Rozważania różańcowe na Rok Kapłański
10 października
Powołanie i ofiara
Jeśli chcę zrobić komuś przyjemność, radość,
to daję mu upominek, prezent, niespodziankę. Oczywiście ofiaruję zawsze rzecz dobrą, pożyteczną.
Prezenty, upominki, niespodzianki,
to ludzka rzecz, ale jak to się ma do Boga?
Od ofiary Kaina i Abla wiemy, że Bogu daje się to, co jest dla mnie najdroższe,
najlepsze, najukochańsze, bo jeśli daję Bogu
to, co zbywa, to dym ofiary nie pójdzie do Boga, będzie się tłukł po ziemi.
Czytam o ofiarach Starego Testamentu,
o wotach i dziękczynnych budowlach,
ale dla mnie niewypowiedzianą jest
ofiara Abrahama.
Złożysz mi w ofierze swojego syna.
Boże! Dałeś syna i odbierasz?
Spełniłeś obietnicę i się z umowy wycofujesz?
Nie pękłoby Ci serce, gdybyś usłyszał
pytanie dziecka: Ojcze, mamy drwa,
mamy ogień, ale co złożymy Bogu w ofierze?
Synu, Bóg upatrzył sobie ofiarę.
To trzeba mieć wiarę mocniejszą od życia.
Przyszedł czas, kiedy Bóg zesłał swojego Syna,
aby przez mękę i śmierć na krzyżu nas odkupił. Takiego mamy Arcykapłana!
Stąd już mi blisko do dzisiejszego pytania:
Dlaczego Pan Bóg niektórych tylko powołuje
do kapłaństwa?
A dlaczego kapłani muszą składać
tak wielką ofiarę za to powołanie i wybranie?
Bo Bóg nas pierwszy wybrał, powołał i posłał.
Jedno mam życie i ono jest moim majątkiem i skarbem.
To właśnie oddaję Bogu
bez warunków, bez zastrzeżeń, na całego.
Księże, uważaj, co czynisz, żebyś nie żałował,
żebyś nie okazał się niesłownym,
żebyś nie wycofał się z umowy
Jak się Bogu ofiarować, to na całego!
My, kapłani, mamy kolegów, którzy odeszli.
Wy macie w rodzinach, znacie w parafiach
tych, którzy odeszli. Trzeba się za nich modlić, aby potrafili zadośćuczynić Bogu i ludziom.
Święte jest powołanie, ale trudniejsza jest ofiara.
Ofiaruję Tobie, Panie mój
całe życie me, cały jestem Twój
aż na wieki.
Ja Cię dziś zrodziłem
To Ojciec Święty – Jan Paweł II
poszerzył nam różaniec o tajemnice światła.
Brakowało bowiem naszej pobożności
przeżyć Pana Jezusa od dzieciństwa do Jego męki, brakowało wydarzeń z publicznej działalności Chrystusa.
Pierwszą tajemnicą światła jest chrzest.
Pan Jezus prosi Jana – ochrzcij Mnie.
Ja niegodny jestem rozwiązać Ci rzemyka
u Twoich sandałów, a Ty mnie prosisz o chrzest.
To wydarzenie chrztu Pana Jezusa było potrzebne i tamtym świadkom i nam, ochrzczonym.
Bóg powiedział o Panu Jezusie: To jest Syn mój umiłowany – Jego słuchajcie!
A jak to jest ze mną?
Wiem, że jestem dzieckiem miłości rodziców. Przez ich miłość i wiarę jestem ochrzczony. Mam więc fizyczne życie od rodziców i to Boże życie – łaskę, którą otrzymałem na chrzcie świętym.
Ciało moje wróci do ziemi,
ale ja mam udział w wiecznym życiu Boga.
W tym glinianym naczyniu mego ciała
noszę święte życie Boga, a to jest wieczne.
Nie umrę, lecz żyć będę, a to mi zapewnił mój Pan, Zmartwychwstały.
Idę do Ojca, aby przygotował Wam miejsce.
W domu Ojca mego jest mieszkań wiele.
Gdyby tak nie było, to by Wam powiedział.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej
jak tylko przeze Mnie, bo jestem drogą,
prawdą i życiem.
Lubię chrzcić, i nie mogę się nadziwić tajemnicy tego sakramentu, że w tym małym
człowieku zamieszka nieogarniony Bóg
– Ojciec, Syn i Duch Święty.
Jestem dzieckiem Boga. Lat mi przybywa.
Czy ja noszę w sobie Boże życie? Czy śmierć? Jak to trudno wzrastać ku wielkości Boga. Wystarczy Ci łaski mojej!
Dlatego się spowiadam.
Dlatego przyjmuję Komunię Świętą,
samego Dawcę Łaski, bo jestem stworzony
do nieśmiertelności, a mój Pan
jest moim Życiem i Oczekiwaniem.
Zapraszam Ciebie do Ojczystej Kany,
przy rodzinnym stole zasiądź razem z nami,
a dla zagubionych, uproś cud przemiany, w tajemnicach świetlanych – módl się za nami.
