Nauka rekolekcyjna wygłoszona podczas wielkopostnych rekolekcji dla rolników i mieszkańców wsi (4)


Pobierz Pobierz

KONFERENCJA CZWARTA

Sobota po III Niedzieli Wielkiego Postu, 17 III 2012 r.,. godz. 8,30

Oz 6,1-6:; Łk `8,9-14

MIŁOŚCI PRAGĘ, NIE KRWAWEJ OFIARY – JAŁMUŻNA

Wstęp

Drodzy bracia i siostry, w naszej refleksji rekolekcyjnej przechodzimy dziś do tzw. uczynków pokutnych, których spełnianie zadał nam Chrystus na czas Wielkiego Postu i na całe życie. Te uczynki to: jałmużna, modlitwa i post. W takiej kolejności są one wymienione w Ewangelii, z pewnością wedle ich ważności, chociaż wiemy dobrze, że powinny one być zawsze łączone: jałmużna z modlitwą i postem, modlitwa – z jałmużną i postem oraz post z jałmużną i modlitwą. Zaczynamy od jałmużny. Nawiążemy do dzisiejszego responsorium: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary. Aczkolwiek nadzieja musi być wspomagana przez modlitwę i post, to jednak jest najważniejsza, gdyż jest ona przejawem bezinteresownej miłości i według niej będzie przeprowadzony kiedyś Sąd Ostateczny. Sprawę jałmużny przestawimy wedle schematu: jałmużna w nauczaniu i działalności Chrystusa, następnie – w nauczaniu i praktyce Kościoła oraz w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. Postaramy się nie przeoczyć odnieść jej do środowiska wiejskiego.

1. Jałmużna w nauczaniu i działalności Chrystusa

Jezus związał swoje życie z ubogimi, chorymi, z ludźmi znajdującymi się w potrzebie. Całe życie ziemskie spędził na służbie, na dawaniu siebie drugim. W swoim nauczaniu wzywał do bycia dla drugich, do służenia. Przypomnijmy co powiedział uczniom, w kontekście prośby skierowanej do Niego przez matkę synów Zebedeuszowych: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał być wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie waszym niewolnikiem. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz, aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20, 25-28). Wzywał także do dzielenia się z drugimi własnym mieniem: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8); „Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie i wy im czyńcie … Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Mt 6,30-31.35-36). Drodzy bracia i siostry, całe Pismo Święte a zwłaszcza ewangelie, wypełnione są wezwaniami do pełnienia czynów miłosierdzia: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7); Błogosławiony ten, kto myśli o potrzebującym i ubogim” ; „Miły jest człowiek, który lituje się pożycza”; „Sprawiedliwy cały dzień czyni miłosierdzie i pożycza”.

I jeszcze przesłanie Jezusa ze Środy popielcowej: „Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6,2-4).

Wskazania Jezusa są jasne i jednoznaczne. Dobro trzeba rozdzielać hojnie i nie na pokaż, nie dla pochwały i uznania, nie dla zdjęć na pierwszej stronie w prasie i by zobaczyli w telewizji. Św. Paweł daje nam jeszcze jedną radę: „Kto pełni uczynki miłosierdzia, niech to czyni ochoczo (Rz 12,8). Twój dobry uczynek będzie miał podwójną wartość, jeśli go wykonasz szybko, radośnie i ochoczo. Miłosierdzie nie zna ani zwłoki ani smutku ani przymusu.

Popatrzmy na chwilę jak Kościół podjął tę misję dawania jałmużny.

2. Jałmużna w nauczaniu i praktyce Kościoła

Kościół został posłany przez Chrystusa do świata, aby głosić prawdę Ewangelii, aby oddawać Bogu chwałę przez liturgię i otrzymywać w niej moc do czynienia dobra oraz, aby świadczyć posługę miłości, czyli rozdawać jałmużnę. Najbardziej był rozliczany przez krytyków z dawania jałmużny. Nie musimy się wstydzić, znaleźli się w dziejach Kościoła wielce jałmużnicy. Kościół budował dla ubogich i chorych: przytułki, szpitale, hospicja, ochronki dla sierot i biednych dzieci. Powstawały bractwa i zgromadzenia zakonne, które posługę biednym i chorym obrały sobie za swój charyzmat, za swe główne zadanie. Do dziś jeszcze w najtrudniejszych placówkach w domach specjalnych troski posługują siostry zakonne. Od wielu lat widzimy jak wydłużają się kolejki przy furtach klasztorów żeńskich w większych miastach po ciepłą zupę. Niemal każda diecezja wydaje dziennie po kilka tysięcy posiłków dla biednych. Nie często to pokazuje telewizja komercyjna i publiczna, bo one polują na sensacje i mają zasadę: jeżeli już coś o Kościele to nigdy pozytywnego, ale tylko to, co negatywne. Jest tyle dobra, które jest ukrywane przed światem, a odsłaniane jest głównie zło. Z tego diabeł musi się cieszyć. Wprawdzie Pan Jezus powiedział, by dobre uczynki spełniać w skrytości, ale też mówił: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który w niebie” (Mt 5,16). Przez czynną miłość uwiarygodniamy chrześcijaństwo, uwiarygodniamy Kościół.

Popatrzmy teraz nieco szerzej na sprawę jałmużny w naszym życiu osobistym rodzinnym i społecznym.

3. Jałmużna w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym

 – Dawanie czyni bogatszym

Najpierw, proponuję, abyśmy zauważyli, że Pan Bóg nakazując nam miłość, wzywając nam do dzielenia się z drugimi ma na celu nasze dobro. W dawaniu trzeba odkryć taką prawidłowość, która wyraża się w maksymie: dawanie, dzielenie się czyni nas bogatszymi. Dar ubogaca w pierwszym rzędzie dającego. Wygląda to na paradoks, ale taka jest moc daru, że ubogaca on nie tylko biorcę ale i dawcę. Pozornie może się wydawać, że jest inaczej, bowiem, gdy np. mając 100 zł, dam komuś 50, to zostaje mi 50. Stałem się jakby uboższy – materialnie tak, ale wzbogaciłem się duchowo, mniej „mam” ale pełniej, więcej „jestem”. Stąd też do dziś powtarzamy zdanie bł. Jana Pawła II, głoszące, że człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale przez to, na ile dzieli się z drugimi. Dawania trzeba się uczyć. Musimy tu pokonywać naszą wrodzoną miłość własną i skłonność do gromadzenia dóbr materialnych, a niekiedy pokonywać także wrodzoną pazerność. W naszej dotkniętej grzechem pierworodnym naturze jest zakodowana bardziej skłonność do brania, do gromadzenia, aniżeli do dawania, do dzielenia się z innymi. Ta skłonność nie leczona, nie opanowywana, związana jest z cierpieniem. Zabiegamy wtedy, żeby więcej zyskać i by nie utracić tego, co posiadamy. Niekontrolowana pożądliwość może być źródłem cierpienia człowieka. Uwolnienie od tego cierpienia przychodzi przez pozbywanie się żądzy posiadania i panowania, a to dokonuje się przez dzielenie się z innymi.

Podziwiamy dziś wiele osób w starszym wieku, którzy mając niewiele, z małej renty czy skromnej emerytury, potrafią się dzielić z innymi, wrzucają pieniążki do puszek na misje, na Kościół na Wschodzie, na ofiary katastrof i na inne zbożne cele.

 

– Co z kryzysem finansowym?

Omawiając sprawę jałmużny w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym chcemy zauważyć, że dzisiejsze państwo ma tendencję bardziej do zabierania nam, aniżeli do dawania. Rosną podatki, opłaty za energię i za inne media, ceny towarów, żywności, nawozów sztucznych, maszyn rolniczych środków ochrony roślin – rosną w tempie szybszym aniżeli wzrost emerytur, rent i cen skupu produktów rolnych.

Dopadł nas dzisiaj kryzys gospodarczy i finansowy, spowodowany nie przez zwykłych, biednych ludzi, ale przez światową finansjerę, przez utajnionych grandziarzy finansowych. Koszta tego kryzysu ponoszą najbiedniejsi a zyski zgarniają najbogatsi. Jesteśmy świadkami gigantycznego zadłużania się państwa, także województw, powiatów i gmin miejskich i wiejskich. Tzw. kryzys spowodował, że pojawiło się życie na kredyt. Trzeba stwierdzić, że życie na kredyt nie prowadzi do dobrobytu. Fatalnym posunięciem ostatnich rządów był tzw. proces dzikiej prywatyzacji, który doprowadził do upadku zakładów pracy, przedsiębiorstw, przemysłu ciężkiego (upadek kopalń, stoczni, hut, wielkich zakładów przemysłowych) i wygenerował ogromne bezrobocie, czego konsekwencją stały się wyjazdy Polaków, zwłaszcza młodych, za granicę w poszukiwaniu pracy i warunków do życia. Polityka gospodarcza idzie pod dyktat międzynarodowy. Interes państwa, dobro obywateli przestało być nadrzędnym prawem i przedmiotem zabiegów politycznych i gospodarczych. Zostajemy ostatnio zasypywani towarami wyprodukowanymi za granicą. Każą nam brać kredyty i kupować. A kto i czym będzie spłacał zadłużenia?. Nie wolno zubażać społeczeństwa kosztem niesienia pomocy bogatszym od nas. W życiu społecznym funkcjonuje zła zasada bogacenia się kosztem drugich. Kościół przypomina, że źródło współczesnego kryzysu finansowego leży w kryzysie wartości etycznych. Trzeba odbudować człowieka, promować jego godność, okiełznać pogoń za szybkim zyskiem, zwalczać korupcję i niesprawiedliwość społeczną. Kościół nie popiera biedy społecznej, ale stara się zawsze stać po stronie najuboższych i cierpiących. Przestrzega jednak przed bogaceniem się kosztem bliźnich. Ludzi kreatywnych, przedsiębiorczych wzywa do dzielenia się z innymi, z potrzebującymi.

4. Jałmużna w uczynkach miłosierdzia wobec ciała i wobec duszy

W ostatniej części naszej obecnej konferencji wrócimy jeszcze uwagę przynajmniej na niektóre uczynki miłosierdzia wobec ciała i wobec duszy, gdyż mają one ścisły związek z jałmużną Przypomnijmy je. Uczynki miłosierdzia wobec ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych grzebać. I uczynki miłosierdzia wobec duszy: grzesznych upominać, nieumiejętnych nauczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych.

Spośród tych czternastu wybierzmy cztery: trzy wobec ciała i jeden wobec duszy.

 

-Głodnych nakarmić

Mamy dziś wśród nas ludzi głodnych, zwłaszcza dzieci. Zadbajmy, by w kręgach naszych sąsiadów, znajomych nie cierpiał nikt z głodu. Są tu ważne nawet małe gesty niesienia pomocy. Niech do niesienia takiej pomocy zachęci nas obrazek z ostatniej wojny. Na jedno z miast niemieckich trwają ustawiczne naloty alianckie. Mieszkańcy muszą ciągle przebywać w schronach. Doskwiera im głód: brak pożywienia i picia. W jednym ze schronów przeciwlotniczych znajduje się wycieńczony z głodu chłopiec. W pewnej chwili zauważył go starszy mężczyzna. Wiedział,
że człowiek dorosły jest bardziej odporny na głód aniżeli dziecko. Powodowany dobrocią i współczuciem, wyciągnął z własnego schowka jabłko, które zachowywał na czarną godzinę. Wręczył go zgłodniałemu dziecku. Na widok jabłka chłopcu rozbłysły oczy. Towarzysz niedoli podzielił się ostatnim, co posiadał. Dziecko wzięło jabłko, ugryzło i zapytało z przejęciem: „czy ty jesteś miłującym Bogiem?”.
Mężczyźnie
pojawiły się łzy w oczach. Był głodny, ale szczęśliwy.

 

– Spragnionych napoić

Wiemy wszyscy jak ważna jest dla naszego organizmu woda. Jest łatwiej przetrzymać głód pokarmu niż pragnienie wody. Chorym, po operacji żołądka czy jelit, nie wolno podawać pokarmu, ale podaje się najpierw wodę. Człowiek jako istota cielesno duchowa potrzebuje pokarmu i napoju biologicznego, ale potrzebuje także pokarmu i napoju dla swego ducha. Duch zaś ludzki posiada w sobie pragnienie wiedzy. Wiedzę zaś człowiek jako dziecko zdobywa najpierw w domu rodzinnym a potem w sposób systematyczny i metodyczny w szkole. Przeżywamy obecnie przykre zjawisko zamykania szkół. Najpierw ich utrzymanie zostało przekazane samorządom, które rząd obarczył odpowiedzialnością za istnienie i funkcjonowanie tych placówek, a kiedy wiele samorządów nie radzi sobie z kosztami, następuje ich zamykanie.

Racje finansowe nie mogą być racjami najważniejszymi i jedynymi w zamykaniu szkół. Utrzymanie szkół jest szczególnie ważne w środowiskach wiejskich. Szkoła w tych środowiskach jest niekiedy jedyną placówką życia kulturalnego. Nie tylko kształtuje serca i umysły młodego pokolenia, ale także swoją obecnością promieniuje na wszystkich mieszkańców wsi. Szkoły bywają miejscem organizowania różnych spotkań, prelekcji, koncertów, okolicznościowych akademii. Szkoła jest zawsze wielkim dobrem publicznym, które trzeba promować, rozwijać i w razie potrzeby bronić przed upadkiem czy zamknięcie. Nie zabierajmy dzieciom szkół, nie pozbawiajmy ich nauczycieli. Jako społeczeństwo zasługujemy na to, abyśmy mieli z czego pić, gasić pragnienie wiedzy. Bo jak napisał ostatnio ks. infułat Ireneusz Skubis, redaktor naczelny katolickiego Tygodnika „Niedziela” – „wiedza, którą nabywamy w szkole jest napojem, który pomaga nam wzrastać, który poszerza nasze człowieczeństwo” („Niedziela” nr 9 z dnia 26 lutego 2012 r., s. 21). Trzeba otwarcie powiedzieć, że zamykanie szkół jest skandalem. Musimy pamiętać, że najważniejsze inwestycje to są te, które służą człowiekowi. Małe szkoły stwarzają szansę personalnego traktowania każdego ucznia, indywidualnego wychowania. Dlatego słusznie rodzice walczą dziś o otrzymanie zagrożonych szkół.

 

– Chorych nawiedzać

To także w każdym czasie, zwłaszcza dziś – ważny uczynek miłosierdzia względem ciała. Chorych mamy zawsze wśród nas . Leżą oni okresowo w szpitalach, ale także przebywają w naszych domach. Niekiedy wypatrują odwiedzin swoich dzieci, wnuków. Gdy jako kleryk Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu przyjeżdżałem do letnie wakacje czy ferie świąteczne do mojej miejscowości – na wieś, mama zawsze mnie wysyła do chorych sąsiadów , by im zanieść jakiś skromny podarunek, którym często był świeży chleb wypieczony w naszym domowym piecu, albo masło, ser czy wędlinę. Ważnym celem złożenia wizyty było też przeprowadzenie rozmowy, na którą chorzy oczekiwali.

Bądźmy wrażliwi na naszych chorych, na starszych, samotnych. Może im trzeba pomóc zrobić zakupy czy też spełnić jakąś inna posługę. Angażujmy w tę posługę także nasze dzieci i wnuki.

 

– Grzesznych upominać

Temu, pierwszemu z listy uczynków miłosierdzia wobec duszy, poświęcił wiele miejsca Ojciec św. Benedykt XVI w tegorocznym orędziu na Wielki Post. Papież umieścił w nim m. in. takie słowa: ” o brata oznacza również, że dbamy o jego dobro duchowe. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pewien aspekt życia chrześcijańskiego, który jak mi się wydaje, popadł w zapomnienie – upomnienie braterskie z myślą o zbawieniu wiecznym. Dzisiaj na ogół podchodzi się z dużą wrażliwością do kwestii opieki i miłości w kontekście dobra fizycznego i materialnego innych, natomiast niemal całkowicie pomija się milczeniem duchową odpowiedzialność za braci…. W Piśmie Świętym czytamy: „Strofuj mądrego, a będzie cię kochał. Ucz mądrego, a będzie mądrzejszy, oświecaj prawego, a zwiększy swą umiejętność” (Prz 9, 8-9). … Tradycja Kościoła zaliczyła „upominanie grzeszników” do dzieł miłosierdzia duchowego. Ważną rzeczą jest ocalenie tego aspektu miłości chrześcijańskiej. Nie należy milczeć w obliczu zła. Mam tu na myśli postawę tych chrześcijan, którzy przez szacunek dla człowieka lub po prostu z wygodnictwa dostosowują się do powszechnie panującej mentalności, zamiast przestrzegać swych braci przed tymi sposobami myślenia i postępowania, które są sprzeczne z prawdą i nie prowadzą do dobra”

Pomni na te słowa Ojca św., bądźmy odważni w kierowaniu rozsądnych upomnień. Zwracajmy uwagę na występki, niestosowności czy nadużycia, np. trwonienie czasu na telewizor, słuchanie mediów i ludzi wrogich Kościołowi i Polsce, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu; zgodę na zamieszkiwanie młodych bez ślubu, na wspólne wyjazdy par młodzieżowych na wakacje, na plotki, obmowy, zazdrość, egoizm; powszechna pogoń za pieniędzmi i rozrywką kosztem czasu poświęcanego najbliższym, zwłaszcza dzieciom; nieprzestrzeganie postu w piątki; powstrzymanie się od udziału w zabawach, oglądania programów rozrywkowych itd..

Ostatnio księża coraz częściej natrafiają podczas kolędy niesakramentalne małżeństwa. Niektórym w ogóle nie zależy na przyjmowaniu Komunii Świętej. Tracą przez to wielkie skarby, odcinają się od Bożego błogosławieństwa. Są także sygnały od księży, że wiele matek, ojców, godzi się na wspólne zamieszkanie narzeczonych, na wspólne wyjazdy młodych na wakacje. Zapytani o powód akceptacji takich praktyk, tłumaczą, ze młodzi winni się wypróbować, sprawdzić. Często zdarzają się fatalne skutki takiego sprawdzania się. Drodzy rodzice, upominajcie swoje dzieci i wnuki. Nie zgadzajcie się na zło, na życie w grzechu. Ja gdybym nie miał święceń kapłańskich, nie miałbym prawa odprawiać Mszy św., spowiadać wiernych. Kto nie przyjął Sakramentu Małżeństwa , nie ma prawa prowadzić życia seksualnego. Bóg powiedział: „Nie cudzołóż”. Nie chciejmy poprawiać Pana Boga. On się najlepiej zna na życiu i wszystko, co nam zalecił ma na celu nasze dobro

W imię dobra waszych dzieci, miejcie odwagę kierować do nich upomnienia . Trzeba tak je podawać, by młodzi byli przekonani, że tu chodzi o ich dobro. Porządkujmy nasze życie. Nie wolno się przyzwyczajać do życia w grzechu, nie wolno zgadzać się na zło. Pamiętajmy więc o papieskim przypomnieniu uczynku miłosierdzia względem duszy:: „Grzeszących upominać”.

Zakończenie

Prośmy Pana w tej Eucharystii, by odnowił naszą wrażliwość na potrzebę dzielenia się i pomagania potrzebującym. Obyśmy mogli kiedyś, na końcu ludzkiej historii, usłyszeć Jego słowa: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!…Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,34.40 ). Amen.

drukuj