Spróbuj pomyśleć: „Męka i zmartwychwstanie to dar Boga dla Jego stworzenia”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Dar miłości. Dar miłosierdzia. Dar dobrowolny. Tym samym wynoszący ponad wszystko miłość, miłosierdzie i wolność. Ale przecież nie bez celu. Jak pisze dominikanin o. Marie-Joseph Le Guillou w książce SENS NASZEGO ŻYCIA. MĘKA I ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA CHRYSTUSA „Człowiek poszukuje sensu życia. Jeśli celem jego pragnień i działań nie jest Bóg, to zadowala się on doznawaniem krótkotrwałych przyjemności. Jednak prędzej czy później każdy z nas zostaje poddany takim czy innym próbom i wtedy na pewno zadaje sobie pytania o sens istnienia cierpienia, zła i śmierci.”

Męka i zmartwychwstanie Syna Bożego to najważniejszy argument na rzecz wolnego wyboru Dobra w toczącej się w sumieniu każdego człowieka walce Dobra ze Złem. Siła tego argumentu jest tak wielka, że Zło podejmie każdą próbę odwrócenia naszej uwagi od istoty rzeczy. Jak wilk w owczej skórze zareklamuje się jako piewca miłości, miłosierdzia i wolności, aby przy pierwszej nadarzającej się okazji wykazać się chorobliwą nienawiścią, bezdusznością o cechach okrucieństwa i jawnie wrogim stosunkiem do wolności. Uosobione Zło nienawidzi wolności, bowiem stworzony na wzór i podobieństwo Pana Boga wolny człowiek znajdzie w końcu cel swoich pragnień i działań. odrzuci krótkotrwałe przyjemności i wybierze usosobione Dobro. Czy koniecznie jednak dopiero wtedy, kiedy będzie poddany próbie cierpienia? Czy zdrowy rozsądek nie zachęci młodych, zdrowych i bogatych do chwili refleksji? Zwłaszcza teraz, kiedy wirtualny dom, który sobie budowali, ba, wieżowiec, w którym pełnili rolę najemników od brudnej nieraz roboty, nagle zmienia się w rumowisko. Nic dziwnego, bez fundamentu nie przetrwa żaden budynek. Mając wielki kredyt do spłacenia zamiast domu i kolejkę w pośredniaku zamiast pracy, może pójdą po rozum do głowy i wrócą z tej podróży z przekonaniem, że warto spróbować czegoś nowego. Tym razem zaufać systemowi zbudowanemu na skale. Część zlekceważy i to doświadczenie. Na stronicach Starego i Nowego Testamentu, i historii czasów późniejszych, człowiek nieustannie unosi się pychą, wyzywa Pana Boga na pojedynek, mocuje się z Nim, wykrzykuje wrogość wobec Niego. Do czasu. O ile zdąży, to zmieni poglądy, choćby najbardziej radykalnie formułowane i realizowane. I o ile wyrazi skruchę, to zyska przebaczenie. Wolna wola jest najbardziej Boskim pierwiastkiem człowieczeństwa. Jakże wobec tego żałosne są próby ograniczenia wolności człowieka przez innego człowieka. A jednak powtarzają się nieustannie, także w skali państwowej i światowej. Prześladowanie religijne, ograniczanie możliwości wypowiedzi, gwałt na niezależności akademickiej, brutalne traktowanie osób o poglądach innych niż głosi narzucona przez władzę doktryna, to wstęp do realnego totalitaryzmu. Nie inaczej był wprowadzany we Włoszech faszyzm, w Niemczech – nazizm, a w krajach zniewolonych przez Rosję Sowiecką – komunizm, socjalizm, ludowa demokracja, czy jak to tam jeszcze nazywano. Po medialnych nagonkach, po zaprowadzeniu prawnego porządku zgodnie z doraźnymi potrzebami władzy, faszyści, komuniści, czy ich obecne – jeszcze niedookreślone – odpowiedniki, przystępują do likwidacji ludzi uznanych za przeszkodę, nazwanych wrogami i przeznaczonych do zgładzenia. Zwykle jednak mają za sobą popierające ich masy, ogłupione propagandą i żądne krwi, tak długo, jak długo nie dostrzegą, że jest to krew ich własna i ich własnych dzieci. Inaczej jest w naszym kraju. Totalitaryzm wkracza bez zabiegów o popularność. Trudno przecież piramidalne głupstwa głoszone do kamer i mikrofonów uznać za jakiś program polityczny będący w stanie zyskać poparcie dla ich głosicieli. Tym bardziej zadziwia fakt, że w ojczyźnie Jana Pawła II, rozpoznawanego na całym świecie jako pielgrzym niosący wolność wszystkim narodom, opór przeciwko coraz to bardziej licznym przejawom totalitarnego zniewolenia, jest tak mizerny, tak słaby, jakby za chwilę płomyk wolności miał zgasnąć…


Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj