„Spróbuj pomyśleć”
Budują drogę i niszczą życie ludzi
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica!
Jednostka zerem, jednostka niczym – pisał poeta Majakowski, piewca, a potem i ofiara bolszewizmu.
Pojedynczy człowiek jest nikim, jego życie, jego los, jego troski są nieważne, liczy się tylko interes zbiorowy, a w rzeczywistości interes rządzącej sitwy – takie jest podejście do człowieka w systemach totalitarnych, odrzucających wiarę w Boga i szacunek dla osoby ludzkiej.
Człowiek jest nikim, można go pozbawić wolności, majątku, a jeśli władza zechce, to nawet życia. Zupełnie inne jest, a przynajmniej inne powinno być, podejście do człowieka w demokracji opartej na wartościach chrześcijańskich, gdzie liczy się dobro wspólne, ale też i dobro każdego człowieka z osobna.
Polska w świetle konstytucji, w świetle prawa ujętego w wielu konwencjach i traktatach, jest państwem demokratycznym. W tym demokratycznym państwie rządzą dziś dwie partie, które nawet czasem odwołują się do wartości chrześcijańskich, a jedna z tych partii, PSL, w niedawnych wyborach parlamentarnych na swoich plakatach umieściła nawet hasło – człowiek jest najważniejszy!
Słowa, słowa, słowa – jak napisał z kolei wielki Szekspir. Tak, z tym szacunkiem dla człowieka to bardzo często są tylko słowa, którym niestety bardzo często zaprzeczają czyny. Przykładów znam mnóstwo, niektóre historie już państwu opowiadałem, a dziś kolejna smutna, lecz niestety prawdziwa historia, świadcząca o tym, ile naprawdę wart jest w naszym państwie człowiek i co władza może ` nim zrobić w majestacie prawa, albo raczej w majestacie bezprawia.
Buduje się w Polsce drogi. Obecny rząd bardzo się tą budową przechwalał, teraz chwali się jakby mniej, bo idzie mu to coraz bardziej nieporadnie. Nie ma obiecanych autostrad, a na wielu krajowych drogach panuje jedno wielkie pobojowisko.
W rejonie Tomaszowa Mazowieckiego przebudowywana jest też tak zwana trasa katowicka. Droga jest poszerzana, w związku z czym państwowa Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przejmuje za odszkodowaniem przyległe do szosy grunty, żeby na nich budować poszerzone pasma szosy. Zgodnie z prawem najpierw proponowany jest dobrowolny wykup gruntów, a jeśli właściciel się sprzeciwia, to następuje przymusowe wywłaszczenie..
Taka sytuacja dotknęła też rodzinę państwa Adamowskich, spod Tomaszowa, którym zabrano część ich nieruchomości, za odszkodowaniem około 20 tysięcy złotych.
Problem jednak w tym, ze zabranie części nieruchomości pozbawia ją możliwości dotychczasowego wjazdu na trasę katowicką, a to dla rodziny Adamowskich jest wielkim problemem. Prowadzą oni bowiem rodzinny zakład wulkanizacji opon. Dwupokoleniowa rodzina, rodzice i syn ze swoja rodziną, ciężko pracowali w zakładzie, uczciwie zarabiając na swój byt. Bliskość ruchliwej trasy i łatwy dojazd, zapewniała im dostatek klientów. Rodzinny zakład rzemieślniczy pozwalał tym ludziom godnie żyć.
Tymczasem państwo, rękami urzędników, odebrało im wjazd na posesję i wyznaczyło inny, okrężny dojazd. Zamiast piętnastu metrów, dojazd ma być teraz kręty i długi na około półtora kilometra. Gdyby to był tylko dom i podwórko, to by nie protestowali. Ale tu chodzi o zakład wulkanizacyjny, w dodatku nastawiony na obsługę ciężkich samochodów. Półtorakilometrową, okrężną droga
uniemożliwia dojazd TiR-om, stanowiącym dotychczas główną klientelę. Rodzinna firmę czeka upadek. Budowa państwowej drogi po prostu zmiotła dorobek i perspektywy życiowe całej rodziny, kilkorga ciężko pracujących ludzi.
Państwo Adamowscy od ponad 3 lat prowadzą batalie prawną o ratowanie swojego rodzinnego biznesu. Nawet się nie upierali, nie kładli pod buldożery, rozumiejąc, że droga musi być poszerzona. Prosili tylko o to, że skoro oni już nie mogą mieszkać ani pracować przy tej drodze, to niech państwo wykupi od nich cała nieruchomość, a oni za pieniądze z odszkodowania urządzą sobie nowe życie i odbudują zakład gdzie indziej.
Uczciwe postawienie sprawy i zgodne z prawem, które przewiduje taką możliwość wykupu na cele publiczne całej nieruchomości, jeśli po wywłaszczeniu jej części, reszta staje się bezużyteczna dla właściciela.
Niestety uczciwa propozycja ciężko pracującej rodziny jak groch o ścianę odbija się zarówno od dyrekcji dróg, jak i od innych urzędów, z Ministerstwem Transportu włącznie. Państwo polskie, oczami swoich urzędników, nie widzi żadnej krzywdy w tym, że ciężkim walcem rozjeżdża nie tylko drogę, ale i życie uczciwie pracującej rodziny.
Pan Adamowski-senior nie wytrzymał niestety zmartwienia i zgryzoty, w jaką wpędziła go sprawa i drogi i nagle i niespodziewanie zmarł. Można powiedzieć, że bezduszność władzy go zabiła.
Teraz o sprawiedliwość i o prawo do godnego życia walczą jego żona i syn.
Przedwcześnie zmarłemu panu Adamowskiemu życia nikt nie wróci, ale może choć zza grobu doczeka on sprawiedliwości. Tu nie trzeba niczego więcej niż tylko szacunku dla człowieka i dobrej woli, żeby sprawę załatwić uczciwie, zgodnie z prawem i zgodnie z zasadą, ze człowiek jest najważniejszy. Sprawa państwa Adamowskich wciąż może być pozytywnie załatwiona, zależy to tylko i wyłącznie od dobrej woli państwowej dyrekcji drogowej i nadzorującego ją Ministra Transportu. O tę dobrą wolę apeluję dziś na falach Radia Maryja. Dajcie tym ludziom normalnie pracować i żyć.
Przy okazji dziękuje wszystkim ludziom dobrej woli, którzy tak licznie zareagowali na mój apel sprzed tygodnia, o wstawienie się za niewinnie skazanym rolnikiem z Kujaw Tomaszem Trzeciakiem. Są pewne pozytywne sygnały w jego sprawie, być może uda się mu skutecznie pomóc.
A na słuchaczy Radia Maryja zawsze można liczyć, bo tu naprawdę człowiek jest najważniejszy. I stąd płynie największa nasza nadzieja.
Szczęść Boże!
