„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Polskie Państwo, czy błazeństwo? Woda ma to do siebie, że spływa i daje
dobry przykład niewydarzonym politykom, którzy publicznymi wypowiedziami
policzkują demokrację. Ci, jako ludzie przezorni i zapobiegliwi, w
odróżnieniu od beztroskich wyborców, dobrze wiedzą, że trzeba się
ubezpieczać i po spławieniu już to wypływają na powrót na wierzch, już to
żyrują własną twarzą zaufanie podobnym sobie powracającym do koryt.

A biedny naród nie tylko nadal po trzynastu latach nie ma za co się
ubezpieczać, ale w osobach tylu naszych braci i sióstr, tylu rodzin, stracił
resztki mizernego dobytku. Najbardziej oczywistym dorobkiem przeżartych
chciwością polskich elit jest rozpiętość dochodów w naszym kraju,
szczególnie dotkliwa wtedy, kiedy milionom ludzi za pomocą zabiegów
prawno-administracyjnych odmawia się szans na godziwe życie, po to, aby
członkowie elitarnej szajki mogli sobie nawzajem poprzyznawać wysokie
apanaże z publicznych środków, a przy tym podzielić intratne role
najemników.

Jakież to wielkie liczby ludzi, którzy już przed ostatnią klęską potopu,
żyli w skrajnej biedzie, musiały złożyć się na wielomilionowe majątki
polityków, choćby takich, jak autorzy największego skandalu prywatyzacyjnego
III RP,  a przy tym ojcowie założyciele rządzącej obecnie partii. Wielu
najlepiej wychodzi obecność na salonach europeizmu czy globalizmu, gdzie za
poklepanie po ramieniu i wysokie wynagrodzenie podpiszą wszystko włącznie z
aktem sprzedaży za bezcen, kawałek po kawałku, własnej matki  – 
Ojczyzny. Ci postrojeni w piórka tzw. bezstronnych naukowców, bądź trzeźwo
myślących polityków dziwnym trafem są niezwykle przydatni każdemu kto tylko
zechce wyciągnąć rękę po naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a
więc okraść nas z polskiej – a co najważniejsze dobrze udokumentowanej –
interpretacji historii, pozbawić nas wszelkiej własności i tak zmanipulować
młodzież, aby wprost biegiem ruszyła zmywać talerze na obczyźnie.

Troska o własny interes nie pozostawia politykom wolnego czasu na
zajmowanie się tak banalnymi sprawami, jak dbałość o zdrowie, życie i mienie
 obywateli państwa, na którego czele stoją i któremu ślubowali służyć.
Znaków o wręcz biblijnej wymowie aż nadto. Jeszcze więcej przekonujących
dowodów, których nie mógłby odrzucić żaden rzetelny wymiar sprawiedliwości.
 

W 1997r., już po wielkiej powodzi, agendy rządowe
dokonały oceny stanu technicznego oraz stanu bezpieczeństwa 655 obiektów
hydrotechnicznych piętrzących wodę. Stwierdzono, że:

˙       31,4 % budowli stwarza lub może stworzyć
zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i mienia (w 1994 – 29%),

˙       87,2% obiektów  jest w złym stanie
technicznym

˙       11 obiektów zagraża bezpieczeństwu otoczenia

1.      Zakrzew (zbiornik, zapora, jaz)

2.      Pieniężno (zapora, elektrownia wodna, jaz)

3.      Dzibice (zbiornik, zapora, wieża
przelewowo-spustowa

4.      Cedzyna (zbiornik, zapora, jaz)

5.      Łączany (jaz)

6.      Kanał Łączany-Skawina

7.      Krępa (śluza, jaz)

8.      Gerlach (zbiornik, zapora)

9.      Dzikowiec (zbiornik, zapora)

10. Wrocław I (elektrownia wodna, jaz)

11.   Zalew Wiślany (wał w rej. Grochowo)

˙       42 obiekty mogą stworzyć zagrożenie
bezpieczeństwu otoczenia

˙       na długości 2 050 km  należy dokonać
przebudowy wałów przeciwpowodziowych

˙       istnieje potrzeba budowy 1 300 km nowych
wałów

˙       wokół 37 zbiorników wodnych wybranych ze
względu na znaczenie gospodarcze, wysokość piętrzenia oraz skutki awarii

˙         strefa bezpośredniego zagrożenia
katastrofalnymi zatopieniami obejmuje niemal 3 000 km kw. i dotyczy 570 000
osób  (np. wzdłuż koryta Sanu – 42 000 osób, Wisłoka – 8 000 osób)

˙         w przypadku wystąpienia katastrofy
budowlanej straty, w tym utrata życia, mogą dotyczyć prawie 100 000 osób, a
ewakuacji może wymagać prawie 500 000 osób

 

Do tego fragmentu mojej książki p .t . "Woda" wydanej w 1998r. należałoby
dodać pozostające w świeżej pamięci czy też właśnie oglądane obrazy z
powodzi obecnie niszczącej nasz kraj. Znamienny jest spontaniczny komentarz
osoby stojącej u szczytu władzy w Polsce. Marszałek sejmu Bronisław
Komorowski – jak sam powiedział – miał przyjemność wizytowania terenów
powodziowych. Wcześniej dowiedzieliśmy, że ów kandydat na prezydenta Polski
też dla przyjemności strzelał do zwierząt, aby je zabić. Dla nas, zwykłych
ludzi, czerpanie przyjemności z masowego nieszczęścia, czy z zabijania, jest
po prostu niewyobrażalne. Z pobudek solidaryzmu ogólnoludzkiego, a tym
bardziej narodowego, wiemy dobrze, że wszyscy jesteśmy powodzianami. Wszyscy
jesteśmy też narażeni na skutki katastrofy budowlanej tamy we Włocławku, czy
skażenia terenów wodonośnych Wrocławia truciznami z hałdy w Siechnicy. W
odróżnieniu od polityków nie wsiądziemy do samolotu i nie zamieszkamy w
kolejnym domu w Szwajcarii, na Florydzie, czy w Monachium. Pozostaniemy w
kraju w  imię  polskości, o której Donald Tusk zbierający w 2010r, publiczne
pochwały od  niemieckich ziomków i samej Eriki Steinbach, tak pisał w 1987r.
na łamach miesięcznika "Znak":

"(…) Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej
rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od
Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej,
brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w
krainę mitu. Sama jest mitem." "Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z
pechem, z nawałnicami. I trudno, by było inaczej. "Czym jest nasze życie? 
–  pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach piórkiem (ile w nich trafnych
uwag o polskości!).  –  Nawijaniem na kawałek tekturki krótkich
kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki
urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego przyczepić
cofającą się wstecz myśl? Do niczego  –  do opowiadań, prawie do
legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez
dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze
złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w
kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju
ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę,
rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest życie  –  to ciągła
tymczasowość życia motyla i dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech
przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?…"  pisał Tusk
w 1987r.

Trzeba przyznać rację autorowi tych słów, a zarazem premierowi rządu,
który dwadzieścia lat później, tuż po objęciu władzy, storpedował program
ochrony Polski przed katastrofalnymi zatopieniami. Niewątpliwie polskość
jest projekcją naszych zbiorowych kompleksów, na czele z paraliżującym
samoobronę kompleksem  niższości w stosunku do władzy ewidentnie szkodliwej
dla Polski.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj