Spróbuj pomyśleć
Szczęść Boże!
Propaganda prezentuje tzw. Raport Polska 2030 jako testament polityczny Donalda Tuska.
W roku docelowym obecny premier będzie liczyć 73 lata i zapewne cieszyć się dobrym zdrowiem. Niezakłócone niczym systematyczne kopanie piłki już owocuje rewelacyjną opinią o stanie zdrowia opublikowaną na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów http://www.kprm.gov.pl/templates/admin/userfiles/files/4443_zdrowie.pdf wśród innych dokumentów najwyższej wagi państwowej. Wynik próby wysiłkowej dowodzi bardzo dobrej tolerancji wysiłku fizycznego, a wyniki badań dodatkowych, w tym biochemicznych surowicy, nie wskazują na istnienie patologii, co 6. sierpnia 2008 r. własnoręcznym podpisem zaświadczył profesor medycyny. Dobrze byłoby znać zakres badań biochemicznych, aby mieć pewność, czy skutki uprawiania sportu na płatach plastiku wypełnionych mielonymi oponami są wystarczająco wnikliwie monitorowane. Wprawdzie dorosły mężczyzna dysponuje wielokrotnie większą tolerancją trucizn niż młodzi użytkownicy sztucznej trawy, ale nowoczesne metody diagnostyczne potrafią wykryć zagrożenia zdrowia na długo przed pojawieniem się pierwszych objawów chorób i niepełnosprawności u użytkowników boisk typu „Orlik z plastiku i gumy”. Kierując się dewizą noksologii POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS, czyli gdy działa przyczyna, jest i skutek, należy starannie wykorzystać aktualny stan wiedzy medycznej i przynajmniej premierowi zapewnić właściwą prewencję, profilaktykę, a w razie potrzeby i terapię. Reszta niech martwi się o siebie sama. I to za przyzwoleniem większości. Bo przecież na stronie 328. tzw. Raportu Polska 2030 czytamy: „Rosnąca akceptacja zmian w obszarze ochrony zdrowia? Sektor publiczny – ocena i postrzeganie ochrony zdrowia. Polacy częściej korzystają z prywatnych niż z publicznych usług stomatologow. Nie jest to wyjątek wśród usług medycznych. Choć w przestrzeni politycznej i debacie medialnej utrwalane są opinie, że usługi ochrony zdrowia są i pozostaną domeną przede wszystkim działań publicznych, to na początku 2009 r. w Polsce działało już 110 tys. niepublicznych jednostek medycznych (w tym 120 prywatnych szpitali) (Gazeta Prawna,10.02.2009). W opinii Polaków funkcjonowanie usług ochrony zdrowia nie jest dobre, ale też nie jest ostro krytykowane” . Źródłem danych ewidencyjnych, na które powołuje się rządowe wypracowanie jest Gazeta Prawna a nie Główny Urząd Statystyczny. Co do przejawu wishful thinking rządu, który wcale nie potrafi sobie poradzić z ochroną zdrowia trzeba dodać, że stwierdzenie, iżby funkcjonowanie usług ochrony zdrowia nie było ostro krytykowane, może mieć poparcie tylko w przedstawieniu kabaretowym, być może z udziałem sławnego posła rodem z kabaretu właśnie.
A zresztą po co Polakom świadczenia zdrowotne nazywane przez rząd usługami. Przecież jest świetnie. Na stronie 12. autorzy cieszą się, że wprawdzie nasza konkurencyjność na tle wszystkich krajów świata jest słaba, to najlepiej wypadamy w kategorii zdrowia i edukacji podstawowej: „Warto podkreślić, że Polska ma przewagi konkurencyjne w obszarach związanych z kwestiami zdrowia” i w nawiasie uzasadniają nasz niewątpliwy sukces: „mierniki są bardzo ogólne i wiążą się z zagrożeniem epidemiami chorób o podstawowym znaczeniu, np. malaria czy AIDS. choć odstajemy negatywnie, jeżeli chodzi o śmiertelność niemowląt”. Rzeczywiście. Poziomu Afryki na południe od Sahary jeszcze nie osiągnęliśmy. Przynajmniej jeśli chodzi o AIDS i malarię. Ciekawe dlaczego.
Wszelkie rekordy indolencji biją jednak stwierdzenia zawarte dotyczące przeciętnego trwania życia w zdrowiu. Na stronie 66. można przeczytać co następuje: „Przy relatywnie niskiej oczekiwanej długości trwania życia Polska charakteryzuje się stosunkowo wysoką pozycją jeśli chodzi o subiektywnie ocenianą długość życia w zdrowiu”. Subiektywnie ocenianą, czyli ludzie, żyją krótko, bo nie wiedzą, że są chorzy. Brawo, brawo. Zwłaszcza, że czytamy dalej: „Sugeruje to, że wbrew powszechnej opinii, kondycja zdrowotna
polskich seniorów nie jest zła, a jeżeli uda się ją jeszcze poprawić w przyszłości, stworzy to dobre perspektywy do rozwoju tzw. silver economy.” Jest dobrze, będzie lepiej.
I dlatego na stronie 380. znajdujemy proste odpowiedzi na pytanie „Jakie będą miary sukcesu w 2030 roku?” Bez zająknięcia się na temat dróg dojścia do oszałamiających sukcesów zdrowotno-demograficznych autorzy nowych dróg mają taką oto rewolucyjną wizję:
Ambicją polskiej polityki rozwoju powinno być doścignięcie w najbliższym dwudziestoleciu państw rozwiniętych. Miarami sukcesu rozwoju Polski w 2030 roku będą:
– zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz wydłużenie go – wraz z poprawiającą się kondycją zdrowotną polskich seniorów – z odpowiednio 60 i 65 lat dziś do co najmniej 67 lat w 2030 roku,
– zrównanie do 2030 roku przeciętnego trwania życia kobiet i mężczyzn z analogicznymi wielkościami w najwyżej rozwiniętych państwach Europy oraz osiągnięcie sytuacji, w ktorej przynajmniej 90% trwania życia będzie życiem w zdrowiu (obecnie jest to 86% dla mężczyzn i 84% dla kobiet),
– eliminacja nadumieralności, w szczególności mężczyzn w wieku 30-59 lat, w porównaniu ze średnią UE27.”
No cóż. Nie każdy może być Kopernikiem. Choćby i swoje dzieło zatytułował „O obrotach ciał niebieskich bis”. Jednak trzeba – choćby trochę – liznąć astronomii.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
