fot. https://sdcason.com

Prof. W. Roszkowski: Śmierć Marii Goretti związana jest z niezwykłym nawróceniem jej mordercy

Prof. Wojciech Roszkowski w swoim felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” przedstawił postać Alessandro Serenelliego, zabójcy św. Marii Teresy Goretti. Wspominał jego proces niezwykłego nawrócenia i życia, jakie toczył z piętnem mordercy 11-letniej dziewczynki.

Jak zaznaczył prof. Wojciech Roszkowski, śmierć Marii Teresy Goretti związana jest z niezwykłym nawróceniem jej mordercy.

Dwudziestoletni syn sąsiadów Goretti, Alessandro Serenelli, który z powodu chorych wręcz namiętności dokonał tego okropnego mordu, początkowo uważany był za nieśmiałego chłopaka, dość religijnego, więc ta zbrodnia wywołała spory szok w okolicy. Zabójca został skazany na 30 lat więzienia – przypomniał felietonista.

Wkrótce został przewieziony na Sycylię, do więzienia w Notto.

Spędził tam trzy lata w specjalnej celi. Choć władze kościele próbowały dotrzeć do skazanego z pociechą duchową, to kontakt był utrudniony, ponieważ był on przewożony do różnych więzień, a do tego był praktycznie niepiśmienny, więc nie było możliwości na korespondencję – wyjaśnił historyk.

W roku 1918 podczas pobytu w więzieniu Alessandro Serenelli zachorował na hiszpankę, ale przeżył. Potem był więziony na Sardynii.

W więzieniu Serenelli, który od początku żałował popełnionej zbrodni, doznał nawrócenia, które przypisywał wstawiennictwu Marii Goretti. Po odsiedzeniu 27 lat, w roku 1929, uzyskał przedterminowe zwolnienie. Wyrok został skrócony o cztery miesiące ze względu na prawo łaski po I wojnie światowej, o rok z okazji ćwierćwiecza panowania Wiktora Emanuela III, a o kolejne dwa lata za dobre sprawowanie – wspomniał profesor.

Dodał, że więzienie całkowicie zmieniło Alessandra Serenellego.

Wyszedł na wolność w wieku 47 lat, ale wyglądał na starca. Podejmował dorywcze zajęcia jako robotnik rolny. W roku 1930 udzielił wywiadu, wyglądając na człowieka zmęczonego życiem, ale naprawdę był odmieniony duchowo – podkreślił.

Przypomniał, że w 1935 roku był przesłuchiwany przez pasjonistę w związku z procesem informacyjnym Marii Goretti.

Dwa lata później został zaproszony na Boże Narodzenie do parafii Corinaldo. Podczas spotkania poprosił matkę swej ofiary o wybaczenie i je uzyskał. Następnie Serenelli wstąpił do trzeciego zakonu franciszkanów i zamieszkał w klasztorze kapucynów w Maceracie. Uczestniczył w uroczystości kanonizacji Marii Goretti w 1950 roku. Do śmierci w roku 1970 pracował jako ogrodnik w klasztorze kapucyńskim. Pod koniec życia zapisał słowa: „Mam prawie 80 lat i zbliżam się do końca swych dni. Spoglądając wstecz, widzę, że w młodości obrałem złą drogę. Drogę, która zaprowadziła mnie zupełnie do ruiny. Miałem obok siebie ludzi wierzących i praktykujących, a nie zwracałem na nich uwagi. Popełniłem zbrodnię z namiętności. Wspominając, dziś przepraszam Marię Goretti, teraz świętą, którą opatrzność postawiła przede mną. Wciąż mam w sercu jej słowa pełne wyrzutu, ale i przebaczenia. Modliła się za mnie, wstawiała się za mną, swoim zabójcą” – wskazał profesor.

Cały felieton można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi: ,

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl