„Spróbuj pomyśleć”
Szczęść Boże!
W Piśmie Świętym można odnaleźć całą prawdę o Bogu i Jego stworzeniu. Zalety i przywary ludzkiego charakteru jakie były w czasach biblijnych, takie są i dzisiaj. Podobnie z losem człowieka: czy to w czepku urodzony i nie znający smaku porażki, czy też przez większość życia uginający się pod ciężarem budzących grozę nieszczęść, człowiek, ten z kart Pisma Świętego i ten nam współczesny – czyli każdy z nas – reaguje tak samo na to, co mu się przydarzy.
Gdzie wobec tego jest postęp? Ile kroków człowiek uczynił w swoim rozwoju od czasów biblijnych?
Jest może mniej okrutny? Mniej krwiożerczy? Ależ skąd! Mordowanie na skalę przemysłową to wynalazek rewolucji francuskiej udoskonalony w strasznym XX wieku, a obecnie coraz silniej wiązany z zawodem lekarza, pomimo wyraźnie sformułowanego zakazu z zawartego w przyrzeczeniu Hipokratesa: „nie podam nigdy niewieście środka poronnego.”
Czy może człowiek XXI wieku jest mniej zniewolony niż przed dwoma tysiącami lat? Otóż nie. Świat nie widział jeszcze tak wielkiej liczby niewolników jak obecnie, tak bezwzględnej eksploatacji ludzi bezbronnych, młodych, starych, biednych. Już nie tylko praca w straszliwych warunkach i za głodowe wynagrodzenie, ale traktowanie ludzi jako żywe zabawki erotyczne albo chodzące źródła narządów do przeszczepów, to żałosny dorobek naszych czasów, w których rozkwita handel żywym towarem i narządami.
No to może jesteśmy bardziej otwarci na innych, przyjaźniej nastawieni do ludzi inaczej myślących? Też przecież nie. Eskalacja wojny religijnej przyspiesza. Kto by nie zawinił, to chrześcijan, w szczególności rzymskich katolików, obarcza się winą za kolonialne ekspedycje i okupacje i, jak za Nerona, poddaje bezwzględnej eksterminacji. Albo też na zasadzie nienawiści sprawcy do przez siebie samego skrzywdzonych, poniżonych i prześladowanych, drogą bezkrwawą, po cichu i tym bardziej skutecznie wypiera się katolików z miejsc, w których żyli od zarania kościoła, bądź też wykorzenia wszelką religijność, aby wyeliminować wszelkie poczucie wolności osobistej opartej na wierze w Boga, nie napotykając oporu, samemu wykreować się na bożka.
Może w takim razie jesteśmy lepiej zorganizowani, nasze demokratyczne instytucje może lepiej chronią nasze interesy niż systemy panujące w zamierzchłych czasach. Hm. Tu same przychodzą na myśl przykłady z naszego kraju a odnoszące się do nieszczęść, które spadły na nasz naród w mijającym roku 2010. Los ogromnej rzeszy ofiar klęsk żywiołowych to przecież los Hioba. Doświadczenia milionów ludzi z kradzieżą ich ciężko zarobionych pieniędzy poprzez sztuczki nigdy nie nasyconych finansistów to świadectwo ułudy obecnych doktryn gospodarczych. Starcie z codziennymi w Polsce sytuacjami o katastrofalnym, tragicznym przebiegu to cena, którą uboga większość płaci za pomyłki, oszustwa i chciwość mniejszości. Cywilizacyjna degradacja a nie demokracja jest dorobkiem naszych czasów.
I co by z nami było, gdybyśmy byli sami? Ale sami nie jesteśmy.
Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje!
Bóg się rodzi, moc truchleje!
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
