Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

Chwalę premiera Tuska

Szanowni Państwo!

Ja oczywiście wiem, że w katolickiej rozgłośni wskazana jest pewna
powściągliwość, ale z drugiej strony – uznanych poetów można chyba cytować? Przecież uznani poeci dostarczają mnóstwa cytatów na wszelkie możliwe okoliczności i wydaje mi się, że marnowanie takiego bogactwa byłoby wysoce niewłaściwe. Weźmy na przykład cytat uznanego poety nazwiskiem Julian Tuwim, który w wierszu „Na potwarców” dziwował się „ilu wielkich działaczów wyjrzało z rozporka”. Czyż nie pasuje to idealnie do posła Platformy Obywatelskiej imienia generała Gromosława Czempińskiego, wojewodzica bydgoskiego, Pawła Olszewskiego? Pan poseł Olszewski – i potwarca i działacz – więc najwyraźniej uznanego poetę Juliana Tuwima musiały wspierać proroctwa, że na tyle dziesięcioleci przed chwalebnym wyjrzeniem, pana
posła Pawła Olszewskiego przecież przewidział!

Do przewidzenia było również i to, że po lekkomyślnym zatrzymaniu generała Gromosława Czempińskiego w listopadzie ubiegłego roku, pana premiera Tuska zacznie opuszczać szczęście. Nie kąsa się ręki, która chleb daje – o czym pan premier Tusk, dopuściwszy sobie widać do głowy, że naprawdę jest taki, jak mówią o nim konfidenci poprzebierani za dziennikarzy mediów głównego nurtu – najwyraźniej zapomniał. Ale za takie zapominalstwo, za takie dowody rażącej niewdzięczności trzeba zapłacić. Toteż według ostatniego sondażu OBOP, pracę rządu premiera Tuska ocenia źle aż 70 procent ankietowanych, którzy dla samego premiera Tuska są jednak bardziej wyrozumiali – bo jego pracę źle ocenia 63 procent ankietowanych. No bo jakże można w taki sposób odwdzięczać się generałowi, który całą tę Platformę Obywatelską wystrugał z banana?

Cóż; koń jaki jest – każdy widzi, ale ja z kolei taki już jestem, że jak wszyscy chwalą – to ja nie, a znowu jak ganią, to ja próbuję chwalić. Zatem i teraz, kiedy notowania rządu i samego premiera Tuska pikują w dół niczym
Tupolew w Smoleńsku, postaram się premiera Tuska jednak pochwalić. Bo też i nieprawdą jest, że nie odnosi on żadnych sukcesów. Przeciwnie – co zawala, to zawala, ale sukcesy też ma.

Weźmy taki Narodowy Program Depopulacji. W ostatnich latach wyemigrowało z naszego nieszczęśliwego kraju około 3 milionów obywateli, dzięki czemu liczba mieszkańców naszego nieszczęśliwego kraju powoli, bo powoli, ale jednak zbliża się nieubłaganie do 15 milionów, jakie naszemu mniej wartościowemu narodowi wyznaczyli eksperci Klubu Rzymskiego. Warto zwrócić uwagę, że premier Tusk, strasząc emigrantów, że po powrocie do Polski natychmiast ich opodatkuje, osobiście zniechęcił znaczną ich część, a może nawet wszystkich do powrotu. Rzeczywiście – dzielić się zarobionymi za granicą pieniędzmi z panem ministrem Rostowskim – tego już za wiele nawet dla największego altruisty. 

Ale na tym przecież pan premier Tusk nie poprzestaje. Cennym uzupełnieniem Narodowego Programu Depopulacji jest Narodowy Program Eutanazji, którego istotnym elementem jest nie tylko sławna ustawa o refundacji leków, przewidująca wysoki poziom refundacji środków antykoncepcyjnych, ale również –
przedsięwzięcia organizacyjne w państwowej służbie zdrowia, zmierzające do ograniczenia hospitalizowania pacjentów chorych przewlekle. Na skutek podwyższenia ceny leków oraz wspomnianych przedsięwzięć jest nadzieja, że ludzie starzy i chorzy zaczną w stachanowskim tempie przenosić się na tamten świat. Z punktu widzenia rządu jest to niesłychanie korzystne, bo poprawia rentowność naszego mniej wartościowego społeczeństwa tubylczego – a cóż należy do obowiązków dobrego gospodarza, jeśli nie poprawa rentowności gospodarstwa? Jestem pewien, że skoro my to dostrzegamy, to dostrzegają to również okupujące nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackie watahy, no i oczywiście – Nasza Złota Pani Aniela. Czyż w przeciwnym razie trzymaliby Donalda Tuska na stanowisku szefa tubylczego rządu?

Ilustracją skuteczności Narodowego Programu Depopulacji jest fakt, że na przestrzeni ostatnich 20 lat udział dzieci i młodzieży w naszym społeczeństwie zmniejszył się aż o 10 procent. Trudno zatem w tej sytuacji odmówić premieru Tusku skuteczności we
wszystkim, czego się dotyka. W tej dziedzinie mu się udało, nie ma dwóch zdań. Nic zatem dziwnego, że w ramach Narodowego Programu Ogłupiania, Ministerstwo Edukacji Narodowej zachęca samorządy terytorialne do likwidowania szkół. Z informacji oficjalnych wynika, że do 5 lutego bieżącego roku, do kuratoriów wpłynęły uchwały samorządów dotyczące zamiaru likwidacji 400 szkół. Samorządy twierdzą, że brakuje im pieniędzy, w co chętnie wierzę, ponieważ Ministerstwo Sportu i Turystyki pochwaliło się, że do grudnia ubiegłego roku zbudowano aż 2012 „orlików”, a średni koszt każdego z nich wyniósł około 120 milionów złotych. Przez trzy lata na te „orliki” samorządy i rząd wydały prawie ćwierć biliona złotych! Nic dziwnego, że brakuje na inne rzeczy – ale najgorsze jest to, że skoro liczba dzieci i młodzieży gwałtownie u nas spada, to kto właściwie będzie tych boisk używał? Najwyraźniej program budowy „orlików” nie został skoordynowany ani z Narodowym Programem Eutanazji, ani z Narodowym Programem Depopulacji, a jeśli już – to najwyżej z Narodowym Programem Ogłupiania. Ale dosyć, bo zaczynam krytykować, a przecież chciałem premiera Tuska pochwalić. Nie wiedziałem, że to takie trudne.

 

Mówił Stanisław Michalkiewicz


drukuj