„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!


Eksperyment medyczny przeprowadzany na ludziach ma swoją potworną twarz. Jest to twarz Josefa Mengele. Niemiecki lekarz, doktor medycyny i antropologii oraz SS-Hauptsturmfuehrer, zasłużony na froncie wschodnim, za wyciągnięcie pod ostrzałem dwóch rannych żołnierzy z płonącego czołgu i udzielenie im pierwszej pomocy był odznaczony najwyższym odznaczeniem wojskowym Niemiec – Krzyżem Żelaznym. Jednak nie bohaterski ratownik kojarzy się ze słowem Mengele. Pierwsze skojarzenie to zbrodniarz w białym fartuchu. Wszak właśnie lekarski fartuch wyróżniał go spośród innych oprawców niemieckiego obozu zagłady Auschwitz (der Konzentrationslager des Deutschen Reichs, Vernichtungslager Auschwitz). Dokonując wiwisekcji ludzi dla potrzeb eksperymentu medycznego, czy selekcji ludzi na przydatnych i nieprzydatnych państwu niemieckiemu, Mengele wykonywał zawód lekarza. Kierował się tym samym etyką lekarską. Nie była to wcale etyka lokalna, skodyfikowana na potrzeby niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, a wyrastała wprost ze społecznego darwinizmu, zgodnie z przekonaniem głoszonym przez Rudolfa Hessa, zastępcę wodza Rzeszy Niemieckiej a zawartym w słowach: „narodowy socjalizm to nic innego jak biologia stosowana”. Mengele ukończył studia lekarskie w 1938r. Już w maju 1935 roku dokonano eutanazji dwunastu pacjentów w szpitalu psychiatrycznym w Hadamar, w Hesji. W 1941 r. załoga szpitala realizująca program eutanazji pod kryptonimem T-4 (od Tiergartenstrasse 4 w Berlinie, gdzie mieściła się kwatera główna programu) piwem i winem podanym do krematorium opijała spalenie okrągłej liczby 10 000 swoich pacjentów. Od 1935r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nakazało rejestrować wszystkie dzieci do lat trzech, u których stwierdzono wrodzoną wadą rozwojową lub niedorozwój umysłowy. Zabierano je z domów rodzinnych na „specjalne leczenie”, które polegało na wstrzyknięciu śmiertelnej dawki trucizny lub zagłodzeniu na śmierć. Nauczycielem akademickim doktora Mengele był Ernst Ruedin, szwajcarski psychiatra. W jednym z przemówień prof. Ruedin powiedział: „Ktokolwiek nie jest zdrowy na ciele lub umyśle, nie powinien przenosić swoich wad na dzieci. Państwo musi zadbać o to, aby tylko zdrowi mieli dzieci.” Szwagier prof. Ruedina, pruski lekarz Alfred Ploetz, entuzjasta dzieł Karola Darwina, pierwszy zaproponował teorię higieny rasowej, publikując w 1895r. „Podstawy Higieny Rasowej” „Grundlinien einer Rassenhygiene”. Już nie tylko choroba, ale i pochodzenie, miały dawać prawo do życia. Argumentował potrzebę sprawowania przez społeczeństwo kontroli nad moralną i intelektualną zdolnością obywateli do podejmowania decyzji o małżeństwie i dozwolonej liczbie dzieci, włącznie z wprowadzeniem zakazu reprodukcji. Według Ploetza niesprawne dzieci należy poddawać aborcji, a chore, słabe, z ciąż bliźniaczych i te, których rodziców Ploetz uzna za zbyt starych lub zbyt młodych należy „eliminować”. Ruedin i Ploetz w 1933r, weszli w skład „eksperckiego komitetu doradczego do spraw polityki ludnościowej i rasowej” kształtującego niemiecką legislację w sprawach rasowych i eugenicznych oraz sposoby jej realizacji. Profesor medycyny Alfred Ploetz w 1936 był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Jak widać doktor Mengele wykonywał to, czego się nauczył od swoich mistrzów i co stanowiło ukształtowaną przez tychże mistrzów doktrynę państwa niemieckiego. Z Auschwitzu Mengele zabrał dokumentację swoich eksperymentów na ludziach.

Podkreślam: z Auschwitzu a nie z Oświęcimia. Oświęcim to dumne prastare piastowskie miasto śląskiej kolebki Państwa Polskiego.

Brak pewnych informacji co do tego, czy Mengele sprzedał koncernom farmaceutycznym wyniki swoich skrajnie sadystycznych eksperymentów, czy też może wykorzystywał je do dalszych badań, które mógłby prowadzić, przebywając w Argentynie, dokąd zbiegł w 1949r., w czym pomógł mu biskup Alois Hudal, czy póżniej w Paragwaju lub Brazylii, gdzie nigdy nie rozliczony za zbrodnie, zakończył życie w 1979r. Pewne jest za to, że duch Mengele i jego mistrzów unosi się nad światem, nad Unią Europejską, w tym i nad Polską. Przedstawiciele zawodu zaufania społecznego, legitymujący się dyplomami lekarzy, odziani w białe fartuchy, dzień w dzień, godzina po godzinie, minuta po minucie – selekcjonują ludzi, dzielą ich na tych, którym żyć wolno i tych, których wolno zabić pod byle jakim pozorem, dokonują eksperymentów medycznych na ludziach, poddając pacjentów działaniu szkodliwych dla zdrowia i życia produktów leczniczych i procedur medycznych, stosowanych tylko dlatego, że są one zgodne z tzw. wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. A ta aktualna wiedza medyczna jest w wielu swoich fragmentach katastrofalnie skompromitowana nie tylko mniej lub bardziej jawnym sfałszowaniem leżącej u jej podstaw ewidencji naukowej, lecz także zwyrodniałym marketingiem wprzęgającym w interesy koncernów agrochemicznych dosłownie wszystkich: od profesorów medycyny po dziennikarzy zajmujących się medycyną, od obecnych i byłych ministrów po wójtów i burmistrzów, od działaczy finansowanych przez koncerny stowarzyszeń ochrony pacjentów po wytwórców produktów i usług, których wytwory tychże pacjentów przysparzają.

Jak za czasów Mengele, niektórzy prominentni lekarze, a także politycy, czy też tzw. autorytety moralne, zwykle samozwańcze, narzucają medycynie własne normy etyczne, zmieniają etykę lekarską opartą na fundamencie zasady PRIMUM NON NOCERE, po pierwsze nie szkodzić, na etykę własną, etykę porównywalną z etyką lekarską wymienionych lekarzy niemieckich, przynajmniej w zakresie hessowskiej „biologii stosowanej” wyrosłej na społecznym darwinizmie.

Kiedy usłyszymy zapytanie o to, jaki wybieramy kolor oczu naszego dziecka z próbówki, czy decydujemy się na donoszenie ciąży, czy mamy coś przeciwko korzystaniu przez nasze dziecko w szóstej klasie podstawówki z darmowych środków wczesnoporonnych i szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy szczepionką, którą twórczyni ocenia na bardziej groźną niż choroba, której ma ta szczepionka zapobiec, to wiedzmy ta sama etyka nie powstrzyma stawiających powyższe pytania w sprawie zdrowia i życia naszych dzieci przed poinformowaniem nas samych, że jesteśmy zbyt chorzy, zbyt starzy, aby opłacało się nas leczyć.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj