„Z Ojczyzny Jezusa „


Pobierz Pobierz

Pokój i Dobro!
Od 15 dni uczymy się żyć ze świadomością tragedii pod Smoleńskiem. 96 ofiar katastrofy lotniczej to nagle przerwana historia życia konkretnych osób i smutek żałoby ich rodzin. Stajemy wobec tajemnicy ludzkiego życia wpisanego w wieczność Boga, ale realizowanego na ziemskim pielgrzymim szlaku, charakteryzującym się wyjątkową kruchością i przemijalnością. Od 15 dni uczymy się nieobecności wśród nas ludzi, których spotkaliśmy osobiście lub znaliśmy jako osoby publiczne. Większość z nich weszło w nasze życie przez słowa i czyny podane do publicznej wiadomości przez środki masowego przekazu. Zapamiętamy ich jednak przede wszystkim, jako tych którzy pragnęli zapalić znicze w Katyniu i uczcić pamięć tragedii polskiej elity sprzed 70 lat. Ofiara ich życia jest ostatnim milczącym gestem, który przemawia najmocniej i pozostanie dla przyszłych pokoleń niepodważalnym świadectwem wołania o prawdę.
Wielu z tych, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem spotkałem w Ziemi Świętej. Najczęściej były to krótkie pobyty związane z oficjalnymi wizytami, podczas których oprócz spotkań o charakterze służbowym zawsze był czas na nawiedzenie sanktuariów. Niezależnie od opcji politycznych czy przekonań religijnych prosili o możliwość oprowadzenia ich po sanktuariach Ziem Świętej. Jeden z czołowych polityków, który oficjalnie jest niewierzącym, powiedział mi kiedyś, że pobyt w Jerozolimie sprawia, iż człowiek staje się lepszy. W dzisiejszym felietonie pragnę wspomnieć o tych spotkaniach, które najgłębiej wpisały się w moją pamięć.
Tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego spotkałem po raz pierwszy 3 marca 2005 roku, gdy przybył jako prezydent miasta stołecznego Warszawy z oficjalną wizytą delegacji władz stolicy do Izraela. Na spotkaniu w Tel Awiwie – kończącym tę wizytę – pan Kaczyński zapytał mnie i obecnego o. Antoniego Szlachtę, gdzie pracujemy i jak długo jesteśmy w Ziemi Świętej. Rok później Lech Kaczyński wrócił do Izraela już jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, na oficjalną wizytę w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej. Podczas czterodniowego pobytu, od 10 do 13 września 2006 r. miałem okazję wielokrotnie rozmawiać z prezydentem Lechem Kaczyński i z jego małżonka Marią. Już w niedzielę, pierwszego dnia pobytu w Jerozolimie, para prezydencka przybyła na katolicki cmentarz na zboczu góry Syjon, gdzie przewodniczyłem ceremonii poświęcenia pomnika i modlitwy za zmarłych. Dzięki zaangażowaniu polskiego konsulatu w Izraelu Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa pod przewodnictwem zmarłego pod Smoleńskiem Andrzeja Przewoźnika przeznaczyła odpowiednie fundusze na generalną renowację polskiej kwatery cmentarza parafialnego w Jerozolimie oraz ufundowała pomnik ku czci spoczywających tutaj rodaków. Na granitowym obelisku z wojskowym orłem na szczycie został wyryty następujący napis w języku polskim i angielskim:
„W hołdzie Polakom spoczywającym na tym cmentarzu, osobom cywilnym i żołnierzom II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, byłym jeńcom i więźniom sowieckich łagrów, zmarłym w drodze do Ojczyzny w latach II Wojny Światowej i po jej zakończeniu. Polska o was pamięta! Rzeczpospolita Polska, Warszawa – Jerozolima 2006”.
„Polska o Was pamięta”. Te słowa wyryte na pomniku w Jerozolimie mogą być odniesione również do ofiar Katynia oraz do tych, którzy zginęli na służbie lecąc na miejsce zbrodni dokonanej 70 lat wcześniej na oficerach i przedstawicielach polskiej inteligencji.
W czasie oficjalnej wizyty pary prezydenckiej w Izraelu było wiele akcentów polonijnych oraz pielgrzymkowych. U sióstr elżbietanek, w Nowym Domu Polskim, Lech i Maria Kaczyńscy spotkali się z polskimi misjonarzami pracującymi w Ziemi Świętej. To spotkanie, jak podkreślił pan Prezydent, było pragnieniem jego serca i gestem uznania dla polskich misjonarzy i misjonarek pracujących z oddaniem i poświęceniem na obczyźnie. Pan Prezydent i jego małżonka nawiedzili bazylikę Zmartwychwstania Pańskiego w Jerozolimie. Ich zainteresowanie historią tego najważniejszego sanktuarium oraz modlitewne skupienie zostaną mi na długo w pamięci. W programie wizyty pary prezydenckiej był przewidziany także wyjazd do Betlejem i nawiedzenie bazyliki Narodzenia Pańskiego. Niestety, z racji bezpieczeństwa, przyjazd do Betlejem został wtedy odwołany.
Pani Maria Kaczyńska przybyła ponownie do Ziemi Świętej w październiku 2007 r. na otwarcie nowej siedziby Instytutu Polskiego w Tel Awiwie. Ważnym punktem pobytu pani prezydentowej był pielgrzymkowy program nawiedzenia niektórych sanktuariów Jerozolimy oraz jej pierwsza wizyta w Betlejem. W Grocie Narodzenia, przy Żłobku, odczytałem Ewangelię o narodzeniu Pana Jezusa po czym wręczyliśmy pani Kaczyńskiej symboliczne dary: figurę betlejemskiego Dzieciątka Jezus oraz gwiazdę z masy perłowej. Po wizycie w kościele św. Katarzyny i w przyległych grotach św. Hieronima udaliśmy się do sanktuarium Groty Mlecznej oraz na Pole Pasterzy. W grocie, która wedle tradycji jest czczona jako miejsce objawienia się anioła pasterzom, był czas na chwilę zadumy i wspólnej modlitwy. Jak czynią to wszystkie grupy pielgrzymkowe również my zaśpiewaliśmy polską kolędę. Pani Maria Kaczyńska odwiedziła w Betlejem teren budowy nowego sierocińca dla palestyńskich dzieci, który realizują Siostry Elżbietanki oraz siedzibę Towarzystwa im. Fryderyka Chopina. Pani prezydentowa była również dwukrotnie w sierocińcu – „Dom Pokoju” w Jerozolimie okazując serce matki palestyńskim wychowankom oraz podziw i uznanie dla polskich sióstr elżbietanek.
Prezydentowi i jego małżonce towarzyszyło w Ziemi Świętej wiele z osób, które były z nimi również podczas tragicznego lotu do Smoleńska. Pamiętam ks. Romana Indrzejczyka, kaplena prezydenta RP, Aleksandra Szczygło, Przemysława Gosiewskiego, Izabelę Tomaszewską. Szczególnie ciepłe wspomnienie zostawił po sobie prof. Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Pierwszy raz spotkaliśmy się podczas wizyty prezydenta Kaczyńskiego w 2006 roku. Później kilkakrotnie wracał do Izraela w celach służbowych i za każdym razem znajdywał czas na nawiedzenie sanktuariów i modlitwę. Z franciszkanami łączyła go przyjacielska więź. O. Władysław Brzeziński daje o nim następujące świadectwo: „Janusz Kurtyka był skromnym i głęboko wierzącym człowiekiem, który kochał Polskę i walczył o prawdę jej historii. Kiedy odwiedziłem go w Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie z troską opowiadał mi o inwigilacji Kościoła. Kilka tygodni przed tragedią – mówi o. Władysław – prosił o kupienie książki o archeologii Ziemi Świętej dla swojego syna”. Wobec dramatu tragedii pod Smoleńskiem nasuwa się następujące pytanie: jaką stratę poniosła nasza Ojczyzna tracąc m.in. Janusza Kurtykę i tylu innych młodych, kochających Polskę obywateli?
W katastrofie pod Smoleńskiem straciliśmy naszych najlepszych generałów. Ich pamięci poświęcę wspomnienia w kolejnym felietonie za tydzień.
jk

drukuj