Zamyślenia wielkopostne
Sobota po Środzie Popielcowej
Wybierajcie!
Kochani moi!
Gdy czytam dalej o pierwszych powołanych
i o tych dzisiaj powołanych,
to przychodzi mi zła myśl:
Przecież ci wszyscy są zniewoleni,
to są niewolnicy, których Jezus,
jednym zdaniem rozkazującym: Pójdź za Mną!
zniewolił, zmusił, aby poszli za Nim.
Głupia myśl.
Nikt przecież tak nie szanuje wolności
i godności człowieka
jak mój Pan i Bóg.
Wszyscy jesteśmy przez Boga powołani,
ale do każdego Bóg mówi:
Jeśli chcesz, możesz pójść za Mną.
Jeśli chcesz, możesz być Moim uczniem.
Nawet jeśli chcesz, możesz być zbawionym.
To nie takie proste.
Przecież ten jeden odszedł smutny,
bo miał dużo majątku,
do którego był przywiązany.
Inny miał młodą żonę, jeszcze inny kupił woły.
Nie da się tak natychmiast wszystkiego zostawić
i iść za Nim.
Muszę pożegnać ojca.
To nie tak.
O, jaki On jest wymagający!
Jeśli ktoś z Was kocha więcej ojca i matkę
niźli Mnie – nie jest Mnie godzien.
Jeśli ktoś z Was chce życie swoje
zachować dla siebie – to już je stracił.
To bardzo trudne wybory.
Tak.
Wybierajcie, jesteście przecież wolni.
Wchodźcie przez bramę wąską,
bo przestronna i szeroka droga
nie prowadzi do zbawienia,
a tak wielu nią kroczy.
Lecz brama, przez którą wchodzi się do życia,
jest ciasna, a droga, która tam wiedzie,
jest wąska i tak niewielu nią idzie.
Drogi Twe, Panie, są trudne, krzyżowe
i bramy wąskie jak ucho igielne.
Weź mnie za rękę, prowadź w niebios bramy
i zbaw Mnie, Panie!
Wybrałem.
Ja i mój dom zostajemy przy Panu.
Jezu, Tyś Drogą – idę więc za Tobą
Chryste, Tyś Prawdą – ciągle szukam Ciebie.
Tyś moim Życiem, moim przeznaczeniem
Jezu, Chryste Panie, Zbawicielu mój!
