Spróbuj pomyśleć:


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Barany prowadzone na rzeź przez wilka w owczej skórze. Szare myszki wabione zapachem słoniny wyłożonej na desce. Dorosłe dzieciaki o buziach rozpromienionych radością na widok zabawnego pajaca. Cieszcie się, póki można. Beczcie chórem pochwały wilkowi, sięgajcie śmiało po przynętę, zaśmiewajcie się do rozpuku z wygłupów błazna. Nic nowego pod słońcem. Gdyby wilk zdjął owczą skórę, rozszarpałby zaledwie kilka baranów, reszta by uciekła. Gdyby myszki znały konstrukcję pułapki, omijałyby ją z daleka. Gdyby fikającemu kozły pajacowi nagle spadła maska, widownię wypełniłyby krzyki przerażenia na widok piętna prywaty. Na pamiątkę po baranach zostaną rogi, o szarych myszkach wszelki ślad szybko zaginie. Zdziecinniali dorośli nieoczekiwanie dla siebie samych staną się niedołężni i bezbronni.

Siedząc przy świeczce w nieogrzewanej norze i schorowanymi palcami krusząc znalezioną w śmietniku kromkę chleba do kubka wody nabranej z rzeki, będą mieli czas żałować łatwowierności i bezczynności, kiedy jeszcze byli w stanie wpłynąć na swoją przyszłość. Energia i entuzjazm młodości wzbogacone doświadczeniem owocują nieograniczonymi wprost możliwościami w sile wieku i mądrością na starość. Zabezpieczona na wypadek choroby, nędzy i braku bliskich złota jesień życia bywa długa i pogodna, a mądrość osób w podeszłym wieku to niewyczerpywalny zasób naturalny każdej rodziny, społeczności lokalnej i całego narodu. Godna przyszłość jest najpoważniejszą inwestycją na tej ziemi. Kto w młodości z własnej woli rezygnuje z walki o przyszłość własną, swojej rodziny i narodu, niech ma pretensje tylko do siebie, kiedy już dołączy do grona ofiar losu przestrzegającego niedowiarków znanym powiedzeniem: młodość nie wieczność, starość nie radość.

O przyszłości Polski i Polaków wiele można powiedzieć, obserwując naszą teraźniejszość w naszym kraju i słuchając prognoz polityków. Trzeba jednak sięgnąć do doświadczeń przeszłości. Obwieszczenia, gadzinowa prasa, dudniące megafony głosiły kłamstwa stanowczo i wytrwale. A jednak tylko do czasu upadku kłamców. Seniorom i ludziom w sile wieku nieobce jest odczytywanie komunikatów władzy raczej au rebour niż wprost. Warto więc posłuchać rady płynącej z bolesnych doświadczeń, zanim weźmie się kredyt, zainwestuje w unijny projekt, a tym bardziej – zanim poprze się jakiegoś polityka. Może to wilk w owczej skórze, pajacujący karierowicz, a może przebrany za bożą krówkę kleszcz, który odpadnie dopiero wtedy, kiedy naje się do syta. Wilki, pajace i kleszcze wypełniają haniebne role na skalę nie spotykaną w kraju, który nie wydał z siebie Quislinga, z gorliwością przekraczającą oddanie Związku Patriotów Polskich sprawie światowego komunizmu.

Żeby chociaż ludziom spadały resztki z pańskich stołów. Niedawno ujawniona nędza, w tym głodowa bieda co czwartego dziecka, pokazuje dowodnie, że nawet najmłodszym Polakom dzieje się krzywda od urodzenia. Jest to szkoła przeżycia w kraju głodowych pensji i lawinowych podwyżek kosztów utrzymania, lekceważenia masowych zagrożeń zdrowia i braku dostępu do opieki zdrowotnej, rujnujących składek ubezpieczeniowych i rychłego załamania się systemu emerytalnego o bez porównania gorszych następstwach dla zwykłych ludzi niż obecny krach na giełdzie i wysoka inflacja. To wszystko odbywa się przy akompaniamencie intensywnych działań lub zaniechań niszczących wizerunek Polski w świecie, a nawet dobrą markę płodów polskiej ziemi. W oczach naszych najlepszych klientów – sąsiadów zza Odry i Nysy Łużyckiej – Polska jako kraj wolny od gmo ma tym lepszą pozycję, im bardziej świat jest zalany produktami inżynierii genetycznej. 1 lutego bieżącego roku Bundestag uchwalił możliwość znakowania żywności pochodzenia zwierzęcego tj.: jaj, mleka, mięsa i przetworów informacją, że do ich wytworzenia nie stosowano pasz z roślin genetycznie modyfikowanych – OHNE GENTECHNIK. 15 lutego prawo to zatwierdził Bundesrat. W związku z tym niemiecki odbiorca naszych płodów rolnych, najbardziej spośród wszystkich importerów szanujący polską żywność, będzie miał prawo żądać na produktach żywnościowych pochodzenia zwierzęcego informacji, że powstały one bez użycia pasz genetycznie modyfikowanych. Biada temu, kto skłamie!

Pan red. Jacek Sądej z tygodnika NASZA POLSKA zapytał mnie w jaki sposób przysłowiowy Jan Kowalski może się obronić przez taką żywnością? Odpowiedziałem, że Kowalski nie będzie zakładał laboratorium w swojej kuchni ani łazience. Nie będzie też wiedział, kiedy na sklepowej półce pojawi się ryż genetycznie modyfikowany. Jesienią 2006 roku nie sanepid a Greenpeace wykrył w supermarketach ryż transgeniczny. Nie wiedzieli co mają mówić. Pokazano panią rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego, która powiedziała, że się nie boi i ona to zje. To jest bicie podatników polskich po twarzy. Jeżeli ktoś uważa, że pada deszcz a nie, że plują mu w twarz to niech się z tym pogodzi. Ja uważam, że trzeba z bezprawiem walczyć. Jeżeli mamy przepis, który nakazuje znakować żywność genetycznie modyfikowaną, to musimy go egzekwować. To nie jest sprawa bagatelna. Jedynym wyjściem jest zmuszenie władz do egzekwowania obowiązującego prawa. To samo dotyczy konieczności natychmiastowej likwidacji 350 hektarów kukurydzy gmo, uprawianej bez zachowania wymogów bezpieczeństwa środowiska i żywności, prezentowanej jako triumf nad polskim prawem. W istocie jest to arogancja kolonizatorów chełpiących się skutecznością wobec słabości władz podbijanego kraju.

Red. Sądej stwierdził, że uprawa roślin transgenicznych postępuje, a zwolennicy przymykają oczy na zagrożenia i zapytał skąd bierze się przyzwolenie na to ze strony różnych naukowców i ekspertów? W odpowiedzi usłyszał, że medycyna, a zwłaszcza epidemiologia, posługuje się dowodami naukowymi. Marketing, lobbing i reklama oczywiście też, ale cel i kodeks etyki jest tu skrajnie odmienny. To są dwa różne podejścia. Jeżeli narasta przekonanie że modyfikowane genetycznie środki spożywcze i pasze są związane przyczynowo z narastają pandemią otyłości, cukrzycy i innych chorób metabolicznych, powietrze skażone transgenicznym pyłkiem grozi zaduszeniem, a woda podziemna skażona plazmidami opornością na antybiotyki, to epidemiolog alarmuje, a lobbista uspokaja. W moim przekonaniu, którym podzieliłem się z uczestnikami zeszłorocznego briefingu dla Parlamentu Europejskiego pod nazwą „Członkowie Parlamentu Europejskiego i naukowcy na rzecz Europy wolnej od gmo” mamy do czynienia z bronią masowego rażenia. Zapraszam na stronę internetową www.halat.pl i zachęcam do samodzielnej krytycznej oceny naukowych faktów i lobbingowych mitów.


Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj