Zarzuty SLD i PO pod adresem mediów publicznych
Elżbieta Kruk, przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, o zarzutach polityków SLD pod adresem publicznych mediów i dziennikarskiej prowokacji:
Słowa polityków SLD były obraźliwe zarówno dla szefów, jak i wielu dziennikarzy mediów publicznych. Nie widząc upolitycznienia mediów publicznych, nie za bardzo widzę uzasadnienie dla zwołania nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji kultury. Ale oczywiście, jeśli komisja uzna je za konieczne, to ja wezmę w niej udział. Jednak wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba będzie tam pokazać te próby politycznych nacisków, które są już czynione publicznie, zupełnie bezczelnie w wykonaniu polityków SLD i być może łagodniej w wykonaniu polityków PO.
Dziennikarze to kolejne środowisko, o którym się mało mówiło, że powinno się oczyścić. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że agenci w mediach byli i są.
Prowokacji dziennikarskiej jako samej metody potępić nie mogę, bo ona też przyniosła dobre skutki. Tzw. dziennikarstwo śledcze i praca tych dziennikarzy pozwala wiele zmieniać. Ale to oczywiście nie dotyczy tej konkretnej sytuacji [prowokacji Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego – przyp. red.], tu nie można jej ocenić pozytywnie. Według mnie, w sposób jednoznaczny dziennikarze wchodząc w konflikt polityczny, opowiedzieli się po jednej stronie, pomieszały im się role polityków i dziennikarzy i niewątpliwie nazwanie później tych taśm „taśmami prawdy” było zupełnie nieuprawnione, dlatego że dziennikarze w pewien sposób współuczestniczyli w kreowaniu życia politycznego. Oczywiście nie chcę tutaj bronić drugiej strony, bo stało się, co się stało, wszystko już powiedziano na temat tej wizyty panów ministrów u pani poseł Beger. Ale według mnie, rola dziennikarzy w całym tym zdarzeniu nie pozwoliła na pokazanie całej prawdy, a to powinno być celem dziennikarstwa.
Fragment wypowiedzi dla Radia Maryja
