Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

 

Szczęść Boże!

Śp. Lech Kaczyński przez kilka lat swej prezydentury przywracał nam pamięć narodową i wielkie narodowe święta. Uświadamiał, zwłaszcza ludziom młodym, ofiarę Powstania Warszawskiego. Celebrował wielkimi paradami kolejne rocznice odzyskania przez Polskę niepodległości po ponad 120 latach zaborów. Kolejne lata odbudowywania narodowej dumy, poczucia przynależności narodowej, uczuć patriotyzmu, a nawet miłości do Polski – do własnej Ojczyzny, dały w efekcie popularność marszów niepodległości organizowanych 11 listopada, które przyciągają do udziałów dziesiątki tysięcy Polaków z całej Polski.

Coraz śmielej używamy na pochodach polskiej flagi. Mimo wysiłków różnych prorządowych mediów nie wstydzimy się już tak bardzo barw biało-czerwonych, chociaż w oknach domów w miastach i na wsiach flagi polskie wywieszane są ciągle bardzo rzadko i wstydliwie. Z kolei urzędnicy różnych szczebli wydają się dbać bardziej o obecność flagi Unii Europejskiej w miejscach publicznych i w ich miejscach urzędowania, niż o odpowiednią edukację patriotyczną, upowszechniającą szacunek dla własnych barw narodowych i zachęcającą do ich eksponowania, zwłaszcza w dniu najważniejszego święta Państwa Polskiego, tj. w dniu Święta Niepodległości Polski.

W Warszawie odbyło się 11 listopada kilka marszów, z których jeden, najpotężniejszy liczący ok. 100 tysięcy uczestników, w którym szły liczne, różne środowiska i grupy opozycyjne wobec władzy PO-PSL, nie cieszył się sympatią władz ani, co zrozumiałe, mediów rządowych. Te roztaczały sielskie obrazki, przekazy z pogodnego, wyreżyserowanego, roześmianego spaceru Prezydenta Komorowskiego w otoczeniu licznych ochroniarzy, wojskowych i najświeższych jego sympatyków. W prawdzie w tym kondukcie flag biało-czerwonych zbyt dużo nie było, niejasny był sam jego przekaz, a zorganizowanie tego pochodu przez Pana Prezydenta miało na celu głównie, jak się zdaje, zajęcie trasy Krakowskiego Przedmieścia, Nowego Światu i Alej Jerozolimskich oraz dobrą godzinę tego przemarszu, tzn. wczesnym popołudniem, tak by pozbawić tej trasy i czasu organizatorów potężnych marszów opozycyjnych, to mimo to, media, z wyjątkiem Telewizji TRWAM, w swych przekazach tak manipulowały, by widzowie uwierzyli, że to właśnie na Krakowskim Przedmieściu, przy Panu Prezydencie i jego żonie jest ten główny nurt spraw polskich – spokój, radość i beztroska.

Natomiast potężny, 100-tysięczny, opozycyjny Marsz Niepodległości, został przez media zdiabolizowany. Nie pokazano dziesiątków tysięcy ludzi, tysięcy polskich flag i haseł wyrażających troskę o Polskę, jej przyszłość i niepodległość. Nie pokazano dziesiątków tysięcy młodych ludzi, którzy w obecnym marszu byli jeszcze bardziej widoczni niż rok wcześniej. Media pokazywały jedynie, jak i w zeszłym roku zresztą, różne – jak wszystko wskazuje, sprowokowane z zewnątrz zakłócenia Marszu Niepodległości przez dziwnych, zamaskowanych osobników, nazywanych przez media kibolami, choć żadnego dowodu na to nie było.

Media pokazywały wiec, jako typowe dla patriotycznego Marszu Niepodległości obrazy ciemności, chociaż Marsz rozpoczął się o 13 Mszą Świętą w Kościele p.w. Św. Barbary i o 14 rozpoczął się na Placu Defilad, gdy świeciło jeszcze słońce. Obrazy ciemności, z ogniem i dymem płonących rac, z przemykającymi cieniami zamaskowanych prowokatorów i hukiem granatów ogłuszających w tle, choć trwały tylko ok. 50 minut, zostały wbite w podświadomość telewidzów, jako odstraszająca wizytówka środowisk patriotycznych i symboli ich opozycyjnego marszu.

Widzowie otrzymali więc kłamliwy obraz, kłamliwych mediów. Spokój i odpowiedzialność niewielkiego, oficjalnego spaceru prowadzonego przez chronionego ściśle i zabezpieczanego przez służby specjalne i porządkowe Pana Prezydenta Komorowskiego, a z drugiej strony – bijatyka, ogień, dym, huk, policja strzelająca do uczestników Marszu Niepodległości i gazująca ich.

Marsz Niepodległości został przez policję, już na początku zatrzymany i podjęto próbę jego rozbicia i rozpędzenia. Policja Marszu nie chroniła, lecz atakowała! W mediach nie pokazano też, iż dziesiątki tysięcy ludzi, gdy media rządowe otrzymały już potrzebne im sceny, którymi mogły w wiadomościach telewizyjnych kompromitować Marsz Niepodległości, że po wyraźnie sprowokowanej z zewnątrz przerwie w Marszu, Marsz ten ruszył dalej. Część uczestników skręciła na wiec na Agrykolę, a tysiące ludzi poszło dalej pod Belweder, by złożyć hołd Marszałkowi Piłsudskiemu.

Metody manipulacji rządowych mediów są dziś takie same, jak w PRL-u, gdy kłamliwie relacjonowano np. pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski. Warto dodać, iż w czasie Marszu Niepodległości wyrażano poparcie dla Telewizji Trwam, a oklaskami obdarzono kapłanów stojących przy ul. Waryńskiego. Dominujące uczucie, które pozostaje po tegorocznym święcie 11 listopada, to uczucie smutku, że Polacy ciągle nie mogą swobodnie czcić rocznicy odzyskania niepodległości, że za niekontrolowane przez władze manifestacje patriotyzmu, za wolne słowo i opinię o władzy, spotykają ich kary. Jeśli władze myślą jednak, że dla świętego spokoju wyrzekniemy się wiary i polskości, to się mylą! Bóg i Polska, Honor i Ojczyzna nie mają ceny. Szczęść Boże!

drukuj