdy górnik przodowy, z obojętnie jakiej kopalni, przygotowałby lepszy program restrukturyzacji branży, niż to, co zaproponował rząd – ocenił Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Dodał, że ten rząd dąży do konfrontacji ze Śląskiem, ale związkowcy nie zamierzają wywiesić białej flagi i w milczeniu zgodzić się na „powtórkę pseudoreformy górnictwa z lat 90-tych, bo to ona jest jednym z głównych źródeł obecnego regresu w naszym regionie” – podkreślił Dominik Kolorz.

Nawiązując do zapowiedzi premier Kopacz o tym, że „w miejscach, gdzie będą wygaszane kopalnie, zostanie rozszerzona działalność strefy gospodarczej”, Kolorz przypomniał, że gdy likwidowano kopalnie na Śląsku pod koniec lat 90-tych,  rząd  też obiecywał, że w zamian zostaną wybudowane nowe zakłady pracy, nowoczesny przemysł.

 – Wystarczy dziś pojechać do bytomskiej dzielnicy Miechowice, do rybnickich Niedobczyc czy innych dzielnic śląskich i zagłębiowskich miast, w których zlikwidowano kopalnie. To skanseny biedy i bezrobocia. Zlikwidowano 150 tys. miejsc pracy, a w zamian przez kilkanaście lat udało się stworzyć zaledwie  30-, góra 40 tys. nowych miejsc pracy, gdzie pracuje się za marne pensje i na śmieciówkach – wylicza szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności, powiedział, że rząd zamiast działać na rzecz uzdrowienia polskiego górnictwa, postanowił likwidować kopalnie i dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Jego zdaniem ta decyzja rządu premier Kopacz oznacza, że na Śląsku dojdzie do wybuchu konfliktu społecznego.

– Jesteśmy gotowi na wszystkie formy protestu, konwencjonalne i niekonwencjonalne, ze strajkiem generalnym włącznie, a akcja protestacyjna obejmie nie tylko zakłady górnicze – zapowiedział szef górniczej „Solidarności”.

Grzegorz Podżorny, rzecznik prasowy Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność

drukuj