Rozważania różańcowe na Rok Kapłański


Pobierz Pobierz

12 października

Cokolwiek wam Syn
każe – czyńcie!

Nie mam wątpliwości, że Matka Boża
jest Matką mojej wiary, mojego powołania.
Byłem sierotą i nie wiem, jak przeżywa mama
odejście syna z domu – do seminarium.

Pewnie tak jak Matka Boża.
Wiedziała, że Pan Jezus musi odejść.
Długo patrzyła przez łzy,
aż zakryły Go cienie cyprysowych drzew.

Ucieszyła się zapewne zaproszeniem
na wesele do Kany, ucieszyła się tym więcej,
że będzie tam Pan Jezus.
Jak cudowne jest zachowanie Maryi.
Cichutko, dyskretnie podpowiada Synowi:
Synu, oni wina nie mają. Oszczędź im wstydu.
Mamo, bądź cierpliwa, jeszcze nie nadeszła
stosowna chwila.

Do służących jednak powiedziała:
Cokolwiek wam Syn powie – spełnijcie!
Wciąż się dziwię, że to są ostatnie słowa
Matki Bożej, że to jest testament Matki,
Matki mojego powołania i mego kapłaństwa.

Żebym ja o tym pamiętał. Byłbym lepszym,
bo nie można nigdy odmówić matce,
a szczególnie, jeśli są to ostatnie jej słowa.

Każdy ksiądz mógłby napisać księgę
o swojej matce. Każdy ksiądz pamięta,
że modlitwie matki zawdzięcza swoje powołanie.
Szczęśliwi są ci księża, którzy cieszą się
życiem i opieką mamy.
A ci, co są sierotami, to śni się im
mama, przychodzi, ostrzega, prosi:
Synu, pamiętaj! Cokolwiek ci Pan Jezus
każe – nie odmawiaj, natychmiast to spełnij!

Nie chodzę na wesela,
ale tylu młodym parom błogosławiłem,
gdy sobie ślubowali i przysięgali.
Szczęśliwi są ci, którzy zaprosili Pana Jezusa
nie tylko na wesele, ale i do swojej rodziny.
Inni siebie i Boga okłamali. Teraz płaczą
albo udają, że nic się nie stało.

Matko Różańcowa, wspieraj mnie
modlitwą różańcową pobożnych ludzi,
żebym spełnił wszystko, co Pan Jezus mi każe.

Troskliwa Matko z Galilejskiej Kany,
Tyś uprosiła pierwszy cud przemiany.
Złącz zakochanych szczęścia obrączkami
w tajemnicach świetlanych – módl się za nami.

drukuj