Spbóbuj pomyśleć: „Zarządzanie ryzykiem zdrowotnym nie może pomijać żadnego z czynników uznanych za zagrożenie zdrowia”
Szczęść Boże!
Zarządzanie ryzykiem zdrowotnym nie może pomijać żadnego z czynników uznanych za zagrożenie zdrowia. Uznanych przez specjalistów w zakresie medycyny a nie ekonomii, inżynierii, rolnictwa, socjologii, marketingu, reklamy i szeregu innych, niezwykle ważnych obszarów wiedzy, bez których ludzkość obecnie nie może się obejść. Pilnuj szewcze kopyta, chciałoby się rzec, podziwiając wywody inżynierów rozmaitych branż, którzy bez zająknienia oddalają obawy milionów ludzi zainteresowanych wpływem rozmaitych czynników na zdrowie swoich dzieci i własne. Co upoważnia absolwenta politechniki do bagatelizowania wpływu kruszących się rur azbestowo-cementowych na zdrowie konsumentów zaopatrywanych przez rozpadający się wodociąg? Czy to on będzie w przyszłości patrzył w oczy ludziom, którzy nie potrafili zahamować procesu kancerogenezy i poprzez etap polipów doszli do raka jelita grubego? Jaki to tytuł naukowy pozwala inżynierowi autorytatywnie wypowiadać się na temat wpływu organizmów genetycznie modyfikowanych na zdrowie człowieka? Szanując własny obszar ekspertyzy, nie można kompromitować się znachorskimi popisami na poziomie podwórkowej edukacji. W ramach festiwali nauki czas za to najwyższy zacząć demonstrować arcyciekawe zjawisko wykorzystania promieniowania niejonizującego związanego z telefonią komórkową do prażenia kukurydzy. Tak, tak. Kto nie wierzy, niech zajrzy na stronę internetową www.halat.pl/telefony.html i tam znajdzie odnośnik do filmów pokazujących jak za pomocą telefonów komórkowych uzyskuje się popcorn. Może ten fenomen przekona młodzież i jej rodziców do poważnego traktowania ostrzeżeń przed skutkami prażenia mózgu, zwłaszcza rozwijającego się. Trudno jednak powiedzieć, czy to wystarczy, aby przekonać inżynierów, że stacje bazowe telefonii komórkowej, czy tzw. maszty, nie powinny oddziaływać na mieszkańców, pracowników i/lub pacjentów, gdyż grozi to powtórzeniem licznych doświadczeń na ludziach, którzy już zdążyli ponieść tragiczne skutki lekceważenia ich prawa do zdrowia i życia.
O ile informacje sygnalne pochodzące z mniej lub bardziej wiarygodnych obserwacji laboratoryjnych, klinicznych i populacyjnych powinny podlegać profesjonalnej analizie, a w razie utrzymywania się wątpliwości – otworzyć ewentualnie drogę do prawidłowo zaprojektowanych i przeprowadzonych badań epidemiologicznych, o tyle rozstrzygnięcia zapisane w postaci norm sanitarnych wymagają bezwarunkowego stosowania. Tu sprawy są już bezdyskusyjne i ich zapisaniem w postaci obowiązującego prawa i wyegzekwowaniem muszą zając się wyspecjalizowane organy państwa. Niestety, im bardziej państwo skorumpowane, tym mniej zainteresowane eliminacją czynników zagrażających zdrowiu i życiu człowieka. Żabom, ptakom, mchom i porostom należy się ochrona, ludziom – nie. A wszystko przez rozpasanie rzeczników zysku za wszelką cenę, choćby po trupach.
Aby spełnić wszystkie wymagania higieniczne i zdrowotne trzeba nieraz ponieść ogromne koszty dostosowawcze, a potem dzień i noc pilnować wszystkich elementów systemu, wśród których czynnik ludzki wcale nie jest najbardziej zawodny. W każdej chwili może dojść do katastrofy w postaci ujawnienia tych niepożądanych cech produktu, które dotychczas, nieraz bardzo długo, udawało się ukrywać tylko „dzięki” udziałowi w układzie zapewniającym bezkarność. Układ zadba o wygodne przepisy prawne i rozgrzeszy z ich nieprzestrzegania. W razie konieczności tak skroi garnitur wymagań sanitarnych, aby nigdzie nie uwierał, zwłaszcza te ryby najbardziej tłuste. W razie potrzeby nie skontroluje, a kiedy ktoś ujawni przestępstwo, układ obróci się przeciwko niemu, nie przestępcy. Znakiem przynależności do układu jest posiadanie jakiegoś niezwykle prestiżowego wyróżnienia, wszem i wobec głoszącego: nas nie ruszaj, bo pożałujesz. Za takim wyróżnieniem kryją się przecież wybitne autorytety, niezwykle niezależni eksperci, którzy przecież nie za pieniądze, a z czystej pasji naukowej polecają przebadane na wylot najlepsze w świecie produkty. Na przykład wędliny wytworzone z surowca wyprodukowanego w fabrykach mięsa, gdzie organizmy genetycznie modyfikowane przetwarza się na tkankę zwierzęcą, bądź powstałe z dużym udziałem izolatów białka soi genetycznie modyfikowanej. Albo nabiał i ryby tak nasycone dioksynami, że powinny być natychmiast wycofane z obrotu przez służby sanitarne. Albo naturalną wodę mineralną, tyleż pyszną, co radioaktywną.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
