Protest przeciwko nadaniu doktoratu honoris causa Adamowi Michnikowi
O. Waldemar: Środowiska akademickie zbulwersowała wiadomość, że redaktor Adam Michnik ma otrzymać doktorat honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego im.Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Wypowiadały się na ten temat osoby z innych uczelni, ale na razie nikt z Uniwersytetu Pedagogicznego.
Jest Pani profesorem tegoż Uniwersytetu.. Proszę nam powiedzieć, dlaczego Wasza Uczelnia zamierza nadać doktorat honoris causa osobie takkontrowersyjnej.
Henryka Kramarz: Prawdę mówiąc, nie wiem. Kiedy wniosek o wszczęcie postępowania o nadanie honorowego doktoratu Adamowi Michnikowi pojawił się na Radzie Wydziału Humanistycznego naszej Uczelni 9. lipca, czyli tuż przed wakacjami, byliśmy zaskoczeni. Wprawdzie przyznawano już w poprzednich latach to honorowe wyróżnienie osobom, co do których mieliśmy wątpliwości, czy na to zasługują, bo nie dostrzegaliśmy obiektywnych atutów, ale przeszliśmy nad tym do porządku dziennego, bo nie były one aż tak kontrowersyjne, jak Adam Michnik.
Jeśli chodzi o wypowiadające się na ten temat osoby z innych uczelni, to akurat czytałam wypowiedź takiej, która w swoim Uniwersytecie miałaby więcej do zrobienia w tej dziedzinie, a krytycznie i niesprawiedliwie, nie stosując argumentów „ad rem”, wypowiadała się o nas i naszej Uczelni, cenionej przez nas i w środowisku bardzo wysoko.
o. W.: Czy tym razem zaprotestowaliście?
H.K.: Owszem zgłosiliśmy na Radzie Wydziału nasze veto. Kiedy Dziekan odczytał wniosek o wszczęcie postępowania o nadanie doktoratu honoris causa Adamowi Michnikowi, i jak zwykle zapowiedział dyskusję, skorzystaliśmy z prawa głosu, ja oraz prof. Edward Stachurski. Dość wyczerpująco uzasadniliśmy swoje stanowisko, proponując jednocześnie szerszy dyskurs na ten temat i dokładne zbadanie atutów kandydatury redaktora Adama Michnika do doktoratu honoris causa. Oczywiście miało to miejsce, zanim postępowanie o nadanie tegoż tytułu zostało wszczęte i nabrało urzędowego biegu. Niestety po tych dwu wypowiedziach dyskusję przerwano.
Miałam wrażenie, że zasadniczo wyjaśniliśmy i uzasadnili nierozważność decyzji. Liczyliśmy na rozwój dyskusji, która zreflektuje entuzjastów Adama Michnika i pozwoli im zrozumieć, że nie są na Uczelni sami. My także znamy osoby, które naszym zdaniem w pełni zasługiwałyby na doktorat honoris causa naszej Uczelni, ale nie proponujemy ich, bo większości by to nie odpowiadało. Poza tym wydaje mi się, że realnie biorąc, wnioski o przyznawanie doktoratów honoris causa zgłaszać może tylko wąski krąg decydentów, kierując się swoim punktem widzenia i subiektywnymi kryteriami wartości, a może jeszcze innymi względami, które nie są nam znane. Wnioski powinny być wcześniej ogłaszane, zanim dojdzie do ich przedstawienia na Radzie Wydziału, żeby każdy mógł się zapoznać z zasługami kandydata i rozważyć, powody czy pobudki wyróżnienia go doktoratem honoris causa.
o. W.: Jakie są regulaminowe kryteria przyznawania doktoratów honoris causa uczelni wyższych?
H.K.: Nie ma całkiem jednorodnych kryteriów kwalifikacji do tego tytułu i procedur przyznawania go. Na ogół w odnośnych regulaminach, biorąc pod uwagę te, które zostały zamieszczone w Internecie (regulaminu obowiązującego w naszej Uczelni nie znalazłam), stwierdza się, że jest to najwyższe wyróżnienie i godność akademicka przyznawana przez uczelnię w dowód uznania wybitnych zasług w dziedzinie nauki, kultury, sztuki i innej twórczości; w niektórych regulaminach wyszczególnia się również dziedzinę zasług dla pokojowego współżycia między ludźmi. Podkreśla się, że tytuł jest przyznawany za wybitne osiągnięcia naukowe, lub za całokształt dorobku stanowiący poważny wkład w rozwój nauki, sztuki i innej twórczości, a także za niekwestionowanej wartości dokonania na polu międzynarodowym i/lub dla dobra Rzeczypospolitej.
o. W.: Czy Adam Michnik spełnia kryteria kwalifikujące do doktoratu honoris causa?
H. K.: Nie. Zaproponowano przyznanie doktoratu honoris causa osobie, która nie ma dorobku naukowego, lecz publicystyczny. Książki Adama Michnika, jego artykuły, felietony, eseje w „Gazecie Wyborczej”, prasie II Obiegu, w „Tygodniku Powszechnym” i innych mediach należą do literatury publicystycznej, nie naukowej. Za dokonania społeczno-polityczne i dziennikarskie redaktor Adam Michnik otrzymał już wiele rozmaitych nagród, przeważnie od gremiów zagranicznych. Nikt nie miałby żadnych zastrzeżeń, gdyby n.p. Klub Dziennikarzy, intelektualiści Platformy Obywatelskiej, czy też czytelnicy Gazety Wyborczej przyznali mu jakieś kolejne, wysokie wyróżnienie n.p. za świetne pióro, talent, aktywność społeczną, zaangażowanie w życiu politycznym, ale nie powinien wchodzić tu w rachubę doktorat honoris causa wyższej uczelni, przyznawany za inną kategorię zasług.
Sława redaktora Adama Michnika wynika bardziej z politycznej aktywności po stronie określonej partii politycznej, niż z obiektywnych zasług dla nauki i kultury w szerokim znaczeniu, czy też dla dzieła utrwalania pokojowego, godnego współżycia między ludźmi. Jego zaangażowanie w promowanie książki Jana Grossa „Strach”, pełnej oszczerstw, przeinterpretowanych półprawd i fałszów, niezauważanie braków warsztatowych Grossa świadczą negatywnie o Adamie Michniku jako historyku, czy też naukowcu.
Także to, co robi, jak sam mówi, będąc „Polakiem dla Żydów, a Żydem dla Polaków” jest jątrzeniem konfliktów, podsycaniem anty-aryjskości, a co za tym idzie antysemityzmu, jest konfliktujące i prowokacyjne. Gdyby wykorzystując fenomen swego pochodzenia działał pojednawczo, demaskował przyczyny szerzonych fałszerstw, to mogłoby być poczytane za wkład w rozwój kultury współżycia społecznego i jako takie liczyłoby się do doktoratu honoris causa. Tak niestety nie jest.
o. W.: Adam Michnik przez zwolenników prezentowany jest nie tylko jako zasłużony redaktor, dziennikarz, ale także jako „jeden z organizatorów nielegalnej opozycji w PRL”. Czy „zasługi” tego rodzaju brano pod uwagę przy uzasadnianiu wniosku?
H.K.: Żadnego uzasadnienia nie usłyszeliśmy. Pan Dziekan Wydziału powiedział tylko, że wniosek ów zgłoszony został przez Instytut Politologii. Wtedy jeszcze nie było nam wiadomo, że wcześniej pojawił się w Instytucie Filozofii i Socjologii, a dopiero kiedy tam przepadł, wprowadzono go na forum Rady Instytutu Politologii, gdzie przeszedł.
To, co czynił Adam Michnik w latach PRL-u, było nie tyle opozycją, co próbą przetransformowania ustroju tak, żeby mógł dalej funkcjonować z pozostawieniem władzy w tych samych rękach. Nie miało to nic wspólnego z polską drogą do socjalizmu, czy dążeniem do uczciwości, sprawiedliwości i z naszą racją stanu. Polemiki w mediach i na wiecach, w których Adam Michnik uczestniczył, były bardziej polaryzowaniem różnicy zdań między marksistami, pogłębianiem studiów nad tekstami lewicowych myślicieli, aniżeli opozycją.
Publikacje, także w pismach II obiegu, to nie tyle przejaw zatroskania o robotników, lecz przygotowanie niekorzystnego dla nich „okrągłego stołu”. Gdy Komisja Krajowa Solidarności zażądała powołania Nadzwyczajnego Trybunału w celu rozliczenia winnych za pomordowanie górników z kopalni „Wujek”, Adam Michnik powiedział, że są to „niepotrzebne i chore wytwory polskich kompleksów”. Z tego okresu pozostało wiele kordialnych fotografii Adama Michnika n.p. z gen. Czesławem Kiszczakiem, czy gen. Wojciechem Jaruzelskim.
o. W.: Doktorat honoris causa przyznaje się w imieniu uczelni za zasługi, które powinny być, tak sądzę, przez ogół, czy też większość jej pracowników akceptowane. Czy w tym wypadku tak było?
H.K.: Pod względem formalnym tak, wniosek został przegłosowany, gdyż, o ile sobie przypominam, 36 osób uprawnionych i obecnych na Radzie Wydziału Humanistycznego w dniu 9. lipca zagłosowało „tak”, a 20 osób „nie”, 3 osoby wstrzymały się od głosu, a 19 oddało głosy nieważne. Tak więc tych, którzy głosowali „tak” było więcej niż tych, którzy głosowali „nie”. Jednakże głosów na „nie” łącznie ze wstrzymującymi się i tymi, którzy oddali głosy nieważne było zdecydowanie więcej (42 osoby -53, 8 %). Oddający głosy nieważne, nie uczynili tego z tchórzostwa, ani z powodu jakichś wątpliwości, bo głosuje się anonimowo, lecz raczej uznali samą propozycję głosowania za coś niewłaściwego i zignorowali je. Można więc powiedzieć, że decyzja przyznania tegoż doktoratu była niezgodna z wolą większości osób obecnych na posiedzeniu Rady Wydziału. Zwyczajna większość jest wystarczająca przy zwyczajnych sprawach, ale doktorat honoris causa to nadzwyczajna i honorowa sprawa. Reguły postępowania powinny być tu specjalne. To, co głosi Adam Michnik, demaskuje się samo, jest przestarzałe, ma tylko nowe opakowanie. My to znamy. Nie można za to nikogo honorować. Przypomina mi się maksyma Słowackiego wypowiedziana w „Mazepie”: „Honor myślom, z których błyska nowy duch i forma nowa”. W nowym, ale zdrowym duchu jest nasza przeszłość i przyszłość.
o. W.: Czy w renomowanej Uczelni, takiej jak Wasza, najstarszej pedagogicznej w Polsce, kształcącej nauczycieli i wychowawców młodzieży, można studentom polecić redaktora Adama Michnika jako wzorzec honoru i godności?
H.K.: Większość naszych studentów to ludzie dojrzali, krytyczni i dalekomyślni, zdystansowani do zakłamanej propagandy. Mam więc nadzieję, że odrzucą tego rodzaju wzorce, nawet gdyby ktoś im je proponował. O tym świadczą takżenp. liczne e-maile , jakie otrzymuję od absolwentów, którzy wyrażają ubolewanie, że w ogóle doszło do takiej sytuacji, zapewniając, że popierają nasze Stanowcze „NIE” !. Zdajemy sobie sprawę, że jest to tylko zamanifestowanie postawy większości, ale ciągle mamy nadzieję, że Magnificencja, którego skądinąd bardzo cenimy, zdoła to odwrócić.
