Rozważania różańcowe na Rok Kapłański
18 października
Bądź wola Twoja, Ojcze!
Bardzo trudno jest mówić o modlitwie,
jeszcze trudniej się modlić.
Panie, naucz nas modlić się!
Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi.
Wie Ojciec Wasz niebieski, czego Wam potrzeba.
Wy tedy modlić się będziecie
i nigdy nie ustawać.
Ja to wszystko rozumiem, nawet wiem,
za dużo gadam, za mało słucham tego,
co mi chce powiedzieć Bóg.
Dlatego tyle głupstw mówię
i jeszcze więcej błędów popełniam.
Za mało patrzę na ptaki niebieskie
i na lilie polne, dlatego wątpię,
czy o mnie Ojciec pamięta.
Modlę się tyle, ile kocham, ile wierzę.
Nie mogę zawsze się modlić.
Więc wszystko w moim życiu,
co nie jest odniesieniem do Boga,
co nie jest modlitwą – jest na straty.
Jestem księdzem. Mam duże i małe
księgi i książeczki do modlitwy.
Odprawiam, poświęcam, błogosławię
wszystko z książeczki – to dobrze,
ale kiedy ja się modlę?
Zbyt wielki temat, ale jest jedna modlitwa,
którą mówię codziennie i znam ją od dziecka.
Ojcze nasz, a w modlitwie tej,
muszę się zatrzymać przy dwóch prośbach:
Bądź wola Twoja!
I odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
Mówię – bądź wola Twoja, ale to nieprawda.
Wszystko czynię po swojemu.
A w tej drugiej prośbie – odpuść mi winy,
jak ja odpuszczam.
O, nie daj Boże!
Jesteśmy przy pierwszej bolesnej tajemnicy
– modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu.
Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną.
Jedni uciekli, inni posnęli.
Judasz Go zdradził: Bądź pozdrowiony, Rabbi!
I pocałował Go.
Ojcze, niechaj odejdzie ode mnie
ten kielich goryczy,
ale nie jako ja chcę, jako Ty,
niech się stanie Twoja wola.
Boże mój, a ja uciekłem, zasnąłem, zdradziłem.
Przecież On mnie wziął do Ogrójca,
abym godzinę czuwał,
abym z Nim zbawiał świat.
Bądź pozdrowiony, Mistrzu!
Zdradliwie Go pocałowałem,
bo się nie modliłem.
