Myśląc Ojczyzna
Jubileusze i wybory
Szanowni Państwo!
Co roku Parlament Europejski hucznie obchodzi tzw. Dzień Unii Europejskiej, inaczej Dzień Schumana. Dziewiątego maja 1950 roku to właśnie Schuman, ówczesny minister spraw zagranicznych Francji, ogłosił deklarację uważaną za kamień węgielny Unii Europejskiej. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, socjalista Martin Schulz, rozpoczynając obrady mini sesji plenarnej w tym dniu w Brukseli, wygłosił uroczyste przemówienie nawiązujące do początków integracji kontynentu. Podkreślił, że Unia Europejska powstała na zgliszczach drugiej wojny światowej w Europie.
Rocznicę jej zakończenia obchodzi się również w tych dniach. Przewodniczący Schulz zakończył swoje wystąpienie sztandarowym dla euroentuzjastów przesłaniem, że to dzięki Unii Europejskiej przez ponad 60 lat w Europie panuje pokój. W tle tychże uroczystości dominowały komentarze na temat ostatnich wyborów prezydenckich we Francji oraz parlamentarnych w Grecji. Kampanie wyborcze w obu krajach w znacznej mierze koncentrowały się na aktualnych problemach Unii Europejskiej. W Grecji wygrały formacje przeciwne obecnej polityce Unii, szczególnie przeciwne metodom wychodzenia z kryzysu. Nowowybrany prezydent Francji socjalista Francois Hollande w kampanii wyborczej podważał zapisy paktu fiskalnego, czym mocno podrażnił głównych przywódców krajów Unii, przede wszystkim kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Nie jest tajemnicą, że nie tylko niemieccy politycy wspierali przegranego Nicolasa Sarkozy”ego, który dawał gwarancję zachowania status quo w Unii Europejskiej.
Komentując te wybory niemiecki dziennik Die Welt napisał, że „Francja i Grecja odrzuciły rzeczywistość”. Należałoby jednak dodać, że wspomniana rzeczywistość była i jest permanentnie odrzucana przez narody Europy. To przywódcy Unii zlekceważyli głos Francuzów i Holendrów, którzy w 2005 roku w referendum odrzucili traktat ustanawiający konstytucję dla Europy i po lekkim liftingu przedstawili ten sam dokument jako Traktat Lizboński. Trzy lata później także i on został odrzucony referendum w Irlandii, którą jednak ostatecznie zmuszono do jego przyjęcia. Większość polityków unijnych oraz posłów do Parlamentu Europejskiego, zaklinając rzeczywistość twierdziło, że Irlandczycy de facto nie głosowali nad treścią dokumentu, której prawdopodobnie nie znali, lecz rzekomo dali wyraz swego niezadowolenia względem rządu, czy sytuacji. Po ostatnich wyborach we Francji wielu sięgnęło do podobnej argumentacji, twierdząc, że Francuzi nie głosowali za Hollande”em, ale przeciw Sarkozy”emu. W tandemie z Angelą Merkel, nazywanym Merkozym, wymusił on przyjęcie pozatraktatowego tworu, jakim jest pakt fiskalny. Hollande, który sprzeciwia się dominacji Niemiec w procesie integracji, zapowiedział zmianę paktu fiskalnego i konieczność wzrostu gospodarczego, a także, co interesujące, obniżenie wieku emerytalnego do 60 roku życia. Jasno widać, że społeczeństwa i narody Europy, gdy mają swobodę wypowiedzi, głosują przeciwko lansowanej konstrukcji Unii Europejskiej. Natychmiast po wyborach we Francji pragmatyczna kanclerz Angela Merkel nie tylko pogratulowała Hollande”owi, ale stwierdziła, że „będzie przyjęty z otwartymi ramionami”. Tandem Merkozy zostanie więc zastąpiony Merkolandem i Francuzi mają nadzieję, że, jak zapowiadał Hollande, „odmieni on losy Francji” i „da na nowo nadzieję Francuzom”. Zwycięstwo Hollande”a było przewidywane przez wielu analityków daleko wcześniej, o czym nie mógł nie wiedzieć nasz premier Donald Tusk. Nie był on jednak zainteresowany spotkaniem z kandydatem na prezydenta Hollande”em podczas jego pobytu w Warszawie. Popełnił poważny błąd, gdyż na płaszczyźnie Unii Europejskiej partnerem polskiego premiera będzie nie francuski premier, lecz prezydent. Partner ten ma o wiele mocniejszy głos i to w trakcie posiedzeń, do których nasz premier nie będzie nawet dopuszczany. Trudno oczekiwać, że po warszawskim afroncie Hollande przyjmie go na brukselskich salonach z otwartymi ramionami. Czyżby nasz rząd stawiał głównie na świętowanie rocznic i wspólne fotografie?
prof. dr hab. Mirosław Piotrowski
