Rosja rozumie tylko język siły i realnych strat, a nie dyplomatyczne połajanki czy deklaracje „głębokiego zaniepokojenia”. Tu pojawia się prosty mechanizm: skoro Moskwa testuje cierpliwość NATO dronami, to Zachód może odpowiedzieć, dostarczając Ukrainie nowocześniejsze systemy, które będą razić cele w głębi terytorium rosyjskiego. To nie musi być wprost działanie państw Sojuszu – wystarczy wzmocnić Kijów bronią obronną i ofensywną z jasnym komunikatem: „To efekt waszych prowokacji wobec NATO” – mówił prof. Mieczysław Ryba, historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w rozmowie z dziennikarzem „Naszego Dziennika”