fot. PAP

Trudna rozłąka

Co piąte polskie dziecko doświadcza rozłąki z rodzicem, który jest zmuszony do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy.

Analizy dla Rzecznika Praw Dziecka przeprowadziła Wyższa Szkoła Nauk Społecznych Pedagogium. Zbadano grupę ponad 4,1 tys. uczniów ze starszych klas szkół podstawowych, gimnazjów i pierwszych trzech klas szkół ponadgimnazjalnych; w sumie badaniu poddano uczniów ze stu szkół oraz grupę blisko 300 nauczycieli z całego kraju. Jak wynika z raportu „Dziecko, rodzina i szkoła wobec migracji rodzicielskich: 10 lat po akcesji do Unii Europejskiej”, rozłąki z przynajmniej z jednym z rodziców, w ciągu trzech lat poprzedzających badanie, a więc od 2011 r., doświadczyło co piąte polskie dziecko.

Są to migracje głównie zarobkowe, te krótkie, trwające do dwóch miesięcy, i te dłuższe, dobiegające nawet roku i więcej. Wyjazdy długotrwałe były udziałem co ósmej matki i niemal co piątego ojca. Najwięcej rodziców migruje z regionów Polski najbardziej zagrożonych bezrobociem, a więc z województwa warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego i podkarpackiego. Oraz z województwa wielkopolskiego, co – jak podkreślali prelegenci konferencji w biurze RPD – jest konsekwencją otwarcia rynku pracy w Niemczech.

Pierwsze badania na temat sytuacji dzieci i rodzin doświadczających problemu rozłąki z powodu emigracji przeprowadzono na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka w roku 2008. Obecne badanie zostało wykonane w maju i pierwszym tygodniu czerwca tego roku. Jak wynika z najnowszego raportu, maleje liczba dzieci, których rodzice (jedno lub oboje) wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu pracy. W stosunku do 2008 r. liczba ta spadła o całe 7 procent. Jak jednak zauważył prof. Marek Konopczyński, rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych Pedagogium, w grupie tej znajdują się te dzieci, które wyemigrowały razem z rodzicami. Najczęściej rodziny wyjeżdżają do takich krajów jak Szwecja, Niemcy czy Norwegia, które zapewniają emigrantom atrakcyjne zaplecze socjalne. Najczęściej za granicę emigrują ojcowie – do rozłąki z ojcem przyznało się aż 68 proc. badanych. Rzadziej migrują matki, 7 procent to przypadki migracji obojga rodziców, przy czym mają one często charakter naprzemienny: raz wyjeżdża ojciec, raz matka.

Konsekwencje takiej rozłąki są często bardzo niepokojące, zwłaszcza kiedy migruje matka. Dzieci gorzej się uczą, częściej sięgają po używki takie jak alkohol, narkotyki czy papierosy. Długa rozłąka powoduje też, że zatraca się zupełnie kontakt z rodzicami, zdarzają się sytuacje, że takie dzieci pozostają pod opieką starszego rodzeństwa, zniedołężniałych dziadków, a nawet trafiają do placówek opiekuńczo-wychowawczych.

– Wyjazd kogoś z rodziców, ale przy założeniu, że utrzymuje on kontakt z rodziną, powoduje – szczególnie w ciągu pierwszych trzech miesięcy, wzrost niepokoju u dzieci, próby szukania samodzielności na siłę. Potem to się lekko stabilizuje – zaznaczył prof. Konopczyński, podkreślając, że analizując ogólną sytuację dzieci migrantów, nie można definitywnie mówić o przeważającej ich patologizacji.
– Można mówić o pewnym niepokoju, ale nie ma dramatu – uspokajał prelegent.

Czynnikiem, który istotnie wpływa na specyfikę migracji, jest struktura rodzin: najczęściej migrują osoby samotnie wychowujące dzieci, najrzadziej rodzice tworzący rodzinę wielopokoleniową. Na decyzję o wyjeździe – zwłaszcza ze strony kobiety – wpływa wiek dziecka. Z badań wynika, że im młodsze dziecko, tym migracja matki jest mniej prawdopodobna. Niepokojącym zjawiskiem jest natomiast to, iż coraz więcej dzieci deklaruje, że chce w przyszłości mieszkać poza Polską. Wśród dzieci ze szkół ponadgimnazjalnych, których rodzice wyemigrowali, odsetek ten wynosi prawie 44 procent.

– Wychowywanie się w rodzinie transnarodowej uprawdopodabnia taką decyzję – mówił dr Bartłomiej Walczak, autor raportu, zaznaczając, że prawdopodobieństwo, iż dziecko będzie chciało w przyszłości mieszkać poza granicami kraju, maleje, gdy rozłąka z rodzicami jest długa lub gdy migruje matka. Rozłąka z rodziną zawsze będzie złem. Żadna instytucja nie jest w stanie zastąpić rodziny w budowaniu tożsamości dziecka – konkludowali prelegenci.

Anna Ambroziak/Nasz Dziennik

drukuj