Radio Maryja było jego amboną
Wypowiedź dla Radia Maryja ks. bp. Edwarda Frankowskiego, biskupa seniora diecezji sandomierskiej.
Ta śmierć i mnie napełniła bólem i smutkiem, dlatego że byłem z o. Janem bardzo głęboko i serdecznie związany już od długiego czasu; od początku istnienia Radia Maryja. Poznałem go bezpośrednio. Wiele razy mieliśmy okazję spotykać się w różnych sytuacjach, szczególnie z racji rekolekcji. Ojciec Jan był dla mnie zawsze człowiekiem głębokiej wiary i głębokiej modlitwy; człowiekiem wielkiej pokory, a przy tym osobą bardzo pogodną, bardzo miłą, ciepłą, serdeczną, bardzo życzliwą i zatroskaną zawsze o duchowe dobro.
Zależało mu bardzo na tym, żeby każdy był jak najlepszym przyjacielem Pana Jezusa; żeby każdy człowiek swoim postępowaniem, swoimi słowami był jak najbardziej czytelnym świadkiem – znakiem obecności Jezusa. Stąd też wszystkie jego działania, które podejmował – rekolekcyjne przede wszystkim – służyły temu celowi, żeby rozmodlić uczestników rekolekcji, żeby ci wszyscy, którzy uczestniczą w tych rekolekcjach oddali się Jezusowi bez reszty, aby Mu zawierzyli.
Aby w swoich sercach dali pierwsze miejsce Jezusowi, który ma prawo być Królem naszych umysłów i serc, który ma prawo kierować i rządzić. Naszym zaś obowiązkiem jest słuchanie Go we wszystkim, wypełnianie Jego Najświętszej Woli oraz podporządkowanie naszych spraw Bożej ekonomii; Bożym planom i realizowanie tego, co Chrystus zamierza przez nas uczynić. Byłem bardzo wdzięczny za jego mocne zaangażowanie w Dzieło Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Wiem, że ta główna idea jest miłością Serca Jezusowego, która jest tak potrzebna człowiekowi dla duszy, jak chleb dla ciała. Ojciec Jan Mikrut widział w Intronizacji wielkie dobrodziejstwo, jakie niesie za sobą zwłaszcza poprzez Radio Maryja. Czym to jest dla Ojczyzny, czym może być dla Narodu, jak może mu służyć, kiedy ten Naród uwierzy w miłość Chrystusa, który nas do końca umiłował i gdy pozwoli, żeby ta miłość Jezusowa nas ogarnęła. Aby dać się Jezusowi porwać do tego dzieła, które ma służyć temu, byśmy wszyscy podporządkowali się woli Chrystusa i wyznali Jego władzę – Jego królowanie. I byli mu zawsze posłuszni i wierni.
Miał najpiękniejsze pragnienie. To był naprawdę człowiek święty, niezwykle pobożny, dobry i mocno zaangażowany. Wiele pracy włożył razem z Ojcem Dyrektorem w tworzenie Radia Maryja. To byli przecież wierni przyjaciele. Był bardzo związany ze wszystkimi wspólnotami dla Intronizacji, które są rozsiane po całej Polsce, prawie we wszystkich diecezjach. Bardzo chciał żeby oo. redemptoryści, z którymi się kontaktował odchodzili od niego podniesieni na duchu, żeby byli zapaleni do działania ewangelizacyjnego. Jego wystąpienia na antenie Radia Maryja były oczekiwane, bo on zwracał się do ludzi z wielką troską, miłością ale i humorem.
Będzie go nam brakowało, ale Tam będzie miał większe możliwości aby pomagać niż kiedy chodził wśród nas. Na to liczymy, o to się modlimy żeby Bóg obdarzył go szczęściem wiecznym, wiecznym pokojem, radością i żeby wynagrodził za jego wielką dobroć jaką nam okazywał i jakiej nas uczył. Radio Maryja było dla niego amboną, przez która mógł docierać do milionów słuchaczy. On zdawał sobie sprawę, że jednym wystąpieniem ogarnia tyle umysłów i tyle serc. Gdyby chciał do tych ludzi dotrzeć osobiście – nawet przez ambonę w kościele – zabrakłoby mu życia. A tu miał ten komfort, że mógł przez jedna katechezę ogarnąć taka ilość umysłów i serc.
To sobie cenił i za to był wdzięczny. Tę wdzięczność okazywał Radiu Maryja. Dla niego ta była rozgłośnia najbardziej umiłowaną. On ją po prostu kochał. Cieszył się jej wszystkimi sukcesami, a potem TV Trwam. To co działo się wokół tego radia, co czynił Ojciec Dyrektor, te wszystkie inicjatywy były bardzo zgodne z jego pragnieniami.
Polecam go modlitwom wszystkich, ale równocześnie zwracajmy się za jego wstawiennictwem. On nam dużo pomoże i z pewnością swoim wstawiennictwem będzie spierał dzieło dla Intronizacji Serca Jezusowego.
Wypowiedź ks. bp. Edwarda Frankowskiego, biskupa seniora diecezji sandomierskiej.
