Z Ojczyzny Jezusa
Pokój i Dobro
800 lat temu do papieża Innocentego III przyszedł pieszo wraz z jedenastoma braćmi ubogi Franciszek z Asyżu, odziany w wór pokutny, aby prosić go o zgodę na życie według Ewangelii w całkowitej prostocie. Według legendy, przed przybyciem Biedaczyny z Asyżu do Rzymu, papież miał sen. Widział on bazylikę św. Jana na Lateranie, której groziła ruina i jednego mizernego zakonnika podtrzymującego ją na swych ramionach. Być może ten sen lub niespotykana pokora assyskiego pokutnika sprawiły, iż owocem spotkania Namiestnika Chrystusowego na ziemi z braciszkiem uważającym się za niegodnego syna Kościoła było ustne zatwierdzenie przez papieża reguły życia Franciszka i jego pierwszych braci. Działo się to w roku 1209. Ten i kolejne gesty założyciela mocno zakorzeniły rodzinę franciszkańską w sercu Kościoła i dały jej impuls do niezwykłego wzrostu i rozwoju.
W tym roku obchodzimy 800-lecie charyzmatycznych początków franciszkańskiej rodziny, którą dzisiaj tworzą cztery zakony męskie, żeński zakon klarysek z licznymi zgromadzeniami wzorującymi się na duchowości św. Franciszka i św. Klary oraz Franciszkański Zakon Świecki. Ustne przyzwolenie na życie pokutnicze według programu określonego kilkoma wersami Ewangelii, było pierwszym krokiem do zatwierdzenia reguły nowej wspólnoty. W pierwszej regule z 1221 r. Franciszek wspomina to wydarzenie pisząc w prologu: „Oto sposób życia według Ewangelii Jezusa Chrystusa, o którego uznanie i zatwierdzenie prosił papieża brat Franciszek” (1 Reg 2). W ostatecznej regule zatwierdzonej w 1223 r., już w pierwszych słowach została wyraźnie określona specyfika franciszkańskiej duchowości: „Reguła i życie Braci Mniejszych polega na zachowaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości” (2 Reg 1).
Minęło zaledwie dziesięć lat od historycznych początków wspólnoty św. Franciszka, nazwanej Braćmi Mniejszymi, gdy podczas kapituły Zesłania Ducha Świętego w 1219 r. została podjęta przez prężnie rozwijający się zakon decyzja o wysłaniu głosicieli Dobrej Nowiny w różne rejony Europy oraz do Maroka i na Bliski Wschód. 24 czerwca 1219 r. Franciszek wraz z bratem Illuminatem wyruszyli statkiem z Ankony do Akko, by później przekroczyć szańce Damietty i udać się na spotkanie z największym wrogiem chrześcijaństwa, sułtanem Malek al-Kamelem, bratankiem wielkiego Saladyna. W tym roku celebrujemy więc 790 rocznicę tego historycznego spotkania. Autentyczność wydarzenia potwierdzają świadectwa ówczesnych kronikarzy nie należących do naśladowców Biedaczyny. Na cmentarzu Qarafa w Kairze znajduje się grobowy pomnik islamskiego mistyka Fakher ed-Dina ibn Farisi, zmarłego w 1224 r. Napis na tablicy pamiątkowej głosi: „Znane są jego cnoty. Wielu wie co wydarzyło się z Malek al-Kamel i jakie doświadczenie przeżył z powodu osławionego mnicha”. Wielu historyków utożsamia określenie „osławiony mnich” z osobą św. Franciszka, który spotkał się z sułtanem w Damietcie, gdzie nadwornym doradcą był właśnie Fakher ed-Din. O obecności Franciszka pod Damiettą w czasie piątej wyprawy krzyżowej dają świadectwo również źródła franciszkańskie, między innymi biografia Tomasza z Celano oraz św. Bonawentury.
Po upadku Damietty Franciszek wrócił do Akko, gdzie czekał na niego brat Eliasz odpowiedzialny za rozwój misji na terenie całej prowincji, obejmującej obszar od Egiptu aż po Grecję. Pobyt Franciszka na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie przedłużył się do końca okresu letniego następnego roku. W tym czasie, jak się słusznie przypuszcza, Franciszek nawiedził Miejsca Święte w Palestynie. Piękne świadectwo o dniach jego pobytu w Ziemi Świętej odnajdujemy w listach i spisanej przez biskupa Jakuba z Witry „Historii Zachodniej”.
Postawmy sobie pytanie: jaki był stosunek Franciszka do muzułmanów i do samych wypraw krzyżowych? Chociaż żadne ze źródeł nie precyzuje tego aspektu możemy wyciągnąć logiczne wnioski z ówczesnej sytuacji politycznej i religijnej. Franciszek przybył na Bliski Wschód z krzyżowcami i dlatego był uważany przez mahometan za jednego z nieprzyjaciół, zasługującego tylko na śmierć. Jasną rzeczą jest też fakt, że Franciszek uczestnik „wyprawy krzyżowej”, nie chciał i nie mógł włączyć się w zbrojną walkę. Był bowiem diakonem i na mocy otrzymanych święceń miał zakaz noszenia i używania broni. Czy akceptował wojnę przeciwko niewiernym? Biedaczyna assyski, „rycerz bez oręża”, z religijnych przekonań i marzycielskich ideałów był na pewno człowiekiem pokoju. Wyraził to prosząc Legata papieskiego o pozwolenie na spotkanie z sułtanem. Udał się do niego z bratem Illuminatem nie w delegacji dyplomatycznej, ani z wizytą grzecznościową, lecz ze świadomością misjonarza, idącego głosić ewangelię Jezusa Chrystusa. Franciszek chciał nawrócić sułtana, bo pragnął pokoju, jakiego świat dać nie może, a uczy go jedynie ewangelia Chrystusowa.
Trzeba ponadto pamiętać, że wyprawy krzyżowe były zwołane i prowadzone z błogosławieństwem Ojca Świętego. Franciszek posłuszny Kościołowi na pewno nie uczynił żadnego gestu ani nie wypowiedział jednego słowa, które mogłoby być zinterpretowane jako krytyka papieża i Jego szlachetnych intencji. Z drugiej strony należy podkreślić, że na wyprawy nie jechał papież tylko rycerze często żądni chwały i łupów. Franciszek wybrał się więc na Bliski Wschód nie tylko z powodu muzułmanów i sułtana lecz również dla samych krzyżowców. To właśnie oni, nie mniej od niewiernych, potrzebowali świetlanego przykładu chrześcijańskiego życia oraz orędzia ewangelicznego pokoju. Obecność i świadectwo: są to dwa oryginalne aspekty tak duchowej jak i historycznej oceny udziału św. Franciszka z Asyżu w piątej wyprawie krzyżowej w 1219 roku.
Biograf św. Franciszka, anglik Chesterton napisał, że Franciszek nie mogąc wprost przemienić świata, zaangażował się w przemianę samego siebie – w tym leży jego siła i oryginalność. Pewnego dnia do kard. Verdier, arcybiskupa Paryża powiedziano: „Eminencjo, zadziwia nas wasza pogodna radość”. Kardynał odpowiedział: „Pracuję, rozmyślam i modlę się przed obrazem św. Franciszka. Dokądkolwiek idę, głoszę optymizm, czynię wszystko z franciszkańskim duchem prostoty, miłości i radości. Powiedziałem wiele razy i powtarzam chętnie: aby ocalić świat, musi go przeniknąć duch franciszkański”.
Duchowość franciszkańska jest duchowością typowo ewangeliczną. W konsekwencji jest ona też na wskroś przeniknięta służebną miłością. Z jedności z Bogiem i z ofiarnej posługi człowiekowi rodzi się w duszy pokój i głęboka radość, która w źródłach franciszkańskich zwie się radością doskonałą.
Wszystkim naśladowcom św. Franciszka i jego czcicielom życzę pokoju i dobra oraz franciszkańskiej radości. Św. Franciszek jest do dyspozycji wszystkich, którzy chcieliby wzbogacić się duchowo oraz pomóc Kościołowi i człowiekowi współczesnych czasów.
jk
