„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Jak państwo polskie niszczy polską przedsiębiorczość

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica.

W ostatnim felietonie opowiadałem Państwu, jak władze państwa polskiego traktują swoich obywateli w sposób podobny do tego, w jaki traktowano ludzi w starożytnym egipskim państwie faraona.

Dziś opowiem o tym, jak państwo polskie, w majestacie prawa, a może raczej w majestacie bezprawia, niszczy nasza rodzimą przedsiębiorczość i bezmyślnie zarzyna kurę, znosząca złote jajka.
Przykładu nie musiałem szukać daleko, gdyż znów pochodzi on z mojej pięknej rodzinnej Ziemi Rawskiej.

Rawa słynęła niegdyś ze znakomitych szynek, produkowanych przez rawskie Zakłady Mięsne, smakowały one nie tylko Polakom, ale konsumentom w całej Europie i poza nią, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Już nie ma rawskich Zakładów Mięsnych, zostały sprzedane i zlikwidowane podczas rządów Jerzego Buzka.
Była w Rawie fabryka żyletek, potem narzędzi pomiarowych – jej resztki dogorywają w likwidacji. Po dawnych Zakładach Próchnika, produkujących znane w wielu krajach płaszcze, nie pozostało ni śladu, w dawnych halach ulokował się supermarket.
A w moim biurze poselskim, dzień w dzień przychodzą ludzie, którzy błagają, żeby im pomóc w znalezieniu jakiejkolwiek pracy.

W tej sytuacji prawdziwym skarbem jest każdy przedsiębiorca, który potrafi stworzyć coś i dać ludziom jakiekolwiek miejsca pracy.
Taką osobą była pani Iwona, która przez wiele lat prowadziła w Rawie zakład szycia odzieży, który dawał pracę 60-ciu, a w porywach nawet 90-ciu osobom. Pani Iwona, energiczna, jak to się mówi bizneswoman, sprzedawała swoją odzież w wielu miejscach w kraju.
Wiadomo, że biznes raz idzie lepiej, raz gorzej. W 2010 r. panią Iwonę nawiedził mały kryzys finansowy, jacyś kontrahenci spóźnili się z płatnościami, w konsekwencji firma pani Iwony popadła w zaległości wobec ZUS, opiewające na 190 tysięcy złotych.
Nie był to wielki problem, firma miała wielomilionowe obroty, miała też wielomilionowe zapasy towarów do sprzedania. Pani Iwona w ciągu kilku miesięcy bez problemu mogła spłacić zaległości.

Tymczasem ZUS nieoczekiwanie wystąpił do sądu o …upadłość firmy pani Iwony. A sąd łódzki, sąd gospodarczy błyskawicznie upadłość ogłosił i to na posiedzeniu niejawnym. Pani Iwonie nie dano nawet szansy stawienia się przed sądem i przedstawienia swoich racji oraz propozycji spłaty długu. Nie było żadnej dyskusji, upadłość została ogłoszona, a w miejsce właścicielki do zarządzania firmą wszedł syndyk.

I teraz mamy taki oto stan. Od półtora roku syndyk rządzi firmą w upadłości i za bezcen wyprzedaje jej majątek, na przykład spodnie dżinsowe sprzedaje po pięć złotych. Ludzie pracujący w firmie pani Iwony powiększyli i tak już ogromne zastępy rawskich bezrobotnych. Syndyk wyprzedaje majątek, a uzyskane kwoty przeznacza na swoje koszty. I najważniejsza rzecz – ani Skarb Państwa, w tym ZUS, ani jacykolwiek inni wierzyciele pani Iwony, nie uzyskali z tej upadłości ani złotówki! Ani jednej złotówki!

W takim biednym mieście jak Rawa, każde miejsce pracy to skarb. Firma pani Iwony dawała ponad sześćdziesiąt takich skarbów, płaciła poza tym wielomilionowe podatki na rzecz naszego wspólnego Skarbu Państwa. Dziś ludzie są na bezrobociu, Skarb Państwa płaci im zasiłki, a sam nie ma z tej upadłości nic, dosłownie nic! Tuczy się wyłącznie syndyk i jego ekipa.

W sprawie pani Iwony podejmowałem liczne interwencje, składane były tez w jej sprawie oświadczenia senatorskie. I wszystko to jak rzucanie grochu o ścianę. Nad syndykiem jest sędzia komisarz, a nad sędzią komisarzem nie ma nikogo, może nawet i Pana Boga nie ma, bo komisarz pewnie niewierzący. Wierzący pana Boga by się bał i takiego rozboju w biały dzień by nie firmował. Minister Sprawiedliwości wobec sędziego nic nie może, Prokurator Generalny nie widzi w tym żadnego przestępstwa. Firma zniszczona, i zniszczone ludzkie życie, kura znosząca złote jajka zarżnięta bezmyślnie tępym nożem – a władzy w to graj.

Walka o odwrócenie tej upadłości trwa, w obronie pani Iwony zaangażowali się tez senatorowie Prawa i Sprawiedliwości. Niestety nie wiem, jaki będzie tego skutek, bo obecnej władzy krzywda ludzka nie wzrusza.
Prokurator Apelacyjny w Łodzi, odpowiadający na jedno z pism w tej sprawie, zamiast zająć się krzywdą ludzi, przez trzy czwarte swojego pisma zajmował się jedynie tym, czy poseł ma prawo interweniować wobec niezależnej prokuratury.

Jeszcze Polska nie zginęła, ale przy takim rządzeniu, przy takim samozniszczeniu i krzywdzeniu ludzi – zginąć może. Nie pozwólmy wspólnie na to.

 

Szczęść Boże!

mec. Janusz Wojciechowski – poseł RP do Parlamentu Europejskiego


drukuj