Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

Przeszkoda szczęśliwie usunięta?

Szanowni Państwo!
Do szlifierni diamentów w Amsterdamie pewien klient przyniósł wyjątkowo duży diament z prośbą, by przeciąć go na dwie części. Wytrawnym fachowcom jednak na widok diamentu ręce trzęsły się ze strachu przed ryzykiem przypadkowego uszkodzenia go i odmawiali podjęcia się operacji. Wtedy właściciel szlifierni zawołał praktykanta: Moniek, masz tu diament i przetnij go na pół! Moniek pogwizdując chwycił diament i po chwili przyniósł idealnie przecięty. Zdumiony klient popatrzył na właściciela szlifierni, a ten mu wyjaśnił, że Moniek nie zdawał sobie sprawy z wartości diamentu i dlatego bez obawy można było zlecić mu jego przecięcie.
Nie ulega wątpliwości, że rosyjski premier Włodzimierz Putin jest znakomitym fachowcem i to pod każdym względem. Skoro to własnie on został przewodniczącym komisji mającej wyjaśnić przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu, który rozbił się w pobliżu wojskowego lotniska Siewiernoje pod Smoleńskiem, to obawiam się, że rezultaty prac tej komisji mogą być podobne do raportu słynnej komisji Warrena, badającej okoliczności zabójstwa prezydenta Kennedy`ego w Dallas. I to wcale nie dlatego, by premier Putin nie chciał, albo – co już byłoby podejrzeniem niegrzecznym – nie potrafił przyczyn tej katastrofy wyjaśnić. Przeciwnie – ponieważ właśnie on, elpiej niż ktokolwiek inny, zauważy wiele aspektów każdego szczegółu, nie tylko technicznych, ale również, a może przede wszystkim – politycznych, to paradoksalnie to właśnie może komisji bardzo utrudnić zadanie.
Podobnie było z komisją Warrena. Przesłuchała niezliczonych świadków, zanalizowała tysiące zdjęć, zapoznała się z licznymi, fachowymi ekspertyzami – a mimo to, a może właśnie dlatego, dzisiaj o przyczynach, a nawet o samym przebiegu zamachu na prezydenta Kennedy`ego wiemy tyle samo, co i przedtem, to znaczy – zanim komisja Warrena rozpoczęła pracę.
Kiedy kilka lat temu byłem w Dallas, obejrzałem dokładnie miejsce zamachu. Nieopodal wznosi się budynek składnicy księgarskiej, w której agenci ujęli Harry`ego Oswalda. Na ścianie budynku umieszczona jest metalowa tablica pamiątkowa, na której napis głosi, że z okna tego budynku Harry Lee Oswald „prawdopodobnie” strzelał do prezydenta Kennedy`ego. „Prawdopodobnie”! W tym słowie, przypominającym westchnienie bezradności, zamykają się rezultaty prac komisji Warrena. Ciekawe, czy rezultaty prac komisji Putina będzie można podsumować podobnie, czy też jakimś bardziej kategorycznym określeniem?
Oczywiście dzisiaj na to jest jeszcze za wcześnie, bo ani komisja nie zakończyła pracy, a poza tym – trwa żałoba, podczas której w ogóle mało co wypada robić, a już zwłaszcza – głośno dociekać przyczyn katastrofy. Jednak mimo żałoby, kiedy to nie wypada… – i tak dalej, chciałbym jednak podzielić się pewnym niepokojacym spostrzeżeniem.
Jak pamiętamy, rząd rosyjski zorganizował w Katyniu uroczystości dnia 7 kwietnia, chociaż wiadomo było, że polskie uroczystości państwowe z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego wyznaczone zostały na 10 kwietnia. Co więcej – na 7 kwietnia premier Putin zaprosił do Katynia premiera Tuska, co w tych warunkach nosiło znamiona intrygi obliczonej na wykorzystanie powszechnie przecież znanej animozji między polskim premierem, a polskim prezydentem. Podczas uroczystości w dniu 7 kwietnia, z ust obydwu przemawiających dygnitarzy padło hasło do pojednania między narodami polskim i rosyjskim, który właśnie był świeżo po obejrzeniu filmu o Katyniu w reżyserii Andrzeja Wajdy. Wszystko jednak trwało w zawieszeniu, bo przecież 10 kwietnia do Katynia miał przybyć prezydent Lech Kaczyński, który w tej sprawie tez pewnie miał coś do powiedzenia.
Ale chociaż miał coś do powiedzenia, to na skutek katastrofy już nic nie powiedział i nie powie. W tej sytuacji samozwańczy komitet ochotników postanowil kontynuować inicjatywę zapoczątkowaną 7 kwietnia, bez czekania na zakończenie żałoby narodowej. Najwyraźniej muszą dlaczegoś uważać, że z pojednaniem nie można poczekać nawet kilku dni, chociaż skądinąd wiadomo, że pośpiech jest wskazany jedynie w dwóch przypadkach: przy biegunce i przy łapaniu pcheł. Nie mówię o panu Danielu Olbrychskim, bo przecież on tylko odczyta, co mu tam napiszą starsi i mądrzejsi – ale o starszych i mądrzejszych – że najwyraźniej nie mogą już się doczekać pojednania z narodem rosyjskim.
Oczywiście żaden z nich mi się nie zwierza, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż może kierować nimi pragnienie zachowania ścisłej symetrii między strategicznymi partnerami, to znaczy – Niemcami i Rosją. Z Niemcami, jak wiadomo, już się pojednaliśmy, w związku z czym nie tylko nie wypada nam wysuwać jakichkolwiek pretensji, ale również – nie wypada przeszkadzać, gdy różne pretensje wysuwa pani Eryka Steinbach. Wprawdzie Nasza Złota Pani Aniela tradycyjnie już się od niej „odcina”, ale przecież w deklaracji, jaką CDU i CSU wydała w maju ubiegłego roku, postawiła wobec społeczności międzynarodowej twardy postulat „uznania praw” niemieckich wypędzonych.W tej sytuacji pragnienie symetrii może zaprowadzić nas bardzo daleko, więc może rzeczywiście moment żaloby, kiedy nikt nie ma głowy, by się nad tym zastanawiać, jest najbardziej odpowiedni?
I może bym w ogóle nie zwracał na to uwagi, gdyby nie pewien drobiazg, ale bardzo znamienny. Pospiech, z jakim samozwańczy ochotnicy pragna pojednać się z narodem rosyjskim zanim jeszcze prezydent Kaczyński zostanie pochowany, może stanowić dodatkową, chociaz nie wyrażoną werbalnie informację, że oto w jego osobie znikła ostatnia i najważniejsza przeszkoda na drodze do tego pojednania. Być może taka intencja inicjatorom apelu nie przyświeca, ale niezależnie od intencji takie wrażenie można odnieść. A skoro można – to będzie odniesione. W ten sposób inicjatywa wpisuje się w sekwencję rosyjskiej polityki, już nie tylko historycznej, ale europejskiej. Sekwencję, ktorej ważnym elementem były uroczystości 7 kwietnia – bo przecież od nich wszystko się zaczęło – łącznie z tragicznym zakończeniem.
Mówił Stanisław Michalkiewicz

drukuj