„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!



Jak wiadomo, Polacy to naród frustratów. Właśnie słowo „frustracja” najlepiej określa stan ducha Polaków. Polaków pozostałych w Ojczyźnie. A także tych na emigracji. I z tejże emigracji powracających w wyniku frustracji, oczywiście. Frustratio to po łacinie zawód, rozczarowanie. We frustrację Polacy by nie popadali, gdyby wyznaczali sobie cele osiągalne, a potem koncentrowali się na maksymalnym zbliżeniu się do tych celów, krok po kroku realizując zadania rozpisane na kolejne etapy. W organizacji państwa, różniącej się od każdej innej monstrualnym rozmiarem i gąszczem wzajemnie nakładających się, a co gorsza – przeciwstawnych, interesów poszczególnych grup i jednostek, lepiszczem państwowego bytu może być jedynie lojalność narodu wobec własnego państwa. A więc poszanowanie własnej tożsamości narodowej. Jak wspomniałem w felietonie z 13. listopada 2009r. amerykański filozof Willard Van Orman Quine ukuł mądre i ładne powiedzenie „no entity without identity”, po łacinie nullam esse entitatem sine identitate, czyli: nie ma bytu (osoby) bez tożsamości. Z historii naszego narodu i własnego doświadczenia zawodowego ośmielam się dodać: integralność tożsamości decyduje o przetrwaniu.

Prawdziwy szacunek dla moralnej, psychologicznej i fizycznej integralności każdej osoby ludzkiej jest warunkiem uczciwej integracji ludzkości. Nie inaczej z tożsamością bytu zbiorowego – państwa będącego domem konkretnego narodu. Dezintegracja państwa poprzez wyszukiwanie sposobów na rozbicie integralności tożsamości narodu państwo to tworzącego jest pod każdym względem dla tegoż narodu finałem
niekorzystnym, choć dla narodów konkurujących o terytorium, ludność, czy zasoby materialne – najbardziej skuteczną drogą do osiągnięcia ostatecznego rozwiązania, n. p. kwestii polskiej między Odrą i Nysą Łużycką a Wisłą – die Endlösung der Polenfrage. Czego nie załatwi zabór ludności zmuszanej do emigracji zarobkowej i zaspokojenie roszczeń nazistów uciekających przed zasłużoną karą nazwanych w lutym 2011r. przez Bundestag „wysiedlonymi”, to na pewno załatwi wytężona praca nad przekształceniem Śląska w Belfast, a w następnej kolejności w Kosowo. I to dopiero będzie powód do frustracji dla tych z pokolenia SOLIDARNOŚCI, którzy wywalczyli suwerenności Polski, a przynajmniej nie podtrzymywali rządów Sowietów w Polsce, a z normalnej ludzkiej życzliwości i zrozumienia dla potrzeb innych narodów, nie podzielając obaw premier Margaret Thatcher, z sympatią przyglądali się zjednoczeniu Niemiec. Byłoby warto przeprowadzić ankietę wśród działaczy podziemnej SOLIDARNOŚCI na Śląsku. Czy spodziewali się takiego obrotu spraw? Już nie pytać czy walczyli „o take polske”, bo to oczywiste, że nie walczyli o kraj bez zakładów pracy, bez dostępu do lekarza, szkoły, transportu. Kraj, który szybko staje się po prostu niemieszkalny. Przecież nie wiedzieli, że na ich karkach wlezą na najwyższe stołki unijne solidarnościowi działacze – kumple Mira i Zbycha, czystych jak łza, według wymiaru sprawiedliwości pojmowanej inaczej. Siedząc na tych stołkach, w sposób oczywisty zapewniają kryszę, z ruska – ochronę partyjnym towarzyszom i naprawdę mają się czym pochwalić na europejskich salonach, głodnych sensacji odpowiadających stereotypom o Polakach. Ankieta przeprowadzona wśród działaczy podziemnej SOLIDARNOŚCI na Śląsku powinna dać odpowiedź na pytanie: czy już wtedy dostrzegali zapowiedzi
powrotu do panowania na Śląsku niesławnych von, zu, albo von und zu oraz oznaki
przekształcania się kuców w kutze? Jeśli tak, to czemu nam o tym nie powiedzieli, na czas nie ostrzegli? Czyżby sami uczestniczyli w spisku przeciw integralności tożsamości narodu polskiego, powstałego ze Ślązaków i składającego się w największej mierze ze Ślązaków, tak jak kolebką Państwa Polskiego jest Śląsk, obok Wielkopolski, a nawet przed Wielkopolską,
uwzględniając rolę Piastów Śląskich w umacnianiu polskiej państwowości. Czym Kosowo dla Serbów, tym Śląsk dla Polaków, a wśród Polaków – Ślązaków.

Prowadzony obecnie spis powszechny jest nie tylko absurdalny, z tego powodu, że, znając czyjś PESEL, NIP, datę urodzenia, adres, można się podszyć – co wykazała
publiczna telewizja – pod każdego, nawet pod premiera Tuska odpowiedzialnego za całość rządzenia państwem, ale też jest nielegalny, ponieważ rządzący państwem sprzeciwiają się wyrokowi sądu i przewidują wpisywanie narodowości zmyślonej w rubryce narodowość. Oni już wkrótce wykonają zobowiązanie wobec producentów broni i dadzą pistolet w ręce każdego, kto zechce ją trzymać w domu, pokazać rodzinie, wydać włamywaczom. Oni już realizują głośno potępiany przez ludzi, którzy zęby zjedli w opiece nad narkomanami, program depenalizacji posiadania narkotyków szeroko otwierający wrota narkotykom najbardziej zabójczym, a i w wyniku działania samej marihuany powiększający rzesze psychotyków pozostających bez pomocy lekarskiej. Oni już ogłosili wojnę domową. Są do niej przygotowani.

Nie dajmy się sprowokować. Zawierzmy przesłaniu męczennika ks. Jerzego Popiełuszki – „Zło dobrem zwyciężaj”.

 

dr Zbigniew Hałat

drukuj