Majowe zamyślenia z Janem Pawłem II – dzień 29
28 maja
Jezu, ufam Tobie!
Był 17 sierpnia 2002 roku.
Dobiegała końca ósma pielgrzymka
Papieża Polaka do Ojczyzny.
Każdy z nas czuł, że to pewnie ostatnia,
ale nie chciało się myśleć.
Od zamachu na życie Ojca Świętego w 1981 r.
Papież był coraz słabszy, ale duchem
coraz mocniejszy i widzący dalej.
Właśnie tego dnia Ojciec Święty
konsekrował bazylikę Miłosierdzia
Bożego w Krakowie-Łagiewnikach.
Nie bez powodu czynił to
z wielkim wzruszeniem.
Wiele moich osobistych wspomnień
wiąże się z tym miejscem.
Przychodziłem tutaj, gdy pracowałem
w pobliskim Solvayu…
w drewnianych butach…
Jak można było sobie wyobrazić,
że ten człowiek w drewniakach
będzie kiedyś konsekrował bazylikę
Miłosierdzia Bożego
w krakowskich Łagiewnikach.
Boże, Ojcze Miłosierny,
pochyl się nad nami grzesznymi,
ulecz naszą słabość…
miej miłosierdzie dla nas
i całego świata.
Stąd ma wyjść iskra,
która przygotuje świat
na ostateczne przyjście Chrystusa.
Trzeba tę iskrę rozniecić…
Bądźcie świadkami miłosierdzia.
We Mszy Świętej na Krakowskich Błoniach
uczestniczyło około dwóch milionów ludzi.
Zgromadzenie sięgało
aż na Kopiec Kościuszki.
To było pożegnanie Papieża – Polaka,
a Ojciec Święty był słabiutki.
Sprawował Mszę Świętą jak Baranek
złożony na ołtarzu.
Oczywiście, że kazanie było na temat:
Abyście się wzajemnie miłowali,
jak ja Was umiłowałem.
Przecież to trudno opowiedzieć słowami.
Wszyscy chcieli zatrzymać dla siebie
każde słowo, aby żadne
nie padło na ziemię.
Bóg, okazując nam miłosierdzie,
oczekując, że będziemy świadkami
miłosierdzia w dzisiejszym świecie…
Kościół od początku naucza
o Bożym miłosierdziu, ale dzisiaj
jest szczególnie wezwany, aby
głosić światu to wezwanie,
wybrał do tego nasze czasy,
wiek dwudziesty, naznaczony w szczególny
sposób misterium nieprawości.
Człowiek nierzadko żyje tak,
jakby Boga nie było. Usiłuje
decydować o zaistnieniu życia,
wyznaczać jego kształt
przez manipulacje genetyczne
i określać granice śmierci…
Doświadczając tej tajemnicy nieprawości,
człowiek przeżywa lęk przed przyszłością,
przed pustką, przed cierpieniem,
przed unicestwieniem…
Chrystus wchodzi w nasze czasy,
aby wskazać źródło ukojenia, nadziei
w odwiecznym miłosierdziu Boga.
Jak bardzo potrzebuje świat
Bożego miłosierdzia… z głębin
ludzkiego cierpienia, tam, gdzie
panuje nienawiść, gdzie wojna,
ból i śmierć niewinnych, tam
potrzeba miłości miłosiernej.
Bracia i Siostry!
Potrzeba nam spojrzenia miłości…
Potrzeba wyobraźni miłosierdzia.
A bezbożni mówili:
Nam potrzebny Bóg ekonomii,
polityki, Bóg siły i prawa.
Nieprawda!
A jednak na ostatnie czasy
Bóg zostawił nam
swoje Miłosierdzie.
Jezu, ufam Tobie!
ks. bp Józef Zawitkowski
