Felieton „Myśląc Ojczyzna”: Wola i źródła mocy


Pobierz Pobierz

Szanowni Państwo!

„Wspierają dobrych, nie wierzą wrogom, ufają Bogu i we własną moc”. Tak Ignacy Jan Paderewski, wirtuoz i były premier polskiego rządu, scharakteryzował mieszkających w Chicago Polaków, przemawiając do nich w 1926 roku pod pomnikiem Kościuszki w tym mieście. I chociaż od tamtej pory minęło 81 lat, w czasie których doszło do wymiany pokoleniowej chicagowskiej Polonii, słowa Paderewskiego nadal zachowują aktualność. W każdym razie ja odniosłem taie wrażenie ze spotkań, jakie odbyłem z mieszkającymi tu Polakami. We wszystkich czterech przypadkach zostałem przyjęty z życzliwym zainteresowaniem, a niekończące się serie pytań pozwalają mi przypuszczać,zeuczestnicy tych spotkań się na nich nie nudzili. Jeśli nawet powstawała różnica zdań, to w wiekszości przypadków padały argumenty merytoryczne, co utrzymywało dyskusję na poziomie.

Kontakt z chicagowską publicznością przekonał mnie również o trafnosci spostrzeżenia Paderewskiego, ze tutejsi Polacy „nie wierzą wrogom”. Chociaż czasami odnosiłem wrażenie, że nie wszystkie wskazania są trafne i tylko pogłębiają środowiskowe podziały, to przecież niefność wobec wrogów nie ulega najmniejszej wątpliwości. Najwyraźniej wynika ona z jakichś tutejszych doświadczeń, które były udziałem jeśli nie każdego, to chyba wiekszości tutejszych Polaków, bo ta postawa ma charakter typowy. W takiej sytuacji wrogowie nie maja łatwego zadania i być może jest to jeden z powodów, dzieki którym chicagowska Polonia sprawia wrażenie krzepkiej, w każdym razie – na pierwszy rzut oka.

Innym charakterystycznym rysem jest poizom religijnosci. O ile przybywajacy do Chicago Niemcy budowali fabryki, a Żydzi – banki, to Polacy – kościoły. Wznieśli ich w Chicago aż 50 i to takie imponujace, jak bazylika św. Jacka, od której dzielnica nazywana jest „Jackowem”, czy kościół św. Trójcy, który z kolei dał początek „Trójcowowi”. Katolicy z innych narodów najwyraźniej też muszą pokładać ufność w Bogu, bo – jak zostałem poinformowany – roczne wpływy amerykańskiego Kościoła z ofiar wiernych szacowane są na 5,5 miliarda dolarów.

Ale Paderewski zauważył też, że chicagowscy Polacy ufają „we własną moc”. Rzeczywiście – ja również odniosłem wrażenie, że są oni bardziej pewni siebie, niż wielu Polaków w kraju. Niewątpliwie pierwsza przyczyną tego stanu rzeczy jest okoliczność, że każdy z nich musiał mieć wystarczająco dużo determinacji i energii, żeby tu przyjechać, a przyjechawszy – żeby się utrzymać i dorabiać. Dzisiaj właśnie Polacy są tu potentatami jeśli chodzi o własność nieruchomości, ale i w innych dziedzinach prezentują się nie najgorzej. Książka telefoniczna polskich przedsiębiorstw w Chicago liczy 1960 stron, co wytwarza chłonny rynek pracy. Piątkowo-niedzielny dodatek do „Dziennika Związkowego” z ogłoszeniami o pracy na 16 stronach zawiera oferty: „pracy różnej”, „pracy budowlanej”, „pracy dla kierowców”, „pracy fabrycznej”, „pracy biurowej”, „pracy domowej” i „sprzątania”. Ogłoszenia osób poszukujących pracy zajmują zaledwie połowę ostatniej, 16 strony i dotyczą głównie opieki nad osobami starszymi, albo nad dziećmi.

Zarówno Polacy z Toronto, jak i ze Stanów Zjednoczonych podkreślali łatwość założenia tutaj firmy, co niewątpliwie ułatwia każdemu start. Ale nie tylko o tę łatwość chodzi. Moi tutejsi rozmówcy zwracali tez uwagę, że obowiązek opłacania podatków i innych świadczeń z tytułu założenia firmy powstaje tu w zasadzie dopiero po zadeklarowaniu jakiegoś dochodu. Tymczasem u nas każdy zakładający firmę, tzn. zgłaszający działalność gospodarczą, bez względu na to, czy cokolwiek zdążył zarobić, jest obciążony przymusem opłacania składki na ZUS. Znam wiele osób które właśnie z tego powodu zaniechały pracy na własny rachunek, bo, szczerze mówiąc, zbankrutowały. Takie doswiadczenie ode brało im wiarę we własne siły, „we własną moc”. I to jest , jak sadzę, druga przyczyna wiekszej pewności siebie, jaka charakteryzuje przeciętnego Polaka w Chicago. Większość z nich wprawdzie ciężko pracuje, ale się dorabia, a człowiek, który odnosi sukces, nabiera pewności siebie.

Jeśli zatem nie mamy doprowadzić do niekorzystnych zmian w psychice Polaków w Polsce, jeśli oni też maja nabrać wiekszej pewności siebie, to powinniśmy zaimportować prawa, które w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych takiej pewnosci siebie sprzyjają. Lepiej dla Polski będzie zaimportować te dobre prawa, niż eksportować ludzi, bo w skrajnym przypadku ostatni wyeksportowany będzie musiał zgasic światło i będzie „ciemno wszędzie, głucho wszędzie”. Jeśli zatem ludzie w Polsce mają nabrać odwagi, to na początek odwagą muszą wykazać się politycy.


Szczęść Boże!

Stanisław Michalkiewicz

drukuj