
Nie żyje 7-letni chłopiec, który wpadł do zamarzniętego stawu
W szpitalu zmarł chłopiec, który we wtorek wraz z matką wpadł do zamarzniętego stawu w podpoznańskich Radzewie – poinformowała w środę policja. Do wypadku doszło na prywatnej posesji.

W szpitalu zmarł chłopiec, który we wtorek wraz z matką wpadł do zamarzniętego stawu w podpoznańskich Radzewie – poinformowała w środę policja. Do wypadku doszło na prywatnej posesji.

Nie ma informacji co do adresu rodziny zastępczej Leny. To, co udało się na tę chwilę wywalczyć, to kontakty mamy z małą Leną. Mama z córką spotykają się, kiedy tylko jest to możliwe. To wprowadza u dziecka ogromną dezorientację, bo do tej pory dziewczynka była praktycznie cały czas przy mamie, później była przerwa i wcale nie widziała mamy, a teraz może na krótkie chwile się z nią spotykać. W tej całej historii bulwersujące jest to, że dzieci trafiły do pieczy zastępczej, podczas gdy zgodnie z polskim prawem dzieci poniżej trzech lat mogą przebywać razem z matką w zakładzie karnym. Nie było potrzeby rozdzielania rodzeństwa od mamy. Możliwe, że w ten sposób można było zapobiec olbrzymiej tragedii, jaką była śmierć Oskara – oznajmiła mec. Magdalena Majkowska, adwokat z Instytutu Ordo Iuris, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Mama czteromiesięcznego Oskara, który zmarł w rodzinie zastępczej, opuściła zakład karny. Pod wpływem opinii społecznej komisja penitencjarna zgodziła się na dalsze odbycie kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Służba Więzienia przywiozła kobietę na pogrzeb swego dziecka w kajdankach zespolonych i w więziennym uniformie, co zszokowało opinię publiczną.

Mimo udzielonej na miejscu pożaru w bloku mieszkalnym pomocy medycznej zmarła 14-letnia dziewczynka – przekazała w czwartek Magdalena Żuk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. W wyniku zdarzenia hospitalizowano 8 poszkodowanych osób.
