Rozważania różańcowe na Rok Kapłański
30 września
Wstęp – Moje księżowskie tajemnice różańcowe
Jak paciorki różańca
przesuwają się chwile,
nasze smutki, radości i blaski.
A Ty Bogu je zanieś, połączone w różaniec,
Święta Panno, Maryjo, pełna łaski.
Minął wrzesień pachnący wrzosami.
W szkołach minął miesiąc nauki.
Jutro już październik.
Studenci wrócą na uczelnie.
Jak ten czas szybko ucieka.
Skończył się Rok Świętego Pawła,
a od uroczystości Serca Jezusowego
Ojciec Święty Benedykt XVI zadał nam
– Rok Kapłański.
To szczególnie dla nas i do nas, kapłanów.
Rok Pawłowy i Rok Kapłański
łączy jedna myśl
z II Listu Świętego Pawła do Tymoteusza.
Przed śmiercią wielki Paweł pisze do swego
umiłowanego ucznia Tymoteusza tak:
Tak bardzo chciałbym Cię zobaczyć (przed śmiercią),
by uradować się Twoją szczerą wiarą,
której nauczyłeś się od Twojej babci Lois
i od Twojej mamy Eunice.
Jestem przekonany, że Ty również żyjesz
taką samą wiarą.
Nie, Ojcze Pawle!
Teraz już wszystko inaczej.
U babci w domu była komódka z serwetą,
a na niej figura Matki Bożej.
Na Jej rączkach wisiały różańce,
a u Jej stóp leżały nasze książeczki do modlitwy.
Tu codziennie mówiliśmy głośno pacierz,
W maju mówiliśmy Litanię Loretańską,
a w październiku Różaniec.
Teraz już wszystko inaczej.
Mod limy się po cichu, każdy osobno,
ale czy to Pan Bóg słyszy i rozumie?
Rozumiem to księżowskie rozczarowanie,
ale są rodziny, gdzie wszyscy się modlą
jak u babci, jak u mamy.
Masz swój różaniec?
Gdzie?
Noś go w kieszonce, miej w samochodzie.
Mów często: Święta Maryjo, Matko Boża,
módl się za nami grzesznymi teraz!
I w godzinę śmierci naszej.
Nie, proszę księdza, to dla pobożnych.
Nie!
To dla mądrych, co wierzą i kochają.
Jutro już październik.
Mam księżowski różaniec, taki duży, w kościele,
i ten mały, który noszę zawsze,
i modlę się często jak babcia, jak mama:
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu…
ks. Tymoteusz
