Zamyślenia wielkopostne
Środa Popielcowa
Prochem jestem!
Kochani moi!
To dla nas szczególny Popielec
w Roku Kapłańskim 2010 – tym.
Spaliłem zeszłoroczne palmy
na czysty popiół,
a w roku ubiegłym
niosłem swoją palmę taką uroczystą, łowicką
i śpiewałem Chrystusowi Królowi – Hosanna!
Uschła moja palma, spaliła się,
został tylko popiół.
Księże, posyp moją głowę popiołem, mocno posyp,
bo czymże ja jestem przed (Bożym) obliczem
prochem i niczem,
ale gdym Tobie moję nicość wyspowiadał,
ja proch, będę z Panem gadał.
Taka jest prawda o mnie samym
i o moim życiu.
Z mułu ziemi jestem wzięty i do ziemi wrócę,
ale Bóg tchnął we mnie swoje życie.
Jestem więc obrazem i podobieństwem Boga.
Bóg mnie wybrał i powołał, namaścił i posłał.
W glinianym naczyniu mego ciała
noszę ten przeogromny dar łaski Boga,
aby nie ze mnie, ale z Boga
była owa przeogromna moc życia.
Zaczynam Wielki Post.
Mam się więcej modlić,
w niewolę podbijać moje ciało
i czynić więcej dobra dla braci.
Teraz jest czas postu Pana Jezusa.
Teraz szatan będzie więcej kusił.
Muszę być mocny, aby sobie i innym
głosić: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!
Przybliżyło się bowiem Królestwo Boga.
Teraz jest czas łaski i czas naszego zbawienia.
Trudny będzie ten Wielki Post.
Świat koniecznie chce być bezbożny.
Całe piekło ze swymi aniołami
jakby się sprzysięgło przeciwko Bogu
i przeciwko nam.
Nie będę Ci służył!
Odejdź od nas, Synu Boży!
Zostaw nas w spokoju!
Czy ja będę miał tyle siły, aby powiedzieć:
Idź precz, szatanie!
Panu Bogu będziesz się kłaniał
i Jemu Samemu będziesz służył?
Szatan boi się krzyża!
Księże! Będą walczyć z tobą,
ale cię nie zmogą, bo Ja jestem z Tobą.
Wystarczy ci mojej łaski – mówi Pan.
Idź, bądź wierny, wytrzymaj!
Wytrzymam,
ale własnego kapłaństwa się boję…
