Zamyślenia wielkopostne


Pobierz Pobierz

IV niedziela W. Postu

Synu, dlaczegoś się nie cieszysz?

Kochani moi!

Już czwarta niedziela Wielkiego Postu,

półpoście, zapusty.

Kapłan sprawujący niedzielną Eucharystię,

może ubrać się nie we fioletowy,

ale w różowy ornat,

a kolor ten oznacza

nieśmiałą radość,

bo już blisko Wielkanoc.

Raduj się Jerozolimo – (Kościele Święty),

zbierzcie się wszyscy, którzy Ją kochacie.

Cieszcie się wy, którzy byliście smutni.

Weselcie się i nasycajcie się radością

u źródła waszej pociechy.

Byłoby wszystko pięknie w tę różową niedzielę,

gdyby nie ta ewangelia o synu marnotrawnym,

bo ona czyni mi niepokój i targa sumieniem.

Słucham i wiem, że to przecież o mnie chodzi.

Ojciec dał mi połowę majątku.

Myślałem, że sobie poradzę.

Było mi dobrze.

Miałem kolegów, schlebiali mi.

Byłem rozrzutny, lekkomyślny.

To wszystko przeciekło mi przez palce.

Przyszła bieda, bezrobocie, szukałem pracy.

Pasłem świnie, ale nie dali mi jeść

nawet tego, co jedzą świnie.

Wrócę do ojca – pomyślałem.

Tam jest tylu ludzi, co pracują i zarabiają.

Ja będę pracował tylko za chleb,

nie chcę pieniędzy.

Wróciłem biedny,

brudny,

obdarty i bosy.

A ojczysko stał i czekał.

nic nie dał powiedzieć.

Przytulił mnie.

Okrył płaszczem, dał sandały i pierścień

i przygotował mi ucztę – z orkiestrą.

Taki jest mój Ojciec – Bóg.

Ale ta przypowieść to nie o mnie,

ale o Ojcu, który przebacza i kocha.

To jeszcze nie koniec przypowieści,

bo gdy mówię kazanie to mówię do parafian,

że są marnotrawni, lekkomyślni i źli,

a ja jestem ten drugi,

pracowity i wierny syn.

To tym gorzej, bo ten dobry syn

zrobił ojcu większą przykrość,

niż marnotrawny.

Tak mu naubliżał.

Oto tyle lat ci służę,

zawsze ci byłem posłuszny,

ale nie dałeś mi nawet koźlęcia,

bym się mógł bawić z przyjaciółmi.

A co na to Ojciec?

Dziecko moje,

ty zawsze jesteś przy mnie

i wszystko co moje, twoim jest.

Dlaczego się nie cieszysz, że ten brat,

który umarł – znów żyje?

Zginął i odnalazł się?

Bo nigdy nie mogę uwierzyć,

że Ty się więcej cieszysz z jednego grzesznika,

który się nawraca,

niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu

sprawiedliwych.

Zazdrosny jestem i głupi.

Kiedy ja zmądrzeję?

Ojcze, kiedy ja zrozumiem,

że wszystko co Twoje – moim jest?

drukuj