Felieton „Spróbuj Pomyśleć”
Szczęść Boże!
Jak Polska długa i szeroka słychać radość z decyzji UEFA. Polska i Ukraina jako gospodarze mistrzostw Europy w piłce nożnej stają przed nadzwyczajną szansą rozwoju gospodarczego, wręcz cywilizacyjnego, pokojowej integracji opartej o wspólne interesy. Zachowując pamięć o tragicznych wydarzeniach z przeszłości, pozostając przy własnej – jakże rozbieżnej – interpretacji wspólnej historii i niełatwego sąsiedztwa, Polacy i Ukraińcy razem przystępują do przedsięwzięcia na miarę epoki. Razom nas bohato, nas ne podołaty!
Jasno określony cel i krótki termin wykonania gigantycznych zadań to najlepsze gwarancje skuteczności decyzji władz obu naszych słowiańskich państw, w których niełatwo o zaufanie do rządzących, obywatelskie posłuszeństwo jest rzadkością, a zdolność do jakichkolwiek wyrzeczeń dla wspólnego dobra prawie nie istnieje z wyjątkiem sytuacji skrajnego zagrożenia.
Szacuje się, że przy organizacji i obsłudze mistrzostw Europy powstanie 100 000 miejsc pracy. Spodziewany wzrost zatrudnienia przychodzi w chwili, w której przeważająca według wielu ocen większość młodych ludzi chce za pracą wyemigrować, nie godząc się na niskie płace w Ojczyźnie. Szkoda, że z pierwszych enuncjacji władz wynika, że autostrady, tory, hotele i stadiony dla potrzeb EURO 2012 będą budować przybysze z Azji a nie ściągnięci z powrotem do domu wyraźną poprawą zarobków ludzie, którzy musieli lub chcieli wyjechać za chlebem. Może warto włożyć więcej wysiłku w wykorzystanie mistrzostw jako środka ratowania ludzi przed wygnaniem na obczyznę, jako sposobu na ponowne połączenia się rodzin, jako dowodu do okazania wątpiącym, że właściwie nie ma żadnych istotnych przyczyn pozostawania z dala od kraju i ponoszenia kosztów emigracji. Nie mając wątpliwości, co do politycznego charakteru decyzji UEFA, nie traktujmy całego przedsięwzięcia jako cel sam w sobie, a uczyńmy z niego wspólnym wysiłkiem dobre narzędzie uporania się z problemem najważniejszym, jakim jest zagrożenie depolonizacją Polski.
Świat jest pełen emigrantów z Polski i Ukrainy. Dobrze byłoby wreszcie pozytywnie odpowiedzieć na powtarzające się od lat nawoływania Polonii o poważny program popierania jej inwestycji w starym kraju, o przyjazne traktowanie przedsiębiorców i fachowców, którzy chcą zaangażować się w różne przedsięwzięcia, a zamiast pomocy naszych władz, napotykają na większe przeszkody i biurokratyczne utrudnienia niż osoby zupełnie z Polską nie związane. Polacy żyjący za granicą w drugim, trzecim i dalszych pokoleniach są wiernymi obywatelami swoich krajów, często mają za sobą wspaniały awans społeczny, mogą się wykazać dobrym wykształceniem, majątkiem, przedsiębiorczością, wielkimi osiągnięciami i – co dla nas najważniejsze – dumą ze swoich polskich korzeni, przywiązaniem do tradycji i bardzo często siłą wiary, jakże wzmocnioną przez pontyfikat Jana Pawła II. Czy nadal można odrzucać ich gotowość do inwestowania w Polsce? A niechby EURO 2012 wypełniło jeszcze rolę narzędzia odzyskiwania osób polskiego pochodzenia dla Polski. Po co nam pośrednicy, skoro możemy sięgać do nieprzebranych zasobów doświadczenia, kontaktów biznesowych i energii Polonii.
Od czasu odzyskania suwerenności Polska jest niezawodnym sojusznikiem Ukrainy, niezwykle mocno angażując się po stronie wzmocnienia międzynarodowej pozycji naszego wielkiego sąsiada i przyczyniając się do jego osiągnięć politycznych. Współpraca przy wykonywaniu tysięcznych zadań na rzecz sukcesu mistrzostw Europy w piłce nożnej w Polsce i na Ukrainie może też zaowocować przeniesieniem wspólnych interesów na inne kontynenty, gdzie obok siebie żyją potomkowie emigrantów z obu krajów. Trochę dobrej woli, trochę wyciszenia wspomnień, trochę chrześcijańskiego przebaczenia, a już jawi się atmosfera kochanego przez wszystkich Lwowa, miasta pięknie rozkwitłego siłą różnorodności mieszkańców.
Może to Lwów powinien być kulturalną stolicą EURO 2012? Przynajmniej u nas we Wrocławiu, bylibyśmy tym szczerze zachwyceni!
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
