„Zapomnij o Kresach”

„Zapomnij o Kresach” – to film dokumentalny poświęcony ludobójstwu
popełnionemu przez OUN-UPA na Polakach w latach 40. ubiegłego wieku. Przemawiają
w nim sami świadkowie tamtych wydarzeń. Premiera 13 marca w
Poznaniu.

– Najbardziej wstrząsa mną okrucieństwo zbrodni i niepamięć o niej. To efekt
poprawności politycznej, tak samo postępowano w czasach komunistycznych w
sprawie Katynia – mówi Piotr Szelągowski, współtwórca filmu. Wskazuje na
fotografię jednej z ofiar UPA. – Wydrukowałem własnym sumptem ponad 10 tys.
ulotek opisujących straszną śmierć 5-letniej dziewczynki, córeczki Polaka i
Ukrainki, której mordercy z UPA rozpruli brzuszek i połamali ręce, nogi. To dla
mnie bardzo traumatyczna relacja. Nie rozumiem, jak człowiek człowiekowi może
coś takiego robić – i to jest główny powód mojego zaangażowania w sprawę. Zabito
ją tylko dlatego, że była Polką… Kolonia Katerynówka, gmina Rożyszcze, powiat
Łuck – opowiada reżyser.
Film zrealizowano na skutek jego prywatnej
inicjatywy. Pomocy przy produkcji udzieliło m.in. Stowarzyszenie Warsztaty Idei
Obywateli Rzeczypospolitej oraz Telewizja Sudecka. Dokument jest pełen bolesnych
wspomnień i przerażających obrazów mordu dokonanego na ludności polskiej przez
ukraińskich nacjonalistów. Jego prapremiera odbyła się 13 lutego w Centrum
Kultury i Turystyki w Walimiu koło Wałbrzycha, gdzie wywarł ogromne wrażenie.
Dzień wcześniej ukazał się natomiast w formie dodatku do magazynu „Wiedza i
Życie – Inne Oblicza Historii” dostępnego na terenie całego kraju. Premiera
filmu przewidziana jest na 13 marca podczas konferencji historycznej: Ukraina –
Polska, organizowanej przez Stowarzyszenie Warsztaty Idei Obywateli
Rzeczypospolitej w Pałacu Działyńskich w Poznaniu. – Ten film to następna
cegiełka i element dochodzenia do prawdy na temat tych wydarzeń, czego nie chcą
dostrzec nasi politycy – uważa Szelągowski. Potwierdza tę opinię dr Lucyna
Kulińska, historyk i politolog, badacz stosunków polsko-ukraińskich w XX wieku.
Bardzo dobrze ocenia dokument. – Mówią tam zwykli ludzie, którzy żyją wśród nas.
Przechowują w pamięci straszne historie. Opowiadają o nich bez żadnej emfazy –
zauważa dr Kulińska. Jej zdaniem, charakterystyczne w prezentowanych relacjach
jest to, że w odczuciu wszystkich Kresowian ostatnie odznaczenie Stepana
Bandery, dowódcy UPA, orderem Bohatera Ukrainy jest odczytywana jako przegrana
nas wszystkich, „bo nie byliśmy w stanie powstrzymać fali terroru na Ukrainie”.
– To powód do ogromnego smutku, że przez tyle lat wszystkie te wspomnienia,
apele do polityków nie odniosły żadnego skutku – podsumowuje dr Kulińska.

Jacek Dytkowski

 

——————————————————————————-

 

Z Piotrem Szelągowskim, współtwórcą filmu „Zapomnij o Kresach”, rozmawia Jacek Dytkowski



Skąd wziął się pomysł na realizację właśnie takiego filmu?

– Tematyką ludobójstwa na Kresach zajmuję się od kilku lat. Znam dobrze panią Ewę Siemaszko, dr Lucynę Kulińską, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego oraz wielu innych ludzi z Kresów, którzy przeżyli mordy popełniane przez ukraińskich nacjonalistów. Niestety, coraz więcej osób związanych z tymi wydarzeniami odchodzi. Dlatego już od trzech lat zastanawiałem się nad koncepcją stworzenia filmu, który prezentowałby świadków z różnych stron Polski. Kontakty, które posiadam ze środowiskami kresowymi ze Świebodzina, Złotowa, Szczecinka, Legnicy i wielu innych, zmobilizowały mnie do podjęcia tego tematu. Tym bardziej że zawsze, gdy kogoś odwiedzałem, spisywałem lub nagrywałem relacje kamerą, jeszcze wówczas w systemie VHS. Udało mi się nakręcić ten film m.in. dzięki mojemu przyjacielowi Rafałowi Sierchule, który pomógł mi zorganizować lepszy sprzęt i profesjonalistów do realizacji od strony technicznej.

Świadkowie zbrodni chcieli się wypowiadać, to na pewno były dla nich traumatyczne wspomnienia?

– Zasadniczo problemu z tym nie było. Gdy decydowali się wypowiadać, mówili zwykle tyle, na ile pozwalało im zdrowie. Trzeba bowiem pamiętać, że w większości są to osoby w podeszłym wieku, starsze, schorowane. Dzieliły się one relacjami naprawdę spontanicznie, żywiołowo. Mimo tego, że dla bardzo wielu z nich oznaczało to dużą traumę – wiemy przecież, jak te zbrodnie wyglądały – ludzie byli odważni w tym, co mówili. Sam film został dość szybko zrealizowany, w ciągu kilku dni. Sytuacja wyglądała tak, że byłem w pośrednim kontakcie telefonicznym z panią reżyser Joanną Morawską i kierowałem ją do określonych miejsc, gdzie przebywali świadkowie. Było to spowodowane moją chorobą i niemożliwością wyjazdu osobistego, a zależało nam na jak najszybszej realizacji. Przede wszystkim chodziło o rejon Świebodzina, czyli Kresowy Związek Świebodziński. Wielu świadków było nakręconych m.in. w domu Jerzego Hawrana w Lubrzy, którego rodzina przetrwała dzięki pomocy ukraińskiej. Pod Zbąszyniem natomiast nagraliśmy 19 relacji. Oczywiście nie wszystkie znalazły się w filmie, bo wtedy trwałby on aż 2 godziny, a nie zakładane 22 minuty. Reżyser przeniósł się także w okolice Legnicy i Wrocławia, ale niestety, nie udało nam się nagrać wszystkich świadków, których chcieliśmy.

Będzie kolejna produkcja na temat ludobójstwa na Kresach?

– Spotkaliśmy podczas produkcji kilku istotnych świadków z samoobrony. Myślę, że to dobry materiał do zekranizowania następnego filmu na ten temat. Jest to bowiem pewien sposób dokumentowania, zostawiania śladów pamięci ludzi. A szczególnie związana jest z tym realizacja takich dokumentalnych filmów, gdzie żywe słowo świadka stanowi dowód bezpośredni. Nie ma tutaj naukowych przesłanek, ale uczestnik zdarzeń, który mówi, jak było naprawdę. Zastanawiam się więc nad następną produkcją, która obejmie uczestników samoobrony powstałych na Kresach, których niewielu już zostało.

W jaki sposób rozpowszechniacie Państwo film?

– Prapremiera odbyła się już w Walimiu. Przyszło na nią bardzo dużo ludzi. Nic w tym dziwnego – są to tereny zachodnie, gdzie na pewno znajduje się dużo przesiedleńców z naszych Kresów Wschodnich. Premiera odbędzie się 13 marca w Poznaniu na konferencji, którą współorganizujemy. Obecni będą na niej pani Ewa Siemaszko, dr Lucyna Kulińska i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W ramach rozpowszechniania tej produkcji na pewno zwrócimy się do szkół, gimnazjów i liceów. Po pokryciu kosztów dojazdu jestem w stanie bezpłatnie w dowolnym miejscu Polski ten film wyświetlić. Jeśli chodzi o dystrybucję pośrednią, film został dołączony do czasopisma „Wiedza i Życie – Inne Oblicza Historii” wraz z kilkoma artykułami dr Kulińskiej. Pojawi się również za jakieś trzy lub cztery miesiące w periodyku „Actum”, który wychodzi w niewielkim nakładzie 200-300 egzemplarzy. Staramy się również rozmawiać na temat jego dystrybucji, ale za wcześnie jest jeszcze na podanie konkretów.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj