„Spróbuj pomyśleć”
Szczęść Boże!
Na ustach premiera Donalda Tuska często gości słowo „reputacja”. W Polsce, w Niemczech i za morzem, za Morzem Śródziemnym, pobrzmiewa troska Tuska o reputację Polski. Należy przez to rozumieć, że premier Tusk na najwyższym szczeblu podjął energiczną interwencję przeciwko defamacji Polski, poprzez którą autorzy i beneficjenci oszczerczych kampanii usiłują przerzucić na Polaków moralną, a w następnej kolejności – prawną i finansową, odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie wojenne. Gdyby premier Tusk – w trakcie posiedzeń plenarnych rządu czy też podczas rozmów w cztery oczy z premierem Izraela – zrezygnował ze sposobności pohamowania antypolskiej propagandy opartej na kłamstwach fałszerzy historii, wpisałby się w długą listę tzw. polskich przywódców głośno, bądź też bez protestu, co na jedno wychodzi, te kłamstwa popierających i za to stosownie wynagradzanych, listę, którą w mijającej dekadzie, począwszy od 2001r. otwiera prezydent Aleksander Kwaśniewski i ówczesny premier – Jerzy Buzek.
Czas pokaże, czy obrona reputacji Polski zaważyła na podpisaniu umów międzyrządowych, z których każda, ze względu na doświadczenie, umiejętności i możliwości partnera, wymaga szczególnej uwagi. Zapewne premier Tusk zadbał, aby zwłaszcza odnoszące się do zdrowia publicznego sprawy podaży i popytu na środki odurzające, w tym te z listy narkotyków, na narządy do przeszczepów, na młodzież obu płci będącą
przedmiotem handlu żywym towarem, weszły w zakres umów dotyczących przeciwdziałania terroryzmowi, zwalczania najgroźniejszych form przestępczości oraz walki z chorobami i epidemiami.
Zamorskie sukcesy Donalda Tuska w zakresie obrony reputacji Polski muszą,
bezwzględnie muszą, być powtórzone w Polsce, w Warszawie, w Alejach Ujazdowskich 1/3, czyli w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. To tu schodzą się ludzie, którzy rozdzielają co czwartą złotówkę wydaną przez nas na jakikolwiek zakup i dziesiątą część naszych dochodów na świadczenia lecznicze. To tu siedzą na wysokich stołkach ludzie, którzy są panami życia i śmierci milionów Polaków, władcami naszego wspólnego i też prywatnego majątku. To tu składane są podpisy powołujące ministrów i oddające tym ministrom do dyspozycji pieniądze odebrane nam w postaci podatków oraz niezliczonej liczby innych obowiązkowych danin. I cóż ci ministrowie z tymi pieniędzmi robią? Wiadomo. Wydają na leczenie, drogi, kolej, szkoły, pomoc niepełnosprawnym, bezrobotnym, powodzianom. Wydają mało, za mało i przy tym mówią, że mają za mało pieniędzy do rozdziału. Pewnie po części mają rację, bo od rozkradzenia PGR-ów do ostatecznej likwidacji Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu upłynęło dość czasu, żeby każdy na własnej skórze mógł się przekonać, że kto sępom na ścierwo oddaje dojną krowę, ten głoduje.
Skoro premier Tusk i jego ministrowie mają mało pieniędzy do wydania, to muszą wydawać tylko na to, co jest naprawdę niezbędnie konieczne. Na przykład, aby najlepiej wypaść w oczach hegemona Unii Europejskiej, czyli w Niemczech. I dlatego dla tamtejszych uczniów rząd Tuska przygotował dzieło poświęcone twórczości jednego z kilku najbardziej rozpoznawalnych i cieszących się najwyższym szacunkiem w historii świata Polaków – Fryderyka Szopena. Prawie 120 000 złotych zapłacił minister Radosław Sikorski wydawnictwu
"KULTURA GNIEWU” za obsceniczną i rojącą się od wulgarnych słów publikację pt. "CHOPIN: NEW ROMANTIC” ozdobioną godłem narodowym Polski i wizerunkiem Szopena, którą współtworzący owo wydawnictwo pan Szymon Holcman reklamuje jako wybitne dzieło artystów polskich i niemieckich.
Równie obrzydliwe słownictwo obnażające poziom intelektualny polityków Platformy Obywatelskiej oraz ich klientów, znane dotychczas z upublicznionych podsłuchów, staraniem rządu Tuska jest wprowadzane do przestrzeni publicznej w formie bilboardów na ulice polskich miast. Ile minister Bogdan Zdrojewski zapłacił za wulgarny plakat pani Monice Drożyńskiej, ujawnić nie chce rzecznik ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego, pan Maciej Babczyński.
Ci z Państwa, którzy słyszą od wysoko opłacanych urzędników, że pieniędzy dla ludzi spoza układu nie ma i nie będzie i/lub mają inną niż rząd Tuska wizję kultury i dziedzictwa narodowego, mogą wyrazić troskę o reputację Polski, pisząc do
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod adres pocztowy: 00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3, a gdy Poczta Polska podzieli los Polskich Kolei Państwowych, Polskich Linii Lotniczych LOT, i innych narodowych instytucji – zanosząc list na Dziennik Podawczy w al. Szucha 14.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
