Homilia wygłoszona przez bp. Antoniego Pacyfika Dydycza podczas mszy św. w XI rocznice wizyty Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II w Drohiczynie


Pobierz Pobierz

1. Godną podziwu i trwałej pamięci jest matka.

Kolejny raz świętujemy rocznicę pobytu Jana Pawła II wśród nas. Jednocześnie chcemy pokłonić się naszej małej Ojczyźnie, czyli Podlasiu, ale nie możemy przy tym wszystkim zapomnieć o całej Polsce, jak i o Kościele Powszechnym.

Takie spojrzenie bowiem pozostawił wśród nas Papież z Wadowic, podkreślając szczególny wymiar macierzyństwa w życiu biologicznym, społecznym i duchowym. I dlatego tak nam bliska jest każda rodzina, tak są drogie dziecięce lata, tak ważna tożsamość narodowa i tak cenne zakorzenienie w Kościele Chrystusowym.

Obecność Ojca Świętego wśród nas w sposób szczególny jednak uwrażliwiła na znaczenie wymiaru macierzyństwa ojczyźnianego i kościelnego. Najpierw zacznijmy od Ojczyzny jako takiej. Oto wyznanie Jana Pawła II: „Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas: z niej się wyłaniam … gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb. Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia” (Jan Paweł II, „Myśląc Ojczyzna”).

A więc „Ojczyzna – kiedy myślę wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam …”. Przed chwilą wysłuchaliśmy fragmentu z drugiej Księgi Machabejskiej. Wrogowie Narodu Wybranego schwytali siedmiu braci Machabejczyków razem z matką. To była wielka strata dla walczących o niepodległość. Ale przed schwytanymi było jeszcze wiele cierpień ze śmiercią włącznie. Zwycięski król domagał się tylko, czy też aż jednego, aby wyparli się własnej tożsamości, bo to oznaczało złamanie prawa Mojżeszowego. Niczego wszakże nie osiągnięto. Torturowano chłopców na oczach matki. Ale ona była silną matką, mocną duchem. Zachęcała swych synów, aby się nie poddali. Zginęła jako ostatnia.

2. „Mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica …”.

Matka Machabejska i jej synowie na zawsze pozostaną wzorem i przykładem wyrażania siebie wobec i w ramach określonej cywilizacji oraz zakorzenienia. Oto cztery dni temu przeżyliśmy beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszko. To o nim, o jego twarzy mówił ks. abp Angelo
Amato. Był on w Warszawie parę razy. Oglądał pamiątki po błogosławionym, jego fotografie. I wyznaje: „Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego Kapłana była podobna do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło piękno i godność. Zakrwawione usta tej umęczonej twarzy zdawały się powtarzać słowa Sługi Pańskiego: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem” (Iz 50, 6) (Abp Angelo
Amato, Kościele w Polsce, Syn twój żyje!”, Nasz Dziennik 7 VI 2010, str. 5).

Prefekt Kongregacji do spraw Kanonizacji pyta: „Co było powodem tak wielkiej zbrodni?” Ten Kapłan nie był przestępcą, ani mordercą, nie był też terrorystą. Pochodził z podlaskiej ziemi. Był życzliwy dla każdego człowieka, kochał swoich wrogów, modlił się za nich. Ale miał jedną jakoby skazę – był wierny swemu człowieczeństwu, był wierny Polsce i Kościołowi, gdyż mówiło mu o tym serce, ta niedostrzegalna granica, której nie chciał i nie mógł przekroczyć. Bo ją swoim sercem umacniała jego Matka, jakże podobna do tej ze Starego Testamentu, cierpiąca na wieść o pojmaniu i śmierci, a zwłaszcza w dniu pogrzebu. Mimo wszakże poważnego wieku na swój sposób dumna w momencie beatyfikacji, gdyż Syn, Jej Syn do końca pamiętał, kim jest i kim być powinien!

Pamiętał o tej niewidzialnej granicy. To ona winna przebiegać ku innym „ode mnie”. Czy dociera? Czy porusza sumienia?


3. ” … aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas”.

Ważne są to pytania, bardzo bliskie naszemu sercu, ale też i na czasie. O tym dzieleniu się darem wierności z wszystkimi, aby „wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas” pisze też św. Paweł, jak to dopiero co słyszeliśmy. „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1, 24).

Raduje się z pewnością matka z siedmioma synami. Raduje się bł. Jerzy ze swymi najbliższymi. Oni przecież pragnęli ogarniać nas wszystkich w przeszłość dawniejszą niż my sami. W tym roku wspominamy Grunwald. Tam było również wiele ofiar, poniesionych z myślą o nas. My tutaj niemal przed chwilą dokonaliśmy ponownego pochówku 27 wojewodów podlaskich z lat 1520-1795, którzy swoją służbą w ramach Pierwszej Rzeczypospolitej pragnęli coś nam ofiarować z ich czasów, które są dla nas przeszłością. Ich szczątki doczesne zostały zbezczeszczone w czasie drugiej wojny światowej, jakby dla dopełnienia ofiary. Oni także się radują z naszego spotkania.

Trudno wreszcie nie wspomnieć wielkich ofiar, jakie ponieśli nasi rodacy siedemdziesiąt lat temu. I oni radują się w duchu, że mogli z nami podzielić się tym wielkim skarbem, jakim jest wierność Kościołowi i Polsce. A skoro ich przypominamy, to czujemy moralny obowiązek, aby pochylić się w zadumie nad tą tragedią, która dokonała się 10 kwietnia tego już roku. Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej wraz z małżonką, ostatni Prezydent na uchodźctwie, Biskup Polowy Wojska Polskiego i siedmiu innych kapłanów, zwierzchnicy duszpasterstwa polowego Cerkwi Prawosławnej i Kościoła ewangelicko-augsburskiego, mieszkańcy Podlasia z marszałkiem Sejmu na czele i jakże wiele bliskich nam osób ginie w męczarniach.

Opłakują ich rodziny, opłakuje cała Polska, łącznie z emigracją. Współczuje nam cały świat. Udali się bowiem oni tam nie dla politycznych celów, nie dla załatwiania interesów i nie przeciwko komukolwiek. Udali się tam, aby nie dopuścić do zapomnienia o przelanej krwi, aby uchronić od jakichkolwiek manipulacji lub intryg.

Czy potrafimy tę dalszą i tę bliższą przeszłość ogarnąć? Dać się ogarnąć jej duchowi oraz etosowi? Zaraz po tragedii wydawało się, że tak, że jesteśmy gotowi ze zrozumieniem zacząć odczytywać wymowę tego, jednego z największych współczesnych krzyży.


4. Z tej przeszłości „się wyłaniam … gdy myślę Ojczyzna”.

Jan Paweł II dostrzegał znaczenie tego wyłaniania się z przeszłości ku teraźniejszości i przyszłości. A więc: czy my się z tej przeszłości wyłaniamy? A może nie! I dlatego coraz ciszej i mniej przekonywująco zaczyna rozbrzmiewać słowo – „Ojczyzna”. Być może wielu nie chciało się zakorzenić w naszej przeszłości, a teraz jest im trudno zrozumieć to nasze dzisiaj i niemy krzyk Smoleńskiego Krzyża.

O. Leon Knabit parę dni temu napisał: „Ksiądz Jerzy Popiełuszko, miłujący także przeciwników, głosząc prawdę i wolność – to seanse nienawiści. Tak głoszono przed laty. „Gość Niedzielny”, szanujący każdego człowieka, także nienarodzonego, który ma prawo do życia – to „mowa nienawiści”. Niestety tak orzeka polski sąd. „Film „Solidarni 2010”, w którym ludzie mówią szczerze, co myślą, czy co przypuszczają, wobec niewystarczających oficjalnych informacji – to „sabat czarownic”. Tak się srożą współcześni liberałowie. I na końcu pyta zacny benedyktyn: „A czy autorzy takich określeń używają mowy miłości?” (O. Leon
Knabit, Mowa miłości, Gość Niedzielny nr 22, 6 czerwca 2010, str.11).

I tak mamy coraz więcej etyków, którzy etykę traktują wybiórczo; nauczycieli, dla których miłość staje się towarem, a zwłaszcza moc dziennikarzy, którzy lękają się prawdy! A św. Paweł w cytowanym już Liście do Kolosan poucza: „Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym” ( Kol 1, 26). Nawet Ojczyzna jest tajemnicą. Ona również czeka na świętych, czyli obywateli, którzy potrafią zagłębić się we własną tożsamość, nią się umocnić i nią się dzielić po rodzicielsku ze swoim otoczeniem. Potrzebni są ludzie sumienia.

Wedle Papieża wyłaniając się z naszej przeszłości, myśląc Ojczyzna, warto zamknąć ją w sobie „jak skarb”. Ale, czy w naszych czasach pojęcie Ojczyzny nie zostało pozostawione na boku, właśnie ze względu na skarb. Powinno zaś być inaczej. To Ojczyzna jest tym najcenniejszym skarbem! Tymczasem okazuje się, że trudno to przyjąć, gdyż świętości, uczciwości, prawdy i miłości nam brakuje i to coraz bardziej.

5. „Pytam wciąż, jak go pomnożyć …”.

W rocznicę pobytu Papieża na Podlasiu – nad tym Jego pytaniem trzeba się zatrzymać. Jak można pomnożyć ten skarb, którym jest Ojczyzna? Jan Kasprowicz blisko sto lat temu bolał:

„Rzadko na moich wargach,

Niech dziś to warga ma wyzna,

Jawi się krwią przepojony,

Najdroższy wyraz Ojczyzna, (…).

Widziałem rozliczne tłumy

Z pustą leniwą duszą,

Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej

Resztki sumienia głuszą” („Ojczyzna”).

Bolesne są to słowa, ale chyba to właśnie poeta miał rację. Nadal słowo Ojczyzna jest przepajane i opłacane krwią. I coś się dzieje dziwnego z wieloma spośród nas. Zobojętnienie daje o sobie znać na każdym niemal kroku. Media dość liczne wszystko sprowadzają do parteru, parteru życiowego, systematycznie i nachalnie spychając w kąt, albo pod dywan rzeczywistość rodziny, małżeństwa, ojczyzny, a nawet samo myślenie o pełni człowieczeństwa. I jak w takim świecie mamy pomnażać ten skarb, którym jest Ojczyzna, zgodnie z przesłaniem papieskim?

A może warto przypomnieć apel Ignacego Jana Paderewskiego też sprzed lat: „Nie dać się ruszyć z ziemi, z wiary, z języka, z ducha polskiego. Stać murem aż przyjdzie odrodzenie!” (Jerzy Jasieński, Ignacy Jan Paderewski, w: Przegląd Powszechny, 5 (777) maj 1986, str. 243). A kiedy to odrodzenie nadejdzie?

Sięgnijmy wreszcie po „Testament” Słowackiego, który pisał do sobie współczesnych, sądzę jednak, że również z myślą o nas:

„Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,

Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,

Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –

A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny (…).

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,

Co mi żywemu na nic(…)tylko czoło zdobi:

Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,

Aż was, zjadaczy chleba – w aniołów przerobi”.

Przedziwna rzecz. Słyszeliśmy św. Pawła, Kasprowicza, Paderewskiego i Słowackiego, a w innych słowach tę samą myśl i pragnienie wiele razy wypowiadał Jan Paweł II. Z tym wszystkim spotykamy się w Lesie Katyńskim i pod Smoleńskiem, na wszystkich cmentarzach, gdzie spoczywają prochy naszych rodaków, również tutaj w podziemiach naszej katedry!

6. „Jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia”.

Powracamy do Papieża, do Jego pełnego zadumy zastanowienia. To przecież rzecz najważniejsza, aby poszerzać tę przestrzeń, którą jest Ojczyzna. Co nam przeszkadza? Nie możemy do końca wyjaśnić zbrodni katyńskiej, gdyż świat się boi prawdy o sobie! Tak nam trudno przychodzi czynić dobro i dlatego ginie ks. Jerzy Popiełuszko. Nawet z pięknem mamy kłopoty. Przeżywamy Rok Szopenowski, ale jego mazurków zbytnio nie słychać i fortepian nie został wyremontowany, gdyż trwogą wielu napełnia moc piękna.

Jakiś lęk paraliżuje współczesną cywilizację zachodu, która w ten sposób staje się cywilizacją śmierci. To ona legitymizuje to wszystko, co uderza w człowieka, w jego życie i wolny rozwój. A z drugiej strony spotykamy się z marazmem i służalczością jakże licznych instytucji i osób, które powinny wysoko nieść sztandary, dla których słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna – powinny być busolą i światłem.

Nękają nas powodzie i liczne kryzysy, z tym kryzysem moralności na przedzie. Gdzie mamy szukać ratunku?

Abp Angelo Amato w niedzielę podsumowując swoją homilię zauważył: „Ustroje polityczne przemijają tak jak letnie burze, pozostawiając jedynie zniszczenie, podczas gdy Kościół wraz ze swoimi synami pozostaje, aby wspomagać ludzkość darem nieograniczonej miłości. Chrześcijanie są solą ziemi i światłem świata” (Abp Angelo
Amato, jw.).

Tę miłość odnajdujemy w matce. Ku Polski Królowej kierujemy nasze umysły i serca, jak czynili to nasi ojcowie. A w niej swoją siłę odnajduje każda miłość, miłość każdej matki ziemskiej i miłość Podlasia, a także Matki Kościoła i Matki Ojczyzny! To dzięki tej miłości zdobędziemy się na odwagę, aby wciąż i zawsze opowiadać się za prawdą, nie lękać się dzielić dobrem i nie bać się duchowego wzrostu dzięki czystości piękna!

A wówczas nie będzie trudności ze spełnieniem oczekiwań Jana Pawła II. Poszerzymy przestrzeń naszej Ojczyzny o nasze umysły i serca, o nasze dłonie, o nasz ból i naszą radość. Polska będzie żyła, Podlasie będzie żyło, gdyż będzie tu miejsce dla każdego dziecka, dla każdej dziewczyny i chłopca. Niech się więc sprawdza wezwanie Delegata Ojca Świętego z niedzielnych uroczystości: „Kościele w Polsce: Syn twój żyje!”. Polsko, my naprawdę Tobą żyjemy! Zaiste „… godną podziwu i trwałej pamięci” jest matka, w każdej postaci!

Amen!

drukuj