Porady pedagoga i psychologa: Pamiętanie o przeszłości – cudowny dar kobiety
Dzisiaj podejmujemy kolejny temat dotyczący odkrywania kobiecej tożsamości. Jesteśmy w przeddzień święta Wszystkich Świętych, pamiętanie o przeszłości jest ważnym elementem jego przeżywania. Jaką rolę może odgrywać w tej pamięci kobieta?
Jutro będziemy wspominać naszych zmarłych. Kobiety mają ten cudowny dar pamiętania nawet drobnych szczegółów z wydarzeń rodzinnych, słów czy gestów osób, które odeszły. Zdolność ta jest niezwykle przydatna. Kiedy próbujemy sobie przypomnieć jakieś wydarzenia z przeszłości rodziny to często sięgamy do pamięci naszych mam, babci lub innej kobiety, która jest skarbnicą przeróżnych informacji. Obecnie jest nawet pewnego rodzaju moda na szukanie dalekich przodków, tworzenie drzew genealogicznych rodziny.
Człowiek chce wiedzieć skąd się tu wziął, kim byli jego rodzice, dziadkowie itd. Czy jednak ten dar kobiety pamiętania o wydarzeniach, datach i najdrobniejszych szczegółach nie przeszkadza czasem w życiu tu i teraz? Czy nie przeszkadza przebaczać i nie pamiętać o przewinieniach?
Jak każdy dar i ten jest jednocześnie zadaniem. Źle wykorzystany może stać się przekleństwem dla rodziny jak i dla samej kobiety. Matka, która będzie wypominać dawne przewinienia i błędy nie pozwoli się dziecku rozwinąć, będzie utwierdzać je, że jest słabe i nie poradzi sobie. Nie o takie pamiętanie tu chodzi. Dar ten jest zatem zadaniem, aby pamięć o dziadkach, pradziadkach nie zniknęła wraz z ich śmiercią. Święto wszystkich świętych jest dobrą okazją do wspominania i rozmowy o przodkach. Matka, która siada z dziećmi i opowiada im historie rodzinne, przekazuje jednocześnie wartości ważne dla danej rodziny, przekazuje odwagę ojców, wytrwałość kobiet, które musiały sobie radzić z trudami wojny, głodu, chorób, biedy. Są to dobre okazje do przekazywania ciągłości dziejów rodziny, uczy szacunku do osób starszych, a także do zmarłych. Zupełnie inne będą uczucia dzieci, gdy będą stawiały znicze na grobach osób, o których będą wiele wiedzieć. Takie opowieści sprawią, że będzie to dla nich osoba bliska.
Zatem warto porozmawiać o zmarłych z dziećmi przed pójściem na groby.
Oczywiście. Śmierć jest częścią naszego życia, nie należy dzieci przed takimi doznaniami chronić. W przeciwnym razie będą się bać śmierci nawet jako dorośli. Dla nas chrześcijan, którzy wierzymy w świętych obcowanie, jest łatwiejsze. Dzieci, którym od początku mówi się o zmarłych, o obcowaniu świętych w naszym życiu, nie czują lęku przed zmarłymi. Przeciwnie, jest to dla nich zupełnie naturalne i ciekawe, bo tajemnicze.
Czy zatem wdzierający się do Polski nowy sposób obchodzenia tego święta jako halloween, może być pomocny w oswajaniu lęku przed śmiercią?
Taki sposób obchodzenia święta jest ośmieszaniem tej niezwykłej tajemnicy życia i śmierci. Może on jedynie pozornie zmniejszyć lęk przed śmiercią, a w istocie zwiększa go. To jest również ośmieszanie naszych zmarłych. Czy zmarły dziadek, który w wyobraźni dziecka będzie wyglądał jak upiór może budzić szacunek? Wręcz przeciwnie. W ten sposób ośmiesza się wszystkie wartości. Co zatem nam pozostanie, do czego wychowamy nasze dzieci? Uważam, że trzeba je chronić przed tą szatańską tradycją z zachodu.
Czy to aż tak jest groźne? Wydaje się, że to może być niewinną zabawą?
Niestety. Obecnie właśnie poprzez dzieci wdzierają się do naszych domów obyczaje, przedmioty, postawy, które rozsadzają od środka naszą zbudowaną przez stulecia tradycję chrześcijańską. Czy naprawdę chcemy się cofnąć do czasów sprzed chrztu Polski. To absolutnie błędne koło. Musimy strzec naszych tradycji, bo jest ona zbudowana na krwi naszych męczenników, jak św. Wojciech, na krwi naszych przodków, którzy oddali życie za to, aby naród Polski mógł bez przeszkód budować swoją tożsamość.
Czy i tu kobieta ma swoje miejsce w podtrzymywaniu tych tradycji?
To jest jakby konsekwencja rozbudowywania daru pamięci o przeszłości. Gdy czytamy historie rodzin z czasów zaborów, widzimy, że były one pełne dzielnych kobiet, których mężowie ginęli w kolejnych powstaniach lub na zsyłkach. To właśnie dzielne kobiety przekazywały swoim dzieciom historię Polski, miłość do ojczyzny. Wpajały im konieczność służby dla wolnej i niezależnej Polski o której marzyły pokolenia. Robiły to wiedząc, że ucząc miłości do Polski, skazują często swoich synów na los poległych przodków, a swoje córki na życie samotnych wdów. Wszyscy polegli żołnierze mięli dzielne matki, które pamiętały. Jednak nie ulękły się. To dzięki tym dzielnym kobietom nazywamy się dziś Polakami. Gdyby nie ich odwaga, determinacja i miłość do ojczyzny, nasz naród już dawno przestał by istnieć. Im nikt pomników nie stawiał, nie napisano na ich grobach poległa w służbie ojczyźnie, ale właśnie im należy się nasza wdzięczność i miłość.
Dzisiaj również potrzebujemy odważnych, dzielnych matek, które będą mówiły o historii naszego kraju, o dzielnych bohaterach, o wartościach nieprzemijalnych, czyż nie?
Potrzeba dziś całej rzeszy dzielnych matek, które nie będą się bały poświęcić swojej kariery dla swoich dzieci, które opowiedzą im co jest prawdziwą wartością i przypomną o tych, którzy dla tych wartości byli gotowi umrzeć. Przypomina mi się w tym momencie mama ks. Jerzego Popiełuszki, która zapytana niedawno, czy myśli o tym co się stało z jej synem, powiedziała : „Tak musiało być, on nie mógł żyć inaczej, to wszystko było potrzebne”. Takiej odwagi życzę wszystkim matkom.
Bóg zapłać.
