Myśląc Ojczyzna
Tak się dziwnie i ciekawie składa, że w grudniu tego roku polska debata publiczna dotyczy równocześnie trzech spraw: suwerenności Polski w kontekście niebezpiecznego zacieśniania więzów Unii Europejskiej, przyszłorocznego budżetu i pamięci o stanie wojennym.
W tych debatach po stronie rządowej pojawiają się postacie premiera Tuska, ministra finansów Rostowskiego oraz ministra spraw zagranicznych Sikorskiego. Niesłusznie. We wszystkich trzech sprawach: suwerenności, budżetu i pamięci narodowej warto postawić kilka ważnych pytań ministrowi kultury. Minister Zdrojewski nie pojawia się na pierwszym planie. A powinien. Polityka kulturalna państwa to nie tylko eleganckie premiery i koncerty. To cały zespół działań dla zachowania wspólnych wartości, instytucji, edukacji kulturalnej oraz stwarzania warunków do powstawania współczesnych arcydzieł.
Pierwsze pytanie do ministra kultury brzmi: dlaczego w mecenacie państwa, we wspieraniu środowisk artystycznych istnieje tak silny lewicowy przechył? Dlaczego twórcy związani z czasopismem „Krytyka Polityczna” mają się jak pączki w maśle, a poezja, proza, muzyka i sztuki plastyczne nawiązujące do tradycyjnych wartości, konserwatywne, narodowe i chrześcijańskie nie mogą liczyć na wsparcie odpowiednie do swej mocy jednoczenia Polaków wokół rzeczy wspólnych? Skąd to wrażenie, że dziesiątki, setki tysięcy, ba nawet miliony złotych skierowane z budżetu państwa przez Ministerstwo Kultury na rzecz postępowych i niszczących tradycję projektów tak bardzo współgrają z ideą Europy ogłoszoną w Berlinie przez ministra Sikorskiego?
A oto drugie pytanie do ministra Zdrojewskiego. Dlaczego polskie państwo tak nieudolnie i słabo dba o podstawową edukację kulturalną u wszystkich obywateli? Owszem, przywrócone zostały lekcje plastyki i muzyki w szkołach, ale równocześnie ograbiono samorządy z właściwego finansowania oświaty. Przez polskie miasta przetaczają się fale protestów przeciw likwidacji i prywatyzacji młodzieżowych domów kultury – tak jest w Krakowie, w którym zagrożone są zajęcia dla trzydziestu tysięcy dzieci. Polska w czasach zaborów przetrwała przede wszystkim dzięki kulturze, literaturze i językowi. Czy zatem zapaść w powszechnym dostępie do kultury nie jest zabiegiem podobnym do likwidacji polskiej armii?
Współcześnie w dobie mediów elektronicznych, udział w kulturze ze strony najszerszych mas społeczeństwa bardzo często związany jest z telewizją i radiem. I tu rodzi się trzecie pytanie do ministra kultury. Dlaczego rząd doprowadził do katastrofy finansowej mediów publicznych, zaprzestania produkcji polskich filmów animowanych dla dzieci, do upadku finansowania kultury w Polskim Radiu i Telewizji Polskiej? Dlaczego polskie media narodowe są najgorzej finansowane spośród mediów wszystkich krajów Europy? Łożymy na nie aż siedemdziesiąt razy mniej niż Niemcy.
Jakiś czas temu z wielką pompą podpisany został między rządem PO a artystami pakt dla kultury, w którym zagwarantowane zostało, że na kulturę w budżecie przeznaczone zostanie co najmniej 1% środków. Spójrzmy zatem, jak do tego poziomu dochodzi się w projekcie dochodów i wydatków państwa na rok 2012 właśnie przesłanym posłom. W dziale budżetowym kultura i ochrona dziedzictwa narodowego zapisane zostało zaledwie 1,8 mld zł co stanowi tylko niewiele ponad pół procenta wydatków budżetu. Zadajmy zatem kolejne, czwarte pytanie ministrowi kultury: jak wywiązał się z podpisanej deklaracji radykalnego podwyższenia środków na polską kulturę?
To z ministerstwa kultury właśnie pochodzą najważniejsi ludzie decydujący o zawartości programowej Telewizji Polskiej. Wypada więc zadać ministrowi Zdrojewskiemu pytanie piąte. Dlaczego oferta programowa telewizji tak daleka jest od rzetelności i bezstronności w informowaniu? Dlaczego w TVP podobnie jak w stacjach komercyjnych widzowie nie zobaczyli prawdziwego przebiegu Marszu Niepodległości 11 listopada?
Ministerstwo Kultury współodpowiada wraz z Krajową Rada Radiofonii i Telewizji za politykę audiowizualną państwa. To tam powstają ustawy regulujące rynek telewizyjny. Stad pytanie szóste: Dlaczego minister nie domaga się skutecznie, by w każdym najuboższym domu obecny był bezpłatny cyfrowy sygnał telewizyjny, zapobiegając wykluczeniu osób starszych i rodzin wielodzietnych? Dlaczego brak zapewnienia dostępu bliskiej katolikom TV Trwam do cyfrowego nadawania naziemnego?
I wreszcie siódme pytanie. Dlaczego tak słabo promowany i chroniony jest język polski i polska dobra literatura? Suwerenność w dzisiejszym świecie opiera się o rodzimy język, który bez poezji umiera.
Nie chcemy, by Polska trwała w stanie jakiejś półniepodległości, by połowa naszych rodaków usprawiedliwiała stan wojenny i byśmy stracili resztki instynktu samozachowawczego. By tak nie było, trzeba ważne pytania zadawać nie tylko premierowi Tuskowi, ministrowi Rostowskiemu i Sikorskiemu. Także Minister Kultury jest za to odpowiedzialny. Także wydając pieniądze przyszłorocznego budżetu.
