Felieton Akademicki
Uciekająca sfora
Wszystkie nasze obecne krajowe wydarzenia rozgrywają się w cieniu haitańskiej tragedii. Gdzieś na dalekich wyspach Karaibów giną wciąż ludzie. Tragedia, która rozgrywa się, na szczęście, nie stała się żerem dla żadnej z telewizyjnych stacji medialnych – czymś w rodzaju relacji Apokalipsy na żywo, jak ta z 2002 z World Trade Center w Stanach. Życie, mimo trwającego dramatu, płynie dalej. W kraju, mamy zapowiedzi własnych trzęsień. Na szczęście, tylko politycznych.
*Jeszcze nie umilkły echa noworocznych zabaw, z obwołaną królową Balu Dziennikarzy, jeszcze nie zniknęły z internetowych portali zdjęcia Dody, rzucającej się na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a już dochodzą z gmachu Sejmu, tektoniczne ruchy, zapowiadające polityczne trzęsienie ziemi. Chodzi o zeznania byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Jak zauważył Jerzy Jachowicz (20 bm) dopiero one stanowiły rzeczywistą inaugurację prac hazardowej komisji. Jeszcze tego samego dnia, na jednym z portali internetowych można było przeczytać „Co robił Rosół w Pędzącym Króliku?”. Pytanie to stanowiło paradoksalną kwintesencję zeznań ex-szefa CBA. Niektóre telewizje następnego dnia zainstalowały swoje kamery pod drzwiami lokalu Pędzący Królik, który nagle stał się tak głośny. Ale lokal, jak lokal, sprzyja głównie pogaduszkom. I to bardzo niebezpiecznym… Najważniejsze, że pogoń za nomen, omen króliczkiem, rozpoczęła się już na dobre. Pojawia się tylko pytanie, czy chodzi o to, żeby go złapać?
*Sumienie polskiego dziennikarstwa, Tomasz Wołek, dyrektor programowy komercyjnej TV5, w czasie przerwy obrad komisji w sposób bardzo emocjonalny gorszył się słowami Mariusza Kamińskiego. A chodziło o zdanie: „Wiedziałem, że będzie to test w naszych relacjach i że będzie to test, czy Donald Tusk jest przywódcą państwa polskiego, czy politykiem, który wybierze obronę małych partyjnych interesów”. Tego Wołkowi było za wiele. Jakiś urzędnik wystawia na próbę Donalda Tuska! Po przerwie, ton ten podchwycił w komisji poseł Jarosław Urbaniak z PO. Jednak czynił to tak nieudolnie, że nawet przewodniczący komisji, przywołał partyjnego kolegę do porządku, nakazując mu stawiać pytania. Argumenty Wołka kontynuowała następnego dnia „Gazeta Wyborcza” (20 bm): „Ten `test’ mówi dużo o Mariuszu Kamińskim. Spodziewał się, że szef rządu, porażony kwitami zebranymi przez tajne służby, postąpi dokładnie pod ich dyktando” – pisał śledczy reporter „Wyborczej” Wojciech Czuchnowski. Dla „Wyborczej”, wiadomo, efekt pracy tajnych służb, to zawsze podejrzane „kwity”. Gazeta mentalnie jeszcze nie wydobyła się z PRL-u. Ta tendencja bardzo niepokoi. Czy będzie dominująca w dalszych komentarzach prac komisji?
*Bo opinie dziennikarzy w całej sprawie będą miały wielkie znaczenie. Co będą nagłaśniać, co pomijać? Już dziś widać, że informacje o podejrzeniach wobec Ryszarda Sobiesiaka, o tym, iż jest on podejrzewany o „pranie brudnych pieniędzy i korupcję” i to, że w drugiej połowie lat 90., interesowała się nim policja w związku z jego „intensywnymi” kontaktami z przedstawicielami mafii, niespecjalnie obeszły dziennikarzy. Nie podchwycono informacji Kamińskiego o tym, że CBA zaczęło się interesować Sobiesiakiem w lipcu 2008 r., gdy okazało się, że ma on niezwykle rozbudowane kontakty wśród funkcjonariuszy publicznych.
*W dzień po zeznaniach Mariusza Kamińskiego gazety pisały na pierwszych stronach: „Kamiński oskarża Tuska” (Dziennik. Gazeta Prawna), „Wersja Kamińskiego” (Rzeczpospolita), „Kamiński oskarża premiera i jego ministra” (Polska. The Times), „Kamiński oskarża” (Gazeta Wyborcza). Jak widać, już po samych tytułach, wszystkie dzienniki dystansują się wobec zeznań Kamińskiego.
*Nasuwa się nieuchronne pytanie, czy dziennikarze potrafią zmierzyć się z kalibrem sprawy, który stoi za aferą hazardową? Można mieć duże wątpliwości. Rafał Ziemkiewicz, który w „Rzeczpospolitej” (20 bm), w tekście „Dziennikarze z wyższej sfory” podjął temat kondycji polskiego dziennikarstwa zauważa: „Dziennikarski establishment uporczywie przekonywał Polaków, iż żyją tak beztrosko i dostatnio, że nie pozostaje nic innego niż grillowanie”. Ta uwaga jest bardzo trafna. Jednak nie w każdej chwili można robić Polakom wodę z mózgu. Ostatnio przejawiają coraz większą ochotę grillowania „okrutnego” i „kapryśnego” (określenia Zyty Gilowskiej)… Donalda. Premier to wyczuwa i waha się w sprawie kandydatury na urząd prezydenta. Rządowa burta zaczyna przeciekać. Niektóre dziennikarskie szczury już rozpoczęły ucieczkę z tonącego statku. Co zrobi Tusk i jego „sfora”? Warto ich ruchy dobrze obserwować.
Hanna Karp
