Nauka rekolekcyjna wygłoszona podczas wielkopostnych rekolekcji dla rolników i mieszkańców wsi (6)
KONFERENCJA SZÓSTA
Czwarta Niedziela Wielkiego Postu, 18 III 2012 r.,. godz. 9,00
2 Krn 36,14-16.19-23; Ef 2,4-10; J 3,14-21
PRZESŁANIE CHRYSTUSOWEGO KRZYŻA – POST
I. Wprowadzenie do liturgii
Serdecznie wszystkich pozdrawiam, dzisiaj w Dzień Pański, w Czwartą Niedzielę Wielkiego Postu. Sprawujemy Eucharystię tu, w Dobromierzu, w kościele p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w parafii p.w. św. Michała Archanioła. Jesteśmy w połowie Wielkiego Postu. Dzisiejsza niedziela w tradycji Kościoła nosi nazwę niedzieli „Laetare” , niedzieli radości. Jesteśmy dziś wezwani do radości. Ta radość winna być owocem naszego nawrócenia, owocem przyjęcia Bożego Miłosierdzia. Chcemy prosić naszego Pana, za zakończenie naszych rekolekcji o duchową radość dla całego Kościoła, dla jego pasterzy i wiernych świeckich. Chcemy prosić o szczególne błogosławieństwo dla naszych rolników i mieszkańców wsi, gdyż im zawdzięczamy to, że mamy na stole chleb, że mamy na co dzień pożywienie. Wypraszamy też Boże błogosławieństwo dla wszystkich , którzy w tych dniach łączyli się z nami i dziś są także z nami poprzez fale Radia Maryja.
Chciałbym przywołać w tej chwili trzy słowa, które często wypowiada ks. bp Józef Pazdur, biskup pomocniczy – senior we Wrocławiu. Brzmią one: „dziękuję, przepraszam, proszę”. Słowa te chcemy dziś wypowiedzieć w tej Eucharystii wobec Pana Boga: „Panie Boże, dziękujemy za dar rekolekcji. Prosimy o Twoje Ojcowskie Błogosławieństwo na dalszą drogę życia”. I za chwilę wypowiemy trzecie słowo: „przepraszamy Cię Boże za nasze grzechy”. A Księdzu Biskupowi, który codziennie z nami się modli, i który świętował ostatnio 60-lecie kapłaństwa a jutro będzie obchodził dzień swoich imienin, dziękujemy za modlitwę i ogarniamy Waszą Ekscelencję naszą ,imieninową modlitwą.
Drodzy bracia i siostry, otwórzmy się na dar Bożego słowa. Niech Bóg przyjmie nasze uwielbienie, naszą wdzięczność za dzieło rekolekcji i niech nas napełni mocą Ducha Świętego na dalszą drogę życia.
Przeprośmy Pana Boga za nasze grzechy, abyśmy mogli godnie sprawować Najświętszą Ofiarę.
II. Homilia – Konferencja
Wstęp
W naszej ostatniej refleksji rekolekcyjnej, która winna być też niedzielną homilią, zastanowimy się najpierw nad przesłaniem liturgii słowa, a następnie wkomponujemy w to przesłanie temat postu, jednego z trzech uczynków pokutnych, który dopełnia jałmużnę i modlitwę, a także wiarę, nadzieję i miłość.
1. Przesłanie niedzielnej liturgii słowa – zapewnienie o Bożej miłości
W liturgii słowa dzisiejszej niedzieli otrzymujemy wyjaśnienie po co Chrystus przyszedł na świat. Cieszymy się, że przyszedł dla nas, aby nas wyzwolić z grzechu i otworzyć nam drogę do szczęśliwej wieczności. Jest także ostrzeżenie przed konsekwencjami odrzucenia Bożego planu zbawienia.
W Ewangelii Chrystus mówi o miłości Boga do świata: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” ( J 3, 16-17) W podobnym tonie przemawia dziś do nas św. Paweł: „Bóg będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jak nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni!” (Ef 2, 4-5). Jest to najważniejsza wiadomość, którą powinni znać i którą powinni żyć wszyscy ludzie na ziemi. Kto tę wiadomość przyjmuje, wierzy w nią i bierze ją sobie do serca, ten w duchu przeżywa radość. Zresztą cała Ewangelia, która opowiada o tej miłości Boga do człowieka nazywa się Dobrą Nowiną, radosną nowiną o miłości Boga do człowieka..
Bóg miłuje ten świat. Pierwszym przejawem Jego miłości jest stworzenie. Stworzenie jest objawieniem miłości ukrytej wewnętrznie w Bogu. Bóg stwarza, by rozlewać swą miłość. Nie wystarczyło Bogu miłowanie samego siebie; pragnął miłować i być miłowanym przez kogoś innego niż On sam. Ta miłość Boga do stworzenia ujawniła się szczególnie w dziejach zbawienia. Ukazywali ją z Bożego polecenia prorocy. Uciekali się do najwymowniejszych obrazów, jakie znali: do miłości ojca i matki wobec własnego dziecka. Przypomnijmy jeszcze raz te radosne dla nas słowa: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 1,2; 49,15-16). Prorok Jeremiasz dodaje, że jest to miłość wieczna, niezmienna: „Ukochałem cię odwieczną miłością” (Jr 31,3). Jest to także miłość zazdrosna, gniewna, która nie toleruje rywali. Stąd bierze się bezlitosna wojna z „obcymi bogami”. Przykładem tego jest historia opisana dziś w pierwszym czytaniu, gdy Bóg okazywał swój gniew wobec narodu, który lekceważył Jego prawo.
Drugi etap tej miłości Boga do świata objawia się we Wcieleniu i Odkupieniu. Jezus dla nas staje się człowiekiem. Za nas cierpi rany i umiera na krzyżu, umiera, abyśmy mogli zamieszkać w niebie na wieki. W ofierze krzyża miłość Boża osiągnęła swój szczyt: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” ( J 15,13). To jest właśnie owa Dobra Nowina, która powinna nas ciągle na nowo radować.
Miłość Boga do nas ujawnia się w naszym istnieniu. Jesteśmy dlatego, że jest Bóg. To On chciał nas mieć. Z miłości powołał nas do życia. Mogło nas nie być, a oto jesteśmy. Gdyby nas Bóg nie kochał, to by nas nie stwarzał. Bóg nas kocha w każdym czasie i w każdej sytuacji. Kocha nas miłością jedyna i niepowtarzalną, jakby nikogo więcej nie musiał kochać. Powtarzamy to raz jeszcze na zakończenie naszych rekolekcji.
2. Nasza odpowiedź na miłość Bożą
a) Uwierzyć w miłość Boga
W kontekście dzisiejszego przypomnienia o miłości Boga do świata i do każdego z nas, chcemy się zastanowić nad naszą odpowiedzią na tę radosną nowinę. Chcemy pomyśleć jak powinno wyglądać nasze życie po zadumie rekolekcyjnej. Pytamy więc, co ma być odpowiedzią z naszej strony na miłość Bożą?. – Przede wszystkim powinniśmy uwierzyć w tę miłość. Raz jeszcze chcemy powtórzyć z naszej rekolekcyjnej drogi słowa św. Jana Ewangelisty: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam! (1 J 4,16). Być może, że mamy trudności z powtórzeniem tego Janowego wyznania. Świat dzisiejszy nie wierzy w miłość. Jest zbyt wiele zdrad, zbyt wiele rozczarowań. Kto choć raz został zdradzony czy zraniony w miłości, ten lęka się kochać i często też nie chce być kochanym. Może dlatego, gdyż wie, jak to boli, gdy się zostaje oszukanym, zdradzonym. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam! ” (1 J 4,16). Uczynić to zdanie swoim po Oświęcimiu, po Kołymie, wypowiadać je w kontekście ludzkiej podłości, niesprawiedliwości, chorób i cierpień zwłaszcza niewinnych, wypowiadać je, gdy się niszczy polską wieś, gdy się rozkrada narodowy majątek, gdy kłamcy i oszuści zdają się zwyciężać – wypowiadać takie słowa – to wielkie bohaterstwo, to prawdziwa łaska. Z tego powodu powiększa się nieustannie rzesza tych, którzy nie potrafią uwierzyć w miłość Boga, a nawet w jakąkolwiek miłość.
Nie wierzą w tę miłość ateiści, agnostycy. Prof.. Janusz Kuczyński na sympozjum w Poznaniu w czerwcu 2002 roku, wyznał, że jedyną rzeczą, którą nie rozumie i która go bardzo boli jest to, że umierają nasi bliscy, nasi przyjaciele, umierają ci, których kochamy.. Faktycznie, bez przyjęcia życia wiecznego, tego się nie zrozumie.
Wielu Żydów do dziś mówi, że nie może być Boga, bo gdyby był, to nie byłoby Oświęcimia. W czasie spotkania opłatkowego na Uniwersytecie Wrocławskim, podeszła kiedyś do mnie studentka z opłatkiem i składając życzenia dodała, że spotkała ją przed chwilą wielka przykrość. Oto jej chłopak, z którym się przyjaźni w czasie składania życzeń, powiedział do niej, dlaczego ty jeszcze wierzysz?. Musisz być mocna i musisz się z tego wyzwolić. To sa ciosy, które nas bolą, które czasem otrzymujemy od tych, których kochamy. Są przedziwni ludzie na tym świecie.
W uwierzeniu w miłość Boga do świata mają trudności chrześcijanie, wierzący. Czasem pytają, gdy cierpią dzieci niewinne – gdzie jest Bóg?;. Po co takie dzieci się narodziły, dlaczego zostały stworzone? Po co – by cierpieć? Prowadziłem kiedyś pogrzeb młodych małżonków. Zginęli w wypadku drogowym. Osierocili troje dzieci. Trudny był to pogrzeb. Wielu było zapłakanych. Nasuwało się pytanie, dlaczego dzieci utraciły rodziców?
Jak jest u ciebie?; czy mógłbyś w tej chwili bez cienia wątpliwości powtórzyć za umiłowanym uczniem Pana: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam!”? (1 J 4,16). Może zostałaś zraniona w miłości i nie możesz się pozbierać; może cię coś boli, czego nie możesz uleczyć?
b) Uwierzyć w miłość ludzi
Na ziemi wbrew temu wszystkiemu co się dzieje, można spotkać prawdziwą miłość. Jeśli nie wierzysz, to posłuchaj. W jednej parafii w Legnicy, tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia przyszedł do ks. wikariusza parafianin i prosił, aby razem z nim pojechał do jego żony, do szpitala we Wrocławiu. Tłumaczył, że żonie będzie bardzo miło, jeżeli ksiądz z parafii ją odwiedzi. Leżała tam w szpitalu już 9 miesięcy i nie chodziła. Ksiądz zgodził się i pojechał z owym panem do Wrocławia. Przed wejściem do szpitala ów pan poprosił, by najpierw wstąpić do szpitalnej kaplicy, która była na parterze. Powiedział: że codziennie jak tu przyjeżdża, to najpierw wstępuje do kaplicy i modli się, by mógł zobaczyć żonę pogodną, by nie musiał oglądać jej cierpienia na twarzy. Jezus zawsze mnie wysłuchiwał. Chodźmy i dzisiaj do kaplicy i o to się pomódlmy”. Weszli więc do kaplicy na modlitwę, po czym udali się na drugie piętro na salę chorych, na której leżała jego żona wraz z kilkoma kobietami. Mąż podszedł do żony, wziął jej obydwie ręce, uniósł lekko do swoich ust i z czcią ucałował. Księdza to bardzo urzekło. Gdy po prawie dwugodzinnej rozmowie wyszli z sali, ksiądz powiedział do owego męża: „dziękuję panu”. On zapytał: „za co?”. Ksiądz odrzekł: „za to, że pan tak pięknie pocałował swoją żonę w rękę”. Uśmiechnął się i powiedział: „proszę księdza to jest moja żona, którą bardzo kocham, a teraz chyba jeszcze bardziej, gdy zachorowała. To przy okazji księdzu powiem: ksiądz nie jest pierwszą osobą, która mi za to dziękuję. Ja od dziewięciu miesięcy codziennie po pracy z Legnicy tu przyjeżdżam i za każdym razem tak się z nią witam. Pewnego razu, po ucałowaniu ją w ręce, które po kroplówkach, z popękanymi żyłami wyglądają prawie czarne i są brzydkie, jedna z kobiet, która leżała z żoną na tej sali wyszła i jak się okazało, czekała na mnie na korytarzu ponad godzinę. Gdy się pożegnałem z żoną i wyszedłem na korytarz, ona podeszła do mnie i powiedziała mi tak jak ksiądz dzisiaj: . Wtedy też zapytałem . Odpowiedziała, że . Powiedziałem jej, że to normalne, taka jest miłość. Wówczas owa kobieta odpowiedziała: „.
Drodzy bracia i siostry, budują nas takie sceny. Świadczą one o tym, że świat nie jest do końca zepsuty, że są wśród nas ludzie, którzy potrafią ewangelicznie kochać. Ten mąż nie poszedł sobie szukać nowej, zdrowej, młodszej kobiety, ale stanął przy tej, którą wybrał i której ślubował miłość i uczciwość, oraz to, że jej nie opuści aż do śmierci. Taka właśnie miłość wymaga często samozaparcia, wytrwałości w dźwiganiu krzyża, wymaga wyrzeczeń i to wszystko możemy nazwać w szerokim znaczeniu postem, opanowywaniem złych odruchów, swoich słabości i trwaniem na drodze miłości. Nie może się to obejść bez krzyża, bez zapierania się samego siebie. .
3. Naśladować Chrystusa przez praktykę postu i branie krzyża na każdy dzień
Zakończenie
