Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

Straszni mieszczanie, straszne lemingi.

Przez Polskę przetacza się fala protestów przeciwko likwidacji szkół. Protestują sami uczniowie, ich rodzice, nauczyciele. Dlaczego teraz? Bo w pierwszych dwu miesiącach roku, zgodnie z ustawą, rady gmin i miast mają termin podjęcia uchwał o likwidacji szkół, przedszkoli lub młodzieżowych domów kultury od nowego roku szkolnego. Skąd plany masowego zamykania placówek oświatowych? Tłumaczone jest to katastrofalnym stanem finansów samorządowych. Miast, miasteczek i gmin wiejskich nie stać na utrzymanie istniejącej sieci oświatowej. Nie stać ich, bo pieniędzy na ten cel nie zapewnił rząd.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest, że w wielu tych samorządach większość w radach miejskich, zwłaszcza w dużych miastach, ma Platforma Obywatelska. Jeśli np. w Krakowie zapadnie na przykład decyzja o zamknięciu szkół lub MDK-ów, to odpowiedzialność spada właśnie na partię Donalda Tuska, która dysponuje absolutną większością głosów. Ta sama Platforma rządzi w kraju, a jej premier chwalił się, że podniósł uposażenie nauczycieli. Zapomniał dodać, że subwencja oświatowa kierowana do samorządów na utrzymanie szkół nie gwarantuje nie tylko wypłaty tych podwyżek ale i bieżącego finansowania nauczania dzieci na minimalnym poziomie. Tu podwyżki płac – tu zamykanie szkół. Partia ta sama. Pamiętają państwo teorię zderzaków Lecha Wałęsy? On miał być od zbierania pochwał i propagandy sukcesu, a jego podwładni mieli jak zderzaki przyjmować na siebie niezadowolenie społeczne. Premier Tusk okazuje się wiernym uczniem Lecha Wałęsy. Premier hojną ręką dał podwyżki nauczycielom, a o pieniądze na tę wypłatę niech się martwią samorządy – zderzaki Platformy Obywatelskiej.

Podobnie rząd postąpił z podniesieniem składki rentowej o dwa punkty procentowe. O to, z czego sfinansowane zostaną skutki tej zmiany w samorządach, zatrudniających nauczycieli, kierowców autobusów, pracowników socjalnych i tysiące innych osób, już rząd tak się nie zatroszczył, powiększając dziurę budżetową gmin w Polsce o kolejny miliard złotych. I tu znowu w wielu miastach – zderzakami okażą się radni Platformy Obywatelskiej, którzy firmować będą niepopularne cięcia budżetowe. I nie zbuntują się. Dalej wierzyć będą w swą partię i pomagać jej wygrać kolejne wybory.

Jak to wszystko jest możliwe? Dochodzi przecież do swoistego partyjnego rozdwojenia jaźni. Na szczeblu rządowym, sejmowym, w Warszawie podejmowana jest jakaś decyzja szkodliwa dla obywateli. A na dole – szeregowi działacze udają przed wzburzonymi obywatelami, że to nie oni, że nic się nie stało, a nawet – protestują w formie niewiele dającej rezolucji przeciwko posunięciom własnego partyjnego rządu. I to nie tylko w dziedzinie budżetu. Radni PO np. protestują przeciwko decyzji rządu PO i platformerskiej większości sejmowej umożliwiającej łatwą lokalizację anten telefonii komórkowej w pobliżu szkół i mieszkań. Radni PO uchwalają rezolucję przeciwko decyzji wynikającej z rządów PO o likwidacji Chóru Polskiego Radia. Przykłady moglibyśmy mnożyć. Jak to wszystko jest możliwe? W jaki sposób ci sami ludzie wspierają partię likwidującą szkoły i protestują przeciwko likwidacji tej szkoły? Dlaczego wyborcy dają się nabierać na ten prosty chwyt propagandowy i nie potrafią połączyć przyczyny ze skutkiem?

Odpowiedzią jest stary wiersz Juliana Tuwima „Straszni mieszczanie”.

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc – widzą wszystko oddzielnie

Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Podstawowym problemem społecznym, problemem który uniemożliwia właściwe funkcjonowanie państwa i rozliczanie przez naród nieudolnego rządu jest u nas właśnie zanik umiejętności łączenia przyczyny ze skutkiem u bardzo wielu naszych rodaków. Zbyt wielu Polaków , że użyję znów słów Tuwima „w dżungli zdarzeń widmami płynie”, nie kojarząc faktów i nie przypisując właściwym osobom i formacjom odpowiedzialności za krzywdy, które im się dzieją. To nie tylko spuścizna po czasach komunizmu, bo przypadłość strasznych mieszczan w dużo większym stopniu dotyczy ludzi wychowanych już po 1990 roku, tylko zyskali oni pieszczotliwą nową nazwę lemingów. Wychowani zostali w nowej propagandzie i nowej kulturze komercyjnej, która zyski czerpie właśnie tym wyższe im bardziej konsumenci nie łączą przyczyn ze skutkami. Potrzebna jest do zmiany tego stanu rzeczy ogromna, cierpliwa praca, nie w inny sposób, ale przy pomocy niezależnych mediów. Dlatego tak ważne jest, by TV Trwam docierała bez przeszkód do wszystkich. Jak na razie Platformie Obywatelskiej udało się jedno, prócz propagandy – doprowadzenie do potrzeby ciągłych protestów, demonstracji, pikiet i zbiórek podpisów, ogromnej aktywności nomen omen obywatelskiej. Ale i to niebacznie wywołane przez siebie zjawisko chce ukrócić -prezydent Komorowski już wniósł do sejmu projekt ograniczenia prawa do zgromadzeń. Ale to temat na osobny felieton.

Serdecznie Państwa pozdrawiam,

mówiła Barbara Bubula

drukuj