
M. Jatczak o deportacjach na Syberię: To były naprawdę trudne i ciężkie czasy. Serca mamy poorane. Wszyscy Sybiracy
Tatuś znał osobę, która go wydała i przez niego wyjechaliśmy na Sybir. Ale mówił: „Słuchajcie, może dobrze, że to my pojechaliśmy, bo przeżyliśmy. Jakby pojechała inna rodzina, kto wie, może by nie przeżyła. A my jednak na tej Syberii daliśmy radę (…)”. Serca mamy poorane. Wszyscy Sybiracy. Losy Sybiraków były bardzo podobne, gdziekolwiek by nie byli, ale wiara i nadzieja trzymały nas przy życiu. Tato mawiał: „Pamiętajcie, nic nie trwa wiecznie i musi się coś zmienić. Musimy wierzyć” – wskazała Marta Jatczak, sybiraczka, członek Wojewódzkiej Rady Kombatanckiej przy Wojewodzie Kujawsko-Pomorskim, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.
