Spróbuj pomyśleć
Jakże szczęśliwi są Polacy! Jak nigdy dotychczas. Zaświadcza to swoim i swoich uczelni autorytetem prof. Janusz Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego i z niepublicznej Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie. Ta ostatnia pod szyldem finansów i zarządzania potrafiła pomieścić kierunek psychologii, a w nim takie specjalności, jak: neuropsychologia kliniczna, psychologia kliniczna, psychologia mediów, psychologia przedsiębiorczości i zarządzania, psychologia sądowo -penitencjarna, psychologia zdrowia i psychoterapia, seksuologia kliniczna i sądowa, oraz stosowana psychologia społeczna.
Zgodnie z ofertą Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Warszawie, osoba, która ukończy specjalność stosowana psychologia społeczna, będzie mogła pracować jako psycholog praktycznie w każdej instytucji, organizacji czy przedsiębiorstwie, w których mamy do czynienia z szeroko rozumianym oddziaływaniem na ludzi. Nie ma wątpliwości, że najszersze oddziaływanie na ludzi zapewnia praca w układzie unijno-partyjnej propagandy. Warto więc wiedzieć, że projekt pod tytułem „Diagnoza społeczna – 2009-2013” jest współfinansowany z Unii Europejskiej na zlecenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej. Tym samym zbieżność wyników „Diagnozy 2009” z celami unijno-partyjnej propagandy nie powinna nikogo dziwić. To nic, że oszałamiające szczęście Polaków zaiste wielu zwaliło z nóg, a innych rzuciło na kolana, z których nie mogą się podnieść. W ramach przyjętej konwencji nawet seksuologia kliniczna i sądowa to nic innego jak finanse i zarządzanie. W skrócie: pieniądz rządzi światem, co lepiej brzmi po niemiecku – Geld regiert die Welt. Interesujące jest, że byle doniesienie w medycznej prasie naukowej wymaga deklaracji autora o braku konfliktu interesów, łącznie z drobnymi honorariami za wykłady opłacone przez zainteresowane podmioty gospodarcze, a równocześnie przyjmuje się na wiarę produkt wielkiej operacji psychologicznej (PSYOP) dowodzącej, że czarne jest białe.
W dążeniu do poznania obiektywnej prawdy o nas samych i otaczającym nas świecie, do rzetelnej interpretacji społecznych zjawisk i trendów, do wyjaśniania związków przyczynowo-skutkowych w gmatwaninie czynników wzajemnie się zakłócających, zazwyczaj polegamy na nauce i naukowcach. Niestety – co dobitnie ujawniły wydarzenia mijającej dekady, a zwłaszcza roku 2009 – nauka coraz częściej i na coraz to większą skalę z pozycji punktu odniesienia przechodzi do roli pionka na szachownicy rozgrywek uzurpatorów dyktatorskiej władzy nad ludzkością. Luminarze tego rodzaju przedsięwzięć powinni poważnie liczyć się z tym, że poszczególni ludzie, społeczności, mniejsze i większe narody dostrzegą zagrożenie płynące z fetyszyzowania sprzedajnej nauki i naukowcy podzielą los powszechnie pogardzanych polityków. Owczy pęd zazwyczaj kończy się, kiedy owce ku swemu wielkiemu zdumieniu i przerażeniu zauważają, że ich przewodnikiem nie jest baran a wilk w owczej skórze.
Czy jednak ludzie mogą obejść się bez polityki i nauki? Czy kres tym dziedzinom przyniosą politycy i naukowcy bezpardonowo wpychający się na ołtarze i domagający się zawierzenia ich słowom nie potwierdzonym żadnymi faktami a nawet pozostającym w oczywistej dla każdego z tymi faktami sprzeczności? Ci sami politycy i naukowcy, którzy nie tylko zadekretowali ateizm, ale i skutecznie przyczynili się do tego, że niemała część ludzi może obejść się bez religii, powinni wiedzieć, że w ślad za sukcesami walki z religią przyjdą sukcesy walki z polityką i walki z nauką z tym samym oczywiście skutkiem: upodleniem człowieczeństwa na wcześniej nie spotykaną skalę. Totalitarna dyktatura samozwańczych elit już jest realizowana w sposób bezwzględny i – co podnoszone jest w zachodniej publicystyce – bez możliwości przed nią ucieczki do jakiegokolwiek miejsca na świecie, gdzie można byłoby uzyskać azyl dla swojej wolności. Pojęcie i praktyka dyktatury nie pozwalają jej na koegzystencję z religią, uczciwą polityką i niezmanipulowaną nauką, tak jak organizmy genetycznie modyfikowane nie mogą koegzystować z naturalnymi. Antyteizm był, jest i będzie źródłem korupcji w polityce i nauce wyzwolonej, wyzwolonej spod kontroli ukształtowanego przez religię sumienia każdego z polityków i naukowców. Wybujała na tej glebie dyktatura po okresie bezmiaru cierpień sprowadzonych na zwykłych ludzi poprzez bezprawie i niesprawiedliwość i tak pożre własne dzieci, bo żaden dyktator nie dopilnuje swojego interesu na tyle dobrze, aby zwalczyć każde konkurencyjne myślenie. A właśnie prawdziwie wolna konkurencja jest szansą dla wszystkich. Prawdziwie wolna, to znaczy taka, która w wyniku fałszywego zastosowania tego terminu nie stanowi przykrywki dla neokolonialnych wyczynów hegemona, jego agentów i klientów.
Konkurencja to źrenica wolności. Pisząc te słowa w języku narodu, któremu wielu prawdziwie wolnych przyznawało palmę pierwszeństwa w umiłowaniu wolności, muszę odnieść się nie tylko do zagrażających nam skutków ograniczania naszej wolności i tępienia konkurencji, lecz także do szans, jakie stwarza nam obecna sytuacja.
Po pierwsze, znakomita większość Polaków miała i ma na tyle silny związek z Kościołem Rzymsko-Katolickim, że nawet przejściowo od niego odchodząc, pozostaje wierna danemu nam przez samego Boga przekonaniu o pełni wolności wyboru. Wybierając zło i otrzymując za to z łaski Boskiej baty za życia, uczymy się rozumu właściwie za darmo. Za naukę trzeba płacić. A tu zapłata jest niewielka, na tle wieczności – żadna.
Po drugie, pomimo wybitnego indywidualizmu prowadzącego – w wyniku rozproszenia sił i usprawiedliwiania sprzedawczykostwa – wprost do kapitulacji przed wrogim naporem, Polacy przyparci do muru i mając nóż na gardle potrafią się porozumieć i wyraźniej dostrzec wspólnotę interesów. Skoro ludziom w Polsce nie przeszkadzają autostrady przebiegające tuż pod ich oknami, wieże elektrowni wiatrowych stojące za płotem, szambo w kranie, odpady w żywności, trucizny i odory w powietrzu, dramaty ludzi i rodzin uzależnionych od alkoholu, tytoniu, narkotyków, hazardu i prostytucji, brak dostępu do leczenia i transportu, a nawet oczywisty ostatnio związek pomiędzy bezrobociem, bezdomnością i śmiercią z wyziębienia, to znaczy, że jeszcze nie jest tak źle, ażeby nie mogło być gorzej…
Po trzecie, ukształtowani przez bogactwo biologicznego dziedzictwa różnych ludów, którym zawdzięczamy swój garnitur genetyczny, potrafimy przystosować się do każdych warunków i kompatybilnie współpracować z każdym systemem. Jesteśmy zdolni do czynów zadziwiających cały świat, byleśmy tylko zachowali tożsamość narodową i lojalność w stosunku do Ojczyzny. Najsławniejsi Polacy – Mikołaj Kopernik, Jan III Sobieski i Jan Paweł II mieli decydujący wpływ na kierunek rozwoju całej ludzkości. Wsparci umiłowaniem Boga, Wolności i Ojczyzny oraz talentem niezmarnowanym dlatego, że każdy na swoim polu działania – naukowej rewolucji, teatru wojny i przywództwa duchowego – był zdolny pokonać bariery dostosowawcze i udowodnić światu, że ma rację. Z zachowaniem wszelkich proporcji tego samego w Nowym Roku życzę wszystkim słuchaczom Radia Maryja.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
